Wspominałam juz ze, na płytki do pracowni czas przyszedł i wybrac coś trzeba.Wprawdzie wylewka jeszcze nie zrobiona, ale Henryk S.obiecuje, że zaraz będzie....Jeszcze tylko ziemniaki trzeba posadzic i siano skosić...Może za tydzień wyleją a i cement związać musi.Więc jakies trzy tygodnie mi zostało na namysł i zakup.
I tak oto..
W piątek przyjechały zamówione klasztorne pocięte cegły.
Wyglądają tak.
Poprzebarwiane , w plamy , wdzięczne, staroświeckie ale porowate i cięzko będzie domyć.
Jednakowoż można będzie farby rozlewać i sie nie stresować bo jedna plama więcej nie zrobi różnicy..A że sie co i rusz coś w pracowni rozleje to jest pewne.
Tu widać cegły w zestawieniu ze ścianami. No mięcho jest, ale czy nie za ciemno...?
Oto płytki szare, dość neutralne, z subtelnym wzorkiem w stylu shabby chic. W sumie w kolorze cementu,Była jeszcze wersja w jasnym kremie i beżu.Oczywiscie wypożyczyłam ze sklepu i zrobiłam przymiar, ale nie nadawały się- bo razem z drewnianymi scianami dawały efekt pudełka z kartonu.
Okropność.
Oto wybrane płytki plus drewniana ściana.W rurkach schowane sa przewody elektryczne i wszystko przykryje druga pozioma izolacja .
I wreszcie podłoga trzecia,którą wypatrzyłam dzisiaj
Plamiasta jak trzeba i na niej to już całkiem nie będzie nic widać, Ale czy nie za nowoczesna aby do starej chałupy..
NO I ?????
Którą mam kłasć?
Tak żeby sie nie pienić i za dwa lata nie skuwać?
Uściski
Gaja
Ps. powstaje pytanie czemu z miliarda płytek dostepnych na rynku wybrałam własnie te?
Ano- bo we wzorek nie moga być- bedzie nam przed oczami latać
Beżowe- i jest jak w pudle
Brązowe mam w kuchni od 20 lat i patrzeć na brąz nie moge
Gres szary - jest dobry do MC Donalda i za nowoczesny do stuletniej drewnianej chałupy.
Czarna podłoga- a kto ją posprzata.?
Biała- j/w
Ceramiczna imitacja drewna -nie znoszę imitacji
Prawdziwe drewno- plus farby i woda z filcowania-jaki lakier to wytrzyma?
itp itd
I uwierzcie mi ... myslę o płytkach do pracowni i przyglądam sie im od ubieglego roku...A raptem wynalazłam trzy nadające sie rodzaje.
ALE WYPAS.
,,SZUKAŁEM TEGO W PARYŻU, SZUKAŁEM W BERLINIE I RZYMIE. A TO ZA OKNEM BYŁO . I MIAŁO POLSKIE IMIĘ,, JULIAN TUWIM
O DOMU
Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
poniedziałek, 29 maja 2017
środa, 24 maja 2017
O NOWYM SUFICIE PIOSENKA, O NOWYM SUFICIE SĄ SŁOWA...
Przechwaliłam..
Mówiłam ,że zielone już jest na wierzchu i powietrze inaczej pachnie,a potem się wiosna dwa miesiące spóżniła,,,,świnia jedna.
A razem ze spóżnioną wiosną opóżnił się znacznie front robót w chacie.
Zimno było i mokro. Paskudnie.
Nikomu sie z domu wychodzic nie chciało,mnie też.
Ale pomimo tego pan S . jednak ułożył w pracowni sufity parteru -czyli podłogi piętra.
Zużyte zostały wszystkie,nadajace sie , stare deski ze starej chalupy.Nie było tego bardzo dużo- więc na jedno pomieszczenie zabrakło.ale na szczęście w okolicy rozbierac się bedzie kolejny stary dom i zamówiłam drewno porozbiórkowe..
Oczywiście trzeba bedzie oczyścić wszystko z farby ,bo się łuszczy i odpada-ukazując kolejne ,narosłe przez 100 lat kolory. Nawet nie czyściła bym tego bardzo, gdyby nie fakt ,że połowa dech jest brązowa -bo z podłogi , a połowa multi- pastelowa z sufitów.
Fajnie jest móc sobie wejść na pietro i poskakac po podłodze., podziwiając oryginalny shabby chic..ale raczej trzeba to bedzie wyrównać...Tak nie zostanie.
Jak widac na fotografii- stare, stuletnie dechy są nadal w dobrym stanie. Pan S mówił mi, ze czasem nie mógł ich przeciąć- takie cholery twarde były.
Będzie piękna podłoga, Ze szparami,uszkodzeniami i artefaktami- słowem taka jak trzeba...
Mistrz Aamczyk wyciął też dekory do bramy nad furtką.Takiej -wiecie-z rózami i powojnikami nad wejściem. ..Zdjęcia niebawem bo jeszcze nie skończona.
Ale powojniki juz kupiłam i róze zasadzone w ubiegłym roku..
Ale za to skończone i pomalowane jest ogrodzenie od frontu i wyglada uroczo...
A juz szczególnie z kwitnacymi magnoliami,które zimę jakos przetrzymały...
I makatek trochę pooprawiałam. Tu widzimy -mistrza Adamczyka jak bierze obstalunek na ramy
W ramki i za szkło - poszedł też stary wiktoriański,czarny zakiet. Porwany jak trzeba...jedwabny, pieknie uszyty.
Będzie stosowną dekoracją w pracowni...
Bo wiecie..
Okna parteru praktycznie gotowe,
W nastepnym tygodniu zrobią ostatnie izolacje podłogi.
Pan Rafał - elektryk szalał od marca i pomimo zimna -elektryka zrobiona.
Wodę i kanalizację rozprowadził Michał S- jeszcze w ubiegłym roku.
A dziś zamówiłam płytki podłogowe
I... JA SIE W CZERWCU WPROWADZAM....
No moze w lipcu....trzeba byc realistą...
Sciskam
Gaja
Mówiłam ,że zielone już jest na wierzchu i powietrze inaczej pachnie,a potem się wiosna dwa miesiące spóżniła,,,,świnia jedna.
A razem ze spóżnioną wiosną opóżnił się znacznie front robót w chacie.
Zimno było i mokro. Paskudnie.
Nikomu sie z domu wychodzic nie chciało,mnie też.
Ale pomimo tego pan S . jednak ułożył w pracowni sufity parteru -czyli podłogi piętra.
Zużyte zostały wszystkie,nadajace sie , stare deski ze starej chalupy.Nie było tego bardzo dużo- więc na jedno pomieszczenie zabrakło.ale na szczęście w okolicy rozbierac się bedzie kolejny stary dom i zamówiłam drewno porozbiórkowe..
Oczywiście trzeba bedzie oczyścić wszystko z farby ,bo się łuszczy i odpada-ukazując kolejne ,narosłe przez 100 lat kolory. Nawet nie czyściła bym tego bardzo, gdyby nie fakt ,że połowa dech jest brązowa -bo z podłogi , a połowa multi- pastelowa z sufitów.
Fajnie jest móc sobie wejść na pietro i poskakac po podłodze., podziwiając oryginalny shabby chic..ale raczej trzeba to bedzie wyrównać...Tak nie zostanie.
Jak widac na fotografii- stare, stuletnie dechy są nadal w dobrym stanie. Pan S mówił mi, ze czasem nie mógł ich przeciąć- takie cholery twarde były.
Będzie piękna podłoga, Ze szparami,uszkodzeniami i artefaktami- słowem taka jak trzeba...
Mój syn Piotr i pan S w trakcie prac montazowych.
No i z amerykańskich drzwi zrobiliśmy użytek.Pierwsze z osmiu sztuk- zostały zamontowane pomiędzy pracownią i garażem. I nawet się zamykają..
Cieszę sie jak dziecko z małych nawet postępów ,bo to są kolejne kroczki i punkty na dłuuugiej liście rzeczy do zrobienia.
Młodszy synuś - wraz z kolegą Piotrem ,wykonali pewnego dnia okropną,acz konieczną robotę- a mianowicie zdjęli ze scian starą malature i brud.Nie, nie zepsuł mi sie aparat- tylko taki kurz był.
U Pana Adamczyka - zamówiłam sobie suszarkę do prania.Dębową, z dekorami. Bedzie pomalowana na biało z przecierkami i na stałe zakotwiona w ogrodzie.Koniec z wywracajacym sie przy byle wiaterku-aluminiowym badziewiem, Koniec z wieszaniem prania byle gdzie , bo tam gdzie by trzeba to zawsze majstrom przeszkadzało....
Będzie zrobione raz a dobrze i kto tę konstrukcję konstrukcję naruszy, ach biada jemu ,za życia biada i biada jego złej duszy...
Ale powojniki juz kupiłam i róze zasadzone w ubiegłym roku..
Ale za to skończone i pomalowane jest ogrodzenie od frontu i wyglada uroczo...
A juz szczególnie z kwitnacymi magnoliami,które zimę jakos przetrzymały...
I makatek trochę pooprawiałam. Tu widzimy -mistrza Adamczyka jak bierze obstalunek na ramy
W ramki i za szkło - poszedł też stary wiktoriański,czarny zakiet. Porwany jak trzeba...jedwabny, pieknie uszyty.
Będzie stosowną dekoracją w pracowni...
Bo wiecie..
Okna parteru praktycznie gotowe,
W nastepnym tygodniu zrobią ostatnie izolacje podłogi.
Pan Rafał - elektryk szalał od marca i pomimo zimna -elektryka zrobiona.
Wodę i kanalizację rozprowadził Michał S- jeszcze w ubiegłym roku.
A dziś zamówiłam płytki podłogowe
I... JA SIE W CZERWCU WPROWADZAM....
No moze w lipcu....trzeba byc realistą...
Sciskam
Gaja
wtorek, 25 kwietnia 2017
PORCELANOWE KORONKI- CZYLI POST O TYM JAK BEATKA UZUPEŁNIAŁA WYKSZTAŁCENIE I CO Z TEGO WYNIKŁO.
Postanowiłam uzupelnić wiedzę- ostatnio. Z ceramiki. Tak , wiem że mialam o pokazie napisać, ale kolekcja nie zając ,nie ucieknie. Zdjęcia są , film jest ,pokaże się w nastepnym poście.
Więc - ceramika.
Cudowna dziedzina wiedzy. Z gatunku tych , które można zgłębiać do śmierci i prawie ignorantem umrzeć.Ja też się już długo uczę i ciągle jeszcze jest przepaść pomiędzy tym co wiem, a co bym chciała umieć.
Ostatnio odbyłam dwa kursy ceramiki w warszawskiej szkole CERAMIQ-prowadzone przez Agnieszkę Barnat.
Muszę przyznać ,że jestem pod dużym wrażeniem wiedzy, kultury, cierpliwosci- słowem profesjonalizmu tej dziewczyny.Agnieszka poza przekazaniem wiedzy będącej przedmiotem kursów, rozprawiła się z wieloma mitami,lękami, które nosiłam w sobie no i oczywiście nauczyła- czego miała nauczyć.
Po pierwsze była masa lejna i technika resist- dla mnie zachwycająca.Z masami lejnymi pracowałam pierwszy raz w życiu i zdecydowanie będę odlewać. Na zdjęciu widać wazon, jajka i kubek- odlane, wysuszone i pokryte woskiem ceramicznym a potem przetarte- aby uwypuklic reliefowy ornament.
Zakochałam sie w tej technice - normalnie. Zagadała do mnie że hej. I będe to robić aż się będzie kurzyć-jak tylko majster od sufitów zabierze na piętro deski , które nieopatrznie zostały położone w przejsciu i blokują wejście do pracowni ceramicznej... Ale już niedługo....
Relief można jeszcze pokryć przeżroczystym szkliwem - co go dodatkowo wybłyszczy i ,uwypukli. Ale jak znam siebie - pewnie po złoto sięgnę i będę miała złote jajo i kubek ze złotą królewną.
Bo wazon- poszedł pod majolikę.
Mogłam i powinnam go zostawic w bieli,ale chciałam na czymś większym majolikę poćwiczyć.
Bo w programie szkolenia miałam też farby podszkliwne,naszkliwne i majolikowe.
To jest fantastyczna, szeroka i głęboka dziedzina wiedzy.Ja się wprawdzie od jakiegoś czasu bawię farbami ceramicznymi , ale chciałam zobaczyć jak się to powinno robić profesjonalnie.
I zobaczyłam
Koniec z amatorką.
Tu widać wazon jeszcze przed pierwszym wypałem, wysuszony, pokryty woskiem i przetarty...
Prace stoją w komorze do szkliwienia natryskowego- gdzie zostaną pokryte białym szkliwem- czego technika majoliki wymaga.Aha , bo zapomniałam napisać na wstępie , że w CERAMIQ u Agnieszki- jest znakomicie wyposażona pracownia. Wszystko tam mają, komory,piece,koła , walcarki...Jak ksiażka pisze.
A tutaj widać, że zakończyłam malowanie. Teraz czas na ostatni wypał... no może przedostatni bo pewnie jeszcze złoto pójdzie na koniec...
Zachwycona jestem ...Nie ,nie swoimi pracami,ale możliwościami twórczymi ,jakie mi się otworzyły w zwiazku z zaposiadaną wiedzą.
Ale to jeszcze nie koniec.
Teraz bedzie najlepsze.
Oto wisienka na torcie.
Bo......
Wczoraj byłam na kursie porcelany..
Czekałam na ten kurs ze dwa lata.Ciągle mi coś wypadało,terminy sie nakładały ale udało się i byłam wreszcie....
I.....
Normalnie szok...
Porcelana jest trudniejsza w obróbce w stosunku do zwykłej , ceramicznej gliny ale ma jedną , cudowną dla mnie właściwość- pamięć kształtu.
Odworzy każdy dotyk ręki,odpowie deformacją , ale... /i tu mnie wmurowało/ każda delikatna,higroskopijna, organiczna substancja zanurzona w porcelanie- zostanie wypalona i zachowa swój kształt.
CZYLI - ŻE WYPALAJĄC BAWEŁNIANĄ KORONKĘ- ZANURZONĄ WCZEŚNIEJ W PORCELANIE LEJNEJ- OTRZYMUJEMY KORONKĘ Z PORCELANY
..................................................................................................................................................
NO LUDZIE KOCHANI - ODLECIAŁAM.
To na wierzchu miski - jest starą koronką na siatce ,namoczoną w porcelanie.
I jeszcze można podziałać kolorami, pigmentami,szkliwami, złotem.
Bo bez złota to życie nie ma sensu , prawda?
No to ja sie teraz dopiero pobawię- zważywszy na moje koronkowe zbiory a raczej - składy.
Niech no tylko drzwi od pracowni ceramicznej otworzę...
Albo - mogę wejsć oknem - przecież..
Sciskam
-WASZA
NAWIEDZONA GAJA
/ W ostrym ataku ceramicznego ADHD/
Ps. Jak sie uczyć ceramiki to tylko w CERAMIQ u Agnieszki Barnat.
Piszę o tym bo pytacie czasem- drodzy kursanci . Zdecydowanie to było najlepsze szkolenie jakie odbyłam. Tyle , że nie dla początkujacych - raczej. Ale początkujacych też tam ucza.
Aha i żeby nie było,to nie jest krypto-reklama. Normalnie płaciłam .
Napisałam bo było świetne- i już
Więc - ceramika.
Cudowna dziedzina wiedzy. Z gatunku tych , które można zgłębiać do śmierci i prawie ignorantem umrzeć.Ja też się już długo uczę i ciągle jeszcze jest przepaść pomiędzy tym co wiem, a co bym chciała umieć.
Ostatnio odbyłam dwa kursy ceramiki w warszawskiej szkole CERAMIQ-prowadzone przez Agnieszkę Barnat.
Muszę przyznać ,że jestem pod dużym wrażeniem wiedzy, kultury, cierpliwosci- słowem profesjonalizmu tej dziewczyny.Agnieszka poza przekazaniem wiedzy będącej przedmiotem kursów, rozprawiła się z wieloma mitami,lękami, które nosiłam w sobie no i oczywiście nauczyła- czego miała nauczyć.
Zakochałam sie w tej technice - normalnie. Zagadała do mnie że hej. I będe to robić aż się będzie kurzyć-jak tylko majster od sufitów zabierze na piętro deski , które nieopatrznie zostały położone w przejsciu i blokują wejście do pracowni ceramicznej... Ale już niedługo....
Relief można jeszcze pokryć przeżroczystym szkliwem - co go dodatkowo wybłyszczy i ,uwypukli. Ale jak znam siebie - pewnie po złoto sięgnę i będę miała złote jajo i kubek ze złotą królewną.
Bo wazon- poszedł pod majolikę.
Bo w programie szkolenia miałam też farby podszkliwne,naszkliwne i majolikowe.
To jest fantastyczna, szeroka i głęboka dziedzina wiedzy.Ja się wprawdzie od jakiegoś czasu bawię farbami ceramicznymi , ale chciałam zobaczyć jak się to powinno robić profesjonalnie.
I zobaczyłam
Koniec z amatorką.
Tu widać wazon jeszcze przed pierwszym wypałem, wysuszony, pokryty woskiem i przetarty...
Prace stoją w komorze do szkliwienia natryskowego- gdzie zostaną pokryte białym szkliwem- czego technika majoliki wymaga.Aha , bo zapomniałam napisać na wstępie , że w CERAMIQ u Agnieszki- jest znakomicie wyposażona pracownia. Wszystko tam mają, komory,piece,koła , walcarki...Jak ksiażka pisze.
A tutaj widać, że zakończyłam malowanie. Teraz czas na ostatni wypał... no może przedostatni bo pewnie jeszcze złoto pójdzie na koniec...
Zachwycona jestem ...Nie ,nie swoimi pracami,ale możliwościami twórczymi ,jakie mi się otworzyły w zwiazku z zaposiadaną wiedzą.
Ale to jeszcze nie koniec.
Teraz bedzie najlepsze.
Oto wisienka na torcie.
Bo......
Wczoraj byłam na kursie porcelany..
Czekałam na ten kurs ze dwa lata.Ciągle mi coś wypadało,terminy sie nakładały ale udało się i byłam wreszcie....
I.....
Normalnie szok...
Porcelana jest trudniejsza w obróbce w stosunku do zwykłej , ceramicznej gliny ale ma jedną , cudowną dla mnie właściwość- pamięć kształtu.
Odworzy każdy dotyk ręki,odpowie deformacją , ale... /i tu mnie wmurowało/ każda delikatna,higroskopijna, organiczna substancja zanurzona w porcelanie- zostanie wypalona i zachowa swój kształt.
CZYLI - ŻE WYPALAJĄC BAWEŁNIANĄ KORONKĘ- ZANURZONĄ WCZEŚNIEJ W PORCELANIE LEJNEJ- OTRZYMUJEMY KORONKĘ Z PORCELANY
..................................................................................................................................................
NO LUDZIE KOCHANI - ODLECIAŁAM.
To na wierzchu miski - jest starą koronką na siatce ,namoczoną w porcelanie.
I jeszcze można podziałać kolorami, pigmentami,szkliwami, złotem.
Bo bez złota to życie nie ma sensu , prawda?
No to ja sie teraz dopiero pobawię- zważywszy na moje koronkowe zbiory a raczej - składy.
Niech no tylko drzwi od pracowni ceramicznej otworzę...
Albo - mogę wejsć oknem - przecież..
Sciskam
-WASZA
NAWIEDZONA GAJA
/ W ostrym ataku ceramicznego ADHD/
Ps. Jak sie uczyć ceramiki to tylko w CERAMIQ u Agnieszki Barnat.
Piszę o tym bo pytacie czasem- drodzy kursanci . Zdecydowanie to było najlepsze szkolenie jakie odbyłam. Tyle , że nie dla początkujacych - raczej. Ale początkujacych też tam ucza.
Aha i żeby nie było,to nie jest krypto-reklama. Normalnie płaciłam .
Napisałam bo było świetne- i już
sobota, 11 marca 2017
LUUUUDZIE... WIOSNA IDZIEEEE.
Jakoś tak się w tym roku wczesnie zaczęło. Tzn tu u mnie, na podlaskim Mazowszu. I nie to żeby całkiem słodko było... Na podwórku wpada się po kolana w rozmiekłą, rozdeszczona glinę i z wlewajacym sie w gumiaki błotem - szybko sie do domu zmyka .
Ale juz zielone kiełki na wierzchu są, powietrze inaczej pachnie i nadzeja jest , wiara jest.
.
Zdecydownie. pierwsze co zrobie to melioracja terenu.
Stoję w blokach , jak to ja - paranoiczny narwaniec. Psychopatka co sie wykonania wyroku doczekac nie może, normalnie. Jakbym nie wiedziała co to znaczy wykonczeniówka.Jakbym juz domu kiedys nie budowała....
Wypomnijcie mi - prosze, tę niecierpliwośc jak zacznę od połowy sezonu, mniej - więcej, łzy lać i pisac ,że mnie budowlańcy wykończą.
Ok?.
Dobrze mi to zrobi i wezme wszystko na klatę z pokorą . Obiecuje.
Leeecz...
Dostałam zdjecia z sesji zsjęciowej z ubiegłego lata i nadziwić sie nie mogę jaki piekny klimat sie udalo uzyskać w tej mojej prwizorce.Oczywiście wielka to zasługa Pauiny Zygmunt/ modelka / i Jerzego Stalegi/ fotograf/
Ale namiastka wnetrza na tej fotografii też przyjemnie wygląda.
Ja wiem, że na podłodze jeszcze beton ,a na suficie błekitna markiza z mojej sypialni , ale widać, że wkrótce ładnie tu będzie.
Oto piękna Paulinka na tle ściany zewnetrznej iubrania z kolekcji,, Spod Śniegu,,.
Kiedy zimą było mi smutno i żle, to sobie tę sesję- skapaną w zwolskim , ekologicznym słoncu oglądałam i się nakręcałam
NO TO TERAZ MAM .
Pan Adamczyk z Celestynowa poreperował wszystkie stare ramiaki i drzwi z Hameryki. Dorobił futryny , oszklił nowym/ starym./ szklem i juz gotowe - czekaja na transport do Zwoli.
Jeszcze nie wiem gdzie beda wmontowane stare łukowate okienka, ale zapewne niebawem sie na nie jakies miejsce znajdzie. I jak znam swoje zycie, to sie okaże, że bez tych okienek to ono sensu by żadnego nie miało.
Temat drzwi wydaje sie byc zakonczony bo z Chicago dostałam osiem i kazałam przywiezc ze wsi te wszystkie co je przez lata na Allegroo kupowałam. Tez futryny dostaly i kleska urodzaju jest
Zastanawiałam sie ostatnio gdzie by tu w Zwoli scianke dobudowac bo chyba za duzo tych drzwi mam a niektóre bardzo ładne.Podwójne, z szybkami i te sprawy.
Zabieram na razie do domu a potem sie zobaczy.
W kwietniu zaczynam . Albo pod koniec marca. Teraz musze skonczyc kolekcję. , odbyc pokaz w Gdańsku i Krakowie. Bo Poland Fashion Week sie chyba raczej nie odbedzie. Kilka razy przekładali termin, ostatni jest wyznaczony na kwiecień ,ale nic nie słychac , a eventu takiej skali sie nie da w dwa tygodnie przygotowac. Szkoda bo impreza była zacna. Wiem bo dwa razy bralam udział.. no i nagrode/ pokaz/ chciałam odebrac - jako ze mój film miał najwyzsza ogladalnosc ze wszystkich edycji i wygrał.
Chyba nie odbiore...
Zamiast latac po wybiegach będę teren sprzatac -bo tez niezłe widowisko stanowi.
Pobudowlany skład drewniany tu mam , ale juz pierwsze próby zagospodarowania i uporzadkowania poczyniłam.
Kuzyn Zbigniew D, ułozył mi kilka cudnych stogów i stałam sie fanka takiego sposobu przechowywania drewna. Nie potrzeba zadnej drewutni. Porzadnie ułozone i przykryte /wkrótce/ moga sobie stac kilka lat i naprawde fajnie wygladaja.
Cale to pobudowlane drewno tak ułoże i bede miala spokój, i opał na lata.Jeden stóg zbudowany został przy samym ganku ,zebym nie musiala daleko po drewno chodzic i to był fantastyczny pomysł.Trzeba mu tylko jakies pdłoże stałe zrobic. Kamienne moze... bo teraz na paletach stoi i obciachowo to wyglada,
Stukam kopytkami ,wytrzymac nie moge i juz mnie nosi- jak widac. Jakbym za duzo czasu miała ., a nie jest tak, zapewniam - bo praca przy kolkcji zawsze bardzo absorbuje , i czas , i uwage żre.
Ale tytuł kolekcji jest , BE HAPPY ,, i kolory wsciekłe, energetyczne ,wiec moze stad to wiosenne ADHD.
POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE, KOLOROWO,WIOSENNIE I SŁONECZNIE.
WIDZIMY SIE PO 24 MARCA.
WASZA - ,,BE HAPPY,,
GAJA
Ale juz zielone kiełki na wierzchu są, powietrze inaczej pachnie i nadzeja jest , wiara jest.
.
Zdecydownie. pierwsze co zrobie to melioracja terenu.
Stoję w blokach , jak to ja - paranoiczny narwaniec. Psychopatka co sie wykonania wyroku doczekac nie może, normalnie. Jakbym nie wiedziała co to znaczy wykonczeniówka.Jakbym juz domu kiedys nie budowała....
Wypomnijcie mi - prosze, tę niecierpliwośc jak zacznę od połowy sezonu, mniej - więcej, łzy lać i pisac ,że mnie budowlańcy wykończą.
Ok?.
Dobrze mi to zrobi i wezme wszystko na klatę z pokorą . Obiecuje.
Leeecz...
Dostałam zdjecia z sesji zsjęciowej z ubiegłego lata i nadziwić sie nie mogę jaki piekny klimat sie udalo uzyskać w tej mojej prwizorce.Oczywiście wielka to zasługa Pauiny Zygmunt/ modelka / i Jerzego Stalegi/ fotograf/
Ale namiastka wnetrza na tej fotografii też przyjemnie wygląda.
Ja wiem, że na podłodze jeszcze beton ,a na suficie błekitna markiza z mojej sypialni , ale widać, że wkrótce ładnie tu będzie.
Oto piękna Paulinka na tle ściany zewnetrznej iubrania z kolekcji,, Spod Śniegu,,.
Kiedy zimą było mi smutno i żle, to sobie tę sesję- skapaną w zwolskim , ekologicznym słoncu oglądałam i się nakręcałam
NO TO TERAZ MAM .
Pan Adamczyk z Celestynowa poreperował wszystkie stare ramiaki i drzwi z Hameryki. Dorobił futryny , oszklił nowym/ starym./ szklem i juz gotowe - czekaja na transport do Zwoli.
Jeszcze nie wiem gdzie beda wmontowane stare łukowate okienka, ale zapewne niebawem sie na nie jakies miejsce znajdzie. I jak znam swoje zycie, to sie okaże, że bez tych okienek to ono sensu by żadnego nie miało.
Temat drzwi wydaje sie byc zakonczony bo z Chicago dostałam osiem i kazałam przywiezc ze wsi te wszystkie co je przez lata na Allegroo kupowałam. Tez futryny dostaly i kleska urodzaju jest
Zastanawiałam sie ostatnio gdzie by tu w Zwoli scianke dobudowac bo chyba za duzo tych drzwi mam a niektóre bardzo ładne.Podwójne, z szybkami i te sprawy.
Zabieram na razie do domu a potem sie zobaczy.
W kwietniu zaczynam . Albo pod koniec marca. Teraz musze skonczyc kolekcję. , odbyc pokaz w Gdańsku i Krakowie. Bo Poland Fashion Week sie chyba raczej nie odbedzie. Kilka razy przekładali termin, ostatni jest wyznaczony na kwiecień ,ale nic nie słychac , a eventu takiej skali sie nie da w dwa tygodnie przygotowac. Szkoda bo impreza była zacna. Wiem bo dwa razy bralam udział.. no i nagrode/ pokaz/ chciałam odebrac - jako ze mój film miał najwyzsza ogladalnosc ze wszystkich edycji i wygrał.
Chyba nie odbiore...
Zamiast latac po wybiegach będę teren sprzatac -bo tez niezłe widowisko stanowi.
Pobudowlany skład drewniany tu mam , ale juz pierwsze próby zagospodarowania i uporzadkowania poczyniłam.
Kuzyn Zbigniew D, ułozył mi kilka cudnych stogów i stałam sie fanka takiego sposobu przechowywania drewna. Nie potrzeba zadnej drewutni. Porzadnie ułozone i przykryte /wkrótce/ moga sobie stac kilka lat i naprawde fajnie wygladaja.
Cale to pobudowlane drewno tak ułoże i bede miala spokój, i opał na lata.Jeden stóg zbudowany został przy samym ganku ,zebym nie musiala daleko po drewno chodzic i to był fantastyczny pomysł.Trzeba mu tylko jakies pdłoże stałe zrobic. Kamienne moze... bo teraz na paletach stoi i obciachowo to wyglada,
Stukam kopytkami ,wytrzymac nie moge i juz mnie nosi- jak widac. Jakbym za duzo czasu miała ., a nie jest tak, zapewniam - bo praca przy kolkcji zawsze bardzo absorbuje , i czas , i uwage żre.
Ale tytuł kolekcji jest , BE HAPPY ,, i kolory wsciekłe, energetyczne ,wiec moze stad to wiosenne ADHD.
POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE, KOLOROWO,WIOSENNIE I SŁONECZNIE.
WIDZIMY SIE PO 24 MARCA.
WASZA - ,,BE HAPPY,,
GAJA
sobota, 31 grudnia 2016
CODZIENNIE MOCNIEJ W CIEBE WRASTAM...
Dziś konczy się 2016- wspaniały rok.
Spełniały mi się marzenia..
Plan budowlany zrealizowałam w 100 procentach.
I JESZCZE ŻYJĘ...
Zdrowie generalnie dopisuje , mogę nawet powiedzieć ,że od dawna nie czułam sie tak dobrze, sprawna i silna.
Całą wiosnę, lato i część jesieni spędziłam w czystym srodowisku, posród znanych, przyjaznych mi osób ,w miejscu które kocham .
Jadłam proste , ekologiczne pożywienie - wyhodowane samodzielnie lub korzystałam z darów z okolicznych sadów i ogrodów.
Bo u nas w Zwoli -to już tak jest, że człowiek rzadko do domu z pustymi rękami wraca.
Chciałam kiedyś zaplacić jednej z zaprzyjaznionych pań za rozmaite dobra z jej ogródka ,wypelniajace cały bagażnik mojego auta - i usłyszałam,, NO CO TY, DAJ SPOKÓJ, PRZECIEZ RAZEM TU ŻYJEMY..
Piekne , prawda?
Taką Zwolę pamietam, taką pokochałam pierwszą dziecięcą miłością i już została w moim sercu... na zawsze..
MÓJ DOM
MOJE MIEJCE NA ZIEMI
NAJPIEKNIEJSZE, NAJDROŻSZE NA ŚWIECIE
UKOCHANE .
POLSKA
Ziemio ojczysta, ziemio jasna.
Nie będę powalonym drzewem
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
Radością, smutkiem ,dumą , gniewem.
...............
Wiec teraz, zimą- odcinam kupony od wspaniałego , upalnego lata i cieszę się na następny rok.. w którym to będę zasuwać przy wykończeniówce jak lokomotywa ,ale to przecież nic nowego- był czas przywyknąć.
Jak widać- weranda została odeskowana i wszystko pokryto papą, która z roku na rok produkowana jest w gorszej jakosci. Ale trudno - na jeden sezon musi wystarczyć.
Tak wyglada weranda teraz Wiosną trzeba zrobić podsypkę która będzie sięgała do granicy betonowych słupów , no i ułożyć podłogę.
Myslę, że zrobię bruk drewniany bo mi mnóstwo kantówki zostało i niektora dębowa jest. A że weranda została zadaszona to może bruk trochę poleży...
Odeskowanie zrobilismy z osikowego drewna- dlatego takie białe. Sosny mi sie powoli kończą, Dębów jest w opór wprawdzie , są wielkie i stare, ale nie wysezonowane, wiec użyliśmy osiki.
Leśniczy kazał wycinać -bo to podobno chwast dla lasu jest , a że grube były - to się przydały.
Generalnie to dosyć miekkie drewno i do celów budowlanych rzadko stosowane.Pierwszy raz widziałam jak belka ,przy mnie , na tartaku, świeżo i prosto scięta- po zdjęciu z prowadnic odgięła sie o 30 stopni.
Ale na powietrzu osika, topola twardnieje jak kamień i jest bardzo wytrzymała.
Tyle literatura i podania ludowe , a jak bedzie to się zobaczy..
A poza tym dar wspaniały dostałam .Mianowicie od cioci z Hameryki Zwola otrzymała 8 sztuk , oryginalnych, wiktoriańskich drzwi- co to będą wisienką na torcie w mojej starej chałupię.
I tu pozdrawiam najserdeczniej Chicago i Ankę najmilejszą, ktora te drzwi wypatrzyła na farmie u swojego sasiada w Wisconsin. wynajeła kontener i wysłała przez ocean w prezencie swojej przyjaciółce Beatce.
Do Polski, pod Garwolin.
Ma dziewczyna gest...zawsze miała...
ANIA. PRZEPIEKNE SA.Autentyczne, drewniane, z gałkami i starymi okuciami. Niektóre podwojne
Jak pięknie będą wyglądać w Kurnej Chacie...po zdjeciu łuszczacej sie farby- zawoskowane moim preparatem z pszczelego wosku i terpentyny....
Okucia oczyścimy z rdzy i będą niczym antyczna biżuteria,,
CUD- MIÓD..
A oscieżnice się dorobi. Drzwi juz u stolarza stoja. bo futryny wspomniane, no i trzeba troszke pokleic .W w transporcie dwie płyciny pękły ,ale mistrz Adamczyk to tak naprawi, że sladu nie bedzie
Najserdeczniej ci dziekuję kochana. Ciężko by było znależć bardziej wyszukany dar.
Wspaniały prezent..
Dziekuję jeszcze raz.
Mamy dziś dzien szczególny. I w zwiazku z tym chciałam podziękowac czytelnikom bloga za obecnosć, , komentarze, odwiedziny, Za Wasze niezwykle dla mnie ważne - cieple słowa i wsparcie, dzieki temu widzę znów światełko w tunelu , które czasem znika.
I zyczę Wam ZDROWIA ,spełniajacych sie marzeń , miłości, przyjaciół takich jak moi i łez wruszenia , które rzezbią bruzdy na policzkach.
Ot ... jedna zmarszczka wiecej, ALE JAKA PIEKNA.
Wszystkiego najlepszego - Kochani
Gaja
Spełniały mi się marzenia..
Plan budowlany zrealizowałam w 100 procentach.
I JESZCZE ŻYJĘ...
Zdrowie generalnie dopisuje , mogę nawet powiedzieć ,że od dawna nie czułam sie tak dobrze, sprawna i silna.
Całą wiosnę, lato i część jesieni spędziłam w czystym srodowisku, posród znanych, przyjaznych mi osób ,w miejscu które kocham .
Jadłam proste , ekologiczne pożywienie - wyhodowane samodzielnie lub korzystałam z darów z okolicznych sadów i ogrodów.
Bo u nas w Zwoli -to już tak jest, że człowiek rzadko do domu z pustymi rękami wraca.
Chciałam kiedyś zaplacić jednej z zaprzyjaznionych pań za rozmaite dobra z jej ogródka ,wypelniajace cały bagażnik mojego auta - i usłyszałam,, NO CO TY, DAJ SPOKÓJ, PRZECIEZ RAZEM TU ŻYJEMY..
Piekne , prawda?
Taką Zwolę pamietam, taką pokochałam pierwszą dziecięcą miłością i już została w moim sercu... na zawsze..
MÓJ DOM
MOJE MIEJCE NA ZIEMI
NAJPIEKNIEJSZE, NAJDROŻSZE NA ŚWIECIE
UKOCHANE .
POLSKA
Ziemio ojczysta, ziemio jasna.
Nie będę powalonym drzewem
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
Radością, smutkiem ,dumą , gniewem.
...............
Wiec teraz, zimą- odcinam kupony od wspaniałego , upalnego lata i cieszę się na następny rok.. w którym to będę zasuwać przy wykończeniówce jak lokomotywa ,ale to przecież nic nowego- był czas przywyknąć.
Jak widać- weranda została odeskowana i wszystko pokryto papą, która z roku na rok produkowana jest w gorszej jakosci. Ale trudno - na jeden sezon musi wystarczyć.
Tak wyglada weranda teraz Wiosną trzeba zrobić podsypkę która będzie sięgała do granicy betonowych słupów , no i ułożyć podłogę.
Myslę, że zrobię bruk drewniany bo mi mnóstwo kantówki zostało i niektora dębowa jest. A że weranda została zadaszona to może bruk trochę poleży...
Odeskowanie zrobilismy z osikowego drewna- dlatego takie białe. Sosny mi sie powoli kończą, Dębów jest w opór wprawdzie , są wielkie i stare, ale nie wysezonowane, wiec użyliśmy osiki.
Leśniczy kazał wycinać -bo to podobno chwast dla lasu jest , a że grube były - to się przydały.
Generalnie to dosyć miekkie drewno i do celów budowlanych rzadko stosowane.Pierwszy raz widziałam jak belka ,przy mnie , na tartaku, świeżo i prosto scięta- po zdjęciu z prowadnic odgięła sie o 30 stopni.
Ale na powietrzu osika, topola twardnieje jak kamień i jest bardzo wytrzymała.
Tyle literatura i podania ludowe , a jak bedzie to się zobaczy..
A poza tym dar wspaniały dostałam .Mianowicie od cioci z Hameryki Zwola otrzymała 8 sztuk , oryginalnych, wiktoriańskich drzwi- co to będą wisienką na torcie w mojej starej chałupię.
I tu pozdrawiam najserdeczniej Chicago i Ankę najmilejszą, ktora te drzwi wypatrzyła na farmie u swojego sasiada w Wisconsin. wynajeła kontener i wysłała przez ocean w prezencie swojej przyjaciółce Beatce.
Do Polski, pod Garwolin.
Ma dziewczyna gest...zawsze miała...
ANIA. PRZEPIEKNE SA.Autentyczne, drewniane, z gałkami i starymi okuciami. Niektóre podwojne
Jak pięknie będą wyglądać w Kurnej Chacie...po zdjeciu łuszczacej sie farby- zawoskowane moim preparatem z pszczelego wosku i terpentyny....
Okucia oczyścimy z rdzy i będą niczym antyczna biżuteria,,
CUD- MIÓD..
A oscieżnice się dorobi. Drzwi juz u stolarza stoja. bo futryny wspomniane, no i trzeba troszke pokleic .W w transporcie dwie płyciny pękły ,ale mistrz Adamczyk to tak naprawi, że sladu nie bedzie
Najserdeczniej ci dziekuję kochana. Ciężko by było znależć bardziej wyszukany dar.
Wspaniały prezent..
Dziekuję jeszcze raz.
Mamy dziś dzien szczególny. I w zwiazku z tym chciałam podziękowac czytelnikom bloga za obecnosć, , komentarze, odwiedziny, Za Wasze niezwykle dla mnie ważne - cieple słowa i wsparcie, dzieki temu widzę znów światełko w tunelu , które czasem znika.
I zyczę Wam ZDROWIA ,spełniajacych sie marzeń , miłości, przyjaciół takich jak moi i łez wruszenia , które rzezbią bruzdy na policzkach.
Ot ... jedna zmarszczka wiecej, ALE JAKA PIEKNA.
Wszystkiego najlepszego - Kochani
Gaja
sobota, 29 października 2016
KIEJBY JAŁOWICA..
Chłodno i mokro sie ostatnio zrobiło , więc spadam powoli z budowy. Kominek niestety nie wystarcza , żeby ogrzać te moje wielkie, otwarte przestrzenie.Dużo mi sie w tym roku udało ale elewacji nie zdążyłam zrobić. Zresztą nie bardzo do tego parłam. Fakt ze miałam inne rzeczy /budowlane/ na głowie ...ale też ciagle walczyłam ze sobą, bo nie wiedziałam jaką elewacje mam dać. Wiec nie przyspieszałam i chyba dobrze ,bo nie zrobimy jednak tynku akrylowego . Bedzie drewniana, niczym nie zabezpieczana , dębowa i w przyszłym roku . Dęby jeszcze w lesie , stoją i mają sie dobrze.
Wiec w domu zimno jest i wróciłam do miasta ,a na budowę dojezdzam tylko żeby rozliczyć majstrów i podziwiać co zrobli.
I tak oto.
Wykonane zostało pokrycie dachu i konstrukcja pod werandę. Niezłe sprzatanie mnie czeka na wiosnę...
Konstrukcja nad wejściem
Wejście - cd plus świetlik,
Kupiłam kiedyś na Allegro stare okno. Miałam robić autorski witraż czy fusing , ale w koncu dałam do oszklenia i poprosiłam żeby każdą płaszczyznę wykonano z innego szkła. I wyszło świetnie.
Bardzo ładnie nawiazuje do innych przeszkleń. choćby w drzwiach w dużym domu .gdzie też jest każda szybka inna.
Cudny ten świetlik. Prawda?
Jeszcze nie koniec prac przy werandzie -bo trzeba odeskowac i pokryc papą , ale stolarze już prace zakonczyli i zeszli z budowy.
Poza tym panowie S załozyli okna , okiennice i drzwi wewnętrzne.
Zła wiadomosć jest taka, że niestety wszystkie okna są do wymiany. Szkoda wielka- bo myślałam, że sie uda zachować oryginalne , ale przy rozkładaniu , składaniu i PROSTOWANIU chałupy , komletnie zmieniły się parametry i szpary są po 5 cm.
Widać?
Kurcze... bardzo żałuję.Mialam nadzieję ...
Będę musiała je jakoś we wnetrzu wmontować ,bo przecież porąbać nie dam.
Jednakowoż -jak to mówią,, kazdy kij ma dwa końce,, i się zamówi okna ,ktore będę otwierać jednym palcem.
Nie bójta się - drewniane będą. Ze szprosami..
Tyle że muszą być funkcjonalne bo to pracownia będzie i różne dziwne substancje czasem śmierdzą.
Na szczęscie drzwi są względnie proste , wejściowe też. Dostały nową futrynę, ale jeszcze nie są zamontowane bo odpadł stary zawias i szukamy drugiego oryginału.
Wszystkie zdjecia do sklepu na Etsy -ostatnio robię w chacie .I chyba sie podobają - sądząc po sprzedazy.. Tak, ma pracownia klimat , co dobrze rokuje.
A w second handzie w Zelechowie - udało mi się kupić takie dwie , blisko stuletnie firanki .
Haftowane ręcznie, wykończone koronką na siatce . Duże- idealne do saloniku w Chacie.
Zapłaciłam 11.90- bo tam tkaniny po 12 zł za kg są. Normalnie oczom i szcześciu swojemu nie wierzę..
Odgrażałam się w tamtym roku ,że już mi tylko gałeczki i firaneczki zostały, a tu przyszło pracownię budować i wszystkie damskie duperele musiałam odłożyc na pólkę.
Trudno...
A wiecie ?Razem z werandą pracownia będzie miała 300 m kw.
O matko, ale wypas.
Rozbuchałam sie ,,kiejby jałowica na koniczynie,,
Uściski
-Gaja
Ps.
Jałowica- to był ulubiony tekst moich kolegów z klasy z liceum , którzy nasze dziewczęce wygłupy zwykli kwitować cytatem z Reymonta.
Gdzie sa chłopcy z tamtych lat.....
Wiec w domu zimno jest i wróciłam do miasta ,a na budowę dojezdzam tylko żeby rozliczyć majstrów i podziwiać co zrobli.
I tak oto.
Wykonane zostało pokrycie dachu i konstrukcja pod werandę. Niezłe sprzatanie mnie czeka na wiosnę...
Konstrukcja nad wejściem
Wejście - cd plus świetlik,
Kupiłam kiedyś na Allegro stare okno. Miałam robić autorski witraż czy fusing , ale w koncu dałam do oszklenia i poprosiłam żeby każdą płaszczyznę wykonano z innego szkła. I wyszło świetnie.
Bardzo ładnie nawiazuje do innych przeszkleń. choćby w drzwiach w dużym domu .gdzie też jest każda szybka inna.
Cudny ten świetlik. Prawda?
Jeszcze nie koniec prac przy werandzie -bo trzeba odeskowac i pokryc papą , ale stolarze już prace zakonczyli i zeszli z budowy.
Poza tym panowie S załozyli okna , okiennice i drzwi wewnętrzne.
Zła wiadomosć jest taka, że niestety wszystkie okna są do wymiany. Szkoda wielka- bo myślałam, że sie uda zachować oryginalne , ale przy rozkładaniu , składaniu i PROSTOWANIU chałupy , komletnie zmieniły się parametry i szpary są po 5 cm.
Widać?
Kurcze... bardzo żałuję.Mialam nadzieję ...
Będę musiała je jakoś we wnetrzu wmontować ,bo przecież porąbać nie dam.
Jednakowoż -jak to mówią,, kazdy kij ma dwa końce,, i się zamówi okna ,ktore będę otwierać jednym palcem.
Nie bójta się - drewniane będą. Ze szprosami..
Tyle że muszą być funkcjonalne bo to pracownia będzie i różne dziwne substancje czasem śmierdzą.
Na szczęscie drzwi są względnie proste , wejściowe też. Dostały nową futrynę, ale jeszcze nie są zamontowane bo odpadł stary zawias i szukamy drugiego oryginału.
Wszystkie zdjecia do sklepu na Etsy -ostatnio robię w chacie .I chyba sie podobają - sądząc po sprzedazy.. Tak, ma pracownia klimat , co dobrze rokuje.
A w second handzie w Zelechowie - udało mi się kupić takie dwie , blisko stuletnie firanki .
Haftowane ręcznie, wykończone koronką na siatce . Duże- idealne do saloniku w Chacie.
Zapłaciłam 11.90- bo tam tkaniny po 12 zł za kg są. Normalnie oczom i szcześciu swojemu nie wierzę..
Odgrażałam się w tamtym roku ,że już mi tylko gałeczki i firaneczki zostały, a tu przyszło pracownię budować i wszystkie damskie duperele musiałam odłożyc na pólkę.
Trudno...
A wiecie ?Razem z werandą pracownia będzie miała 300 m kw.
O matko, ale wypas.
Rozbuchałam sie ,,kiejby jałowica na koniczynie,,
Uściski
-Gaja
Ps.
Jałowica- to był ulubiony tekst moich kolegów z klasy z liceum , którzy nasze dziewczęce wygłupy zwykli kwitować cytatem z Reymonta.
Gdzie sa chłopcy z tamtych lat.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)



