O DOMU

Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.

wtorek, 25 kwietnia 2017

PORCELANOWE KORONKI- CZYLI POST O TYM JAK BEATKA UZUPEŁNIAŁA WYKSZTAŁCENIE I CO Z TEGO WYNIKŁO.

Postanowiłam uzupelnić wiedzę- ostatnio. Z ceramiki. Tak , wiem że mialam o pokazie napisać, ale kolekcja nie zając ,nie ucieknie. Zdjęcia są , film jest ,pokaże się w nastepnym poście.
Więc - ceramika.
Cudowna dziedzina wiedzy. Z gatunku tych , które  można zgłębiać  do śmierci i prawie ignorantem umrzeć.Ja też się już długo uczę i ciągle jeszcze jest przepaść pomiędzy tym co wiem, a co bym chciała umieć.
Ostatnio odbyłam dwa kursy ceramiki w warszawskiej szkole CERAMIQ-prowadzone przez Agnieszkę Barnat.
Muszę przyznać ,że jestem pod dużym wrażeniem wiedzy, kultury, cierpliwosci- słowem profesjonalizmu tej dziewczyny.Agnieszka poza przekazaniem wiedzy będącej przedmiotem kursów, rozprawiła się z wieloma mitami,lękami, które nosiłam w sobie no i oczywiście nauczyła- czego miała nauczyć.

Po pierwsze była masa lejna  i technika resist- dla mnie zachwycająca.Z masami lejnymi pracowałam pierwszy raz w życiu i zdecydowanie będę odlewać. Na zdjęciu widać wazon, jajka i kubek- odlane, wysuszone i pokryte woskiem ceramicznym a potem przetarte- aby uwypuklic reliefowy ornament.
 Zakochałam sie w tej technice - normalnie. Zagadała do mnie  że hej. I będe to robić aż się będzie kurzyć-jak tylko majster od sufitów zabierze na piętro te deski , które nieopatrznie zostały położone w taki sposób, że blokują wejście do pracowni ceramicznej... Ale już niedługo....
Relief można jeszcze pokryć przeżroczystym szkliwem - co go dodatkowo wybłyszczy i ,uwypukli. Ale jak znam siebie - pewnie po złoto sięgnę i będę miała złote jajo i kubek ze złotą królewną.
Bo wazon- poszedł pod majolikę.


Mogłam i powinnam go zostawic w bieli,ale chciałam na czymś większym  majolikę poćwiczyć.
Bo w programie szkolenia miałam też farby podszkliwne,naszkliwne i majolikowe.
To jest fantastyczna, szeroka i głęboka dziedzina wiedzy.Ja się wprawdzie od jakiegoś czasu bawię farbami ceramicznymi , ale chciałam zobaczyć jak się to powinno robić profesjonalnie.
I zobaczyłam
Koniec z amatorką.

Tu widać wazon jeszcze przed pierwszym wypałem, wysuszony, pokryty woskiem i przetarty...
Prace stoją w komorze do szkliwienia natryskowego- gdzie zostaną pokryte białym szkliwem- czego technika majoliki wymaga.Aha , bo zapomniałam napisać na wstępie , że w CERAMIQ u Agnieszki- jest znakomicie wyposażona pracownia. Wszystko tam mają, komory,piece,koła , walcarki...Jak ksiażka pisze.
A tutaj widać, że zakończyłam malowanie. Teraz czas na  ostatni wypał... no może przedostatni bo  pewnie jeszcze złoto pójdzie na koniec...
Zachwycona jestem ...Nie ,nie swoimi pracami,ale możliwościami twórczymi ,jakie mi się otworzyły w zwiazku z zaposiadaną wiedzą.
Ale to jeszcze nie koniec.
Teraz bedzie najlepsze.
Oto wisienka na torcie.
Bo......
Wczoraj byłam na kursie porcelany..
Czekałam na ten kurs ze dwa lata.Ciągle mi coś wypadało,terminy sie nakładały ale udało się i byłam  wreszcie....
I.....
Normalnie szok...
Porcelana jest trudniejsza w obróbce w stosunku do zwykłej , ceramicznej gliny ale ma jedną , cudowną dla mnie właściwość- pamięć kształtu.
Odworzy każdy dotyk ręki,odpowie deformacją , ale... /i tu mnie wmurowało/   każda delikatna,higroskopijna, organiczna  substancja zanurzona w porcelanie- zostanie wypalona i zachowa swój kształt.

CZYLI - ŻE WYPALAJĄC  BAWEŁNIANĄ  KORONKĘ- ZANURZONĄ WCZEŚNIEJ W PORCELANIE LEJNEJ- OTRZYMUJEMY KORONKĘ Z PORCELANY

..................................................................................................................................................
NO LUDZIE KOCHANI - ODLECIAŁAM.

To na wierzchu  miski -  jest starą koronką na siatce ,namoczoną w porcelanie.
I jeszcze można podziałać  kolorami, pigmentami,szkliwami, złotem.
Bo bez złota to życie nie ma sensu - przecież.
No to ja sie teraz dopiero pobawię- zważywszy na moje koronkowe zbiory a raczej - składy.
Niech no tylko drzwi od pracowni ceramicznej otworzę...
Albo - mogę wejsć oknem - przecież..

Sciskam
-WASZA
NAWIEDZONA GAJA
/ W ostrym ataku ceramicznego ADHD/


Ps. Jak sie uczyć ceramiki to tylko w CERAMIQ   u Agnieszki Barnat.
Piszę o tym  bo pytacie czasem-  drodzy kursanci . Zdecydowanie to  było najlepsze szkolenie jakie odbyłam. Tyle , że nie dla początkujacych - raczej. Ale początkujacych też tam ucza.
Aha i żeby nie było,to nie jest krypto-reklama. Normalnie płaciłam za szkolenie.
Napisałam bo było świetne- i już





sobota, 11 marca 2017

LUUUUDZIE... WIOSNA IDZIEEEE.

Jakoś tak się w tym roku wczesnie zaczęło. Tzn tu u mnie, na podlaskim Mazowszu. I nie to żeby  całkiem słodko było... Na podwórku wpada się po kolana w rozmiekłą, rozdeszczona glinę i z wlewajacym sie w gumiaki błotem - szybko sie do domu zmyka .
Ale juz zielone kiełki na wierzchu są, powietrze inaczej pachnie i nadzeja jest , wiara jest.
.
Zdecydownie. pierwsze co zrobie to melioracja terenu.

Stoję w blokach , jak to ja - paranoiczny narwaniec. Psychopatka co sie wykonania wyroku doczekac nie może,  normalnie. Jakbym nie wiedziała co to znaczy  wykonczeniówka.Jakbym juz domu kiedys nie budowała....
Wypomnijcie mi - prosze, tę niecierpliwośc jak zacznę od połowy sezonu, mniej - więcej, łzy lać i pisac ,że mnie budowlańcy  wykończą.
 Ok?.
 Dobrze mi to zrobi i wezme wszystko  na klatę z pokorą . Obiecuje.

Leeecz...

Dostałam zdjecia z sesji zsjęciowej z ubiegłego lata i nadziwić sie  nie mogę jaki piekny klimat sie udalo uzyskać  w tej mojej prwizorce.Oczywiście wielka to zasługa Pauiny Zygmunt/ modelka / i Jerzego Stalegi/ fotograf/
Ale namiastka wnetrza na tej fotografii też przyjemnie wygląda.
Ja wiem, że na podłodze jeszcze beton ,a na suficie błekitna markiza z mojej sypialni , ale  widać, że wkrótce ładnie tu będzie.




Oto piękna Paulinka na tle ściany zewnetrznej iubrania z kolekcji,, Spod Śniegu,,.
Kiedy zimą było  mi smutno i żle, to sobie tę sesję- skapaną  w  zwolskim , ekologicznym słoncu  oglądałam i się nakręcałam
NO TO TERAZ MAM .



Pan Adamczyk z Celestynowa poreperował wszystkie stare ramiaki i drzwi z Hameryki. Dorobił futryny  , oszklił  nowym/ starym./ szklem i juz gotowe - czekaja na transport do Zwoli.

Jeszcze nie wiem   gdzie beda wmontowane  stare łukowate okienka, ale zapewne niebawem sie na nie jakies miejsce znajdzie. I jak znam swoje zycie, to sie okaże, że bez tych okienek to ono sensu by żadnego nie miało.

Temat drzwi  wydaje sie byc zakonczony bo z Chicago dostałam osiem i kazałam przywiezc ze wsi te wszystkie co je przez lata na Allegroo kupowałam. Tez futryny dostaly i kleska urodzaju jest
Zastanawiałam sie ostatnio gdzie by tu w Zwoli scianke dobudowac bo chyba za duzo tych drzwi mam a niektóre bardzo ładne.Podwójne, z szybkami i te sprawy.
Zabieram na razie do domu a potem sie zobaczy.

W kwietniu zaczynam . Albo pod koniec marca. Teraz musze skonczyc kolekcję. , odbyc pokaz w Gdańsku i Krakowie. Bo Poland Fashion Week  sie chyba raczej nie odbedzie. Kilka razy przekładali termin, ostatni jest wyznaczony  na kwiecień  ,ale nic nie słychac  , a eventu takiej skali sie nie da w dwa tygodnie przygotowac. Szkoda bo impreza była zacna. Wiem bo dwa razy bralam udział.. no i nagrode/ pokaz/ chciałam odebrac - jako ze mój film miał najwyzsza ogladalnosc ze wszystkich edycji i wygrał.
Chyba nie odbiore...
Zamiast latac po wybiegach będę teren sprzatac -bo tez niezłe widowisko stanowi.
Pobudowlany skład drewniany  tu mam , ale juz pierwsze próby zagospodarowania i uporzadkowania poczyniłam.
Kuzyn Zbigniew D, ułozył mi kilka  cudnych stogów i  stałam sie fanka takiego sposobu przechowywania drewna. Nie potrzeba zadnej drewutni. Porzadnie ułozone i przykryte /wkrótce/ moga sobie stac kilka lat i naprawde fajnie wygladaja.
Cale to pobudowlane drewno tak ułoże i bede miala spokój, i opał na lata.Jeden  stóg zbudowany został  przy samym ganku ,zebym nie musiala daleko po drewno chodzic i to był fantastyczny pomysł.Trzeba mu tylko jakies pdłoże stałe zrobic. Kamienne moze... bo teraz na paletach stoi  i obciachowo to wyglada,

Stukam kopytkami ,wytrzymac nie moge i juz mnie nosi- jak widac. Jakbym za duzo czasu miała ., a nie jest tak, zapewniam - bo praca przy kolkcji zawsze bardzo absorbuje , i czas , i uwage żre.
Ale tytuł kolekcji jest  , BE HAPPY ,, i kolory wsciekłe, energetyczne ,wiec moze stad to wiosenne ADHD.


POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE, KOLOROWO,WIOSENNIE I SŁONECZNIE.

WIDZIMY  SIE PO 24 MARCA.

WASZA - ,,BE HAPPY,,

GAJA

sobota, 31 grudnia 2016

CODZIENNIE MOCNIEJ W CIEBE WRASTAM...

Dziś konczy się 2016- wspaniały rok.
Spełniały mi się marzenia..
Plan budowlany zrealizowałam w 100 procentach.
I JESZCZE ŻYJĘ...
Zdrowie generalnie dopisuje , mogę nawet powiedzieć ,że od dawna nie czułam sie tak dobrze, sprawna i silna.
Całą wiosnę, lato i część jesieni spędziłam w czystym  srodowisku, posród znanych, przyjaznych mi osób ,w miejscu które kocham  .
Jadłam proste , ekologiczne pożywienie - wyhodowane samodzielnie lub korzystałam z darów z okolicznych sadów i ogrodów.
Bo u nas w Zwoli -to już tak jest, że człowiek rzadko do domu z pustymi rękami wraca.
Chciałam kiedyś zaplacić jednej z zaprzyjaznionych pań za rozmaite  dobra z jej ogródka ,wypelniajace cały bagażnik mojego auta - i   usłyszałam,, NO CO TY, DAJ SPOKÓJ, PRZECIEZ RAZEM TU ŻYJEMY..
Piekne , prawda?
Taką Zwolę pamietam, taką pokochałam pierwszą dziecięcą miłością i już została w moim sercu... na zawsze..

MÓJ DOM
MOJE MIEJCE NA ZIEMI
NAJPIEKNIEJSZE, NAJDROŻSZE  NA ŚWIECIE

UKOCHANE .

POLSKA


Ziemio ojczysta, ziemio jasna.
Nie będę powalonym drzewem
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
Radością, smutkiem ,dumą , gniewem.

...............

Wiec teraz, zimą- odcinam kupony od wspaniałego , upalnego lata i cieszę się na następny rok.. w którym to będę zasuwać przy wykończeniówce  jak lokomotywa ,ale to przecież nic nowego- był czas przywyknąć.
Jak widać- weranda została odeskowana i wszystko pokryto papą, która z roku na rok produkowana jest w  gorszej jakosci. Ale trudno - na jeden sezon musi wystarczyć.



Tak wyglada weranda teraz Wiosną trzeba zrobić podsypkę która będzie sięgała do granicy betonowych słupów , no i ułożyć podłogę.
Myslę, że zrobię bruk drewniany  bo mi mnóstwo kantówki zostało i niektora dębowa jest. A że  weranda  została zadaszona   to może bruk trochę poleży...



Odeskowanie zrobilismy z osikowego drewna- dlatego takie  białe. Sosny mi sie powoli kończą, Dębów jest w opór wprawdzie , są wielkie i stare, ale nie wysezonowane, wiec użyliśmy  osiki.
Leśniczy kazał wycinać -bo to podobno chwast dla lasu jest , a że  grube były - to się przydały.
Generalnie to dosyć miekkie  drewno  i do celów budowlanych rzadko stosowane.Pierwszy raz widziałam jak belka ,przy mnie  , na tartaku, świeżo  i prosto scięta- po zdjęciu z prowadnic odgięła sie o 30 stopni.
Ale na powietrzu osika, topola twardnieje jak kamień i jest bardzo wytrzymała.
Tyle literatura i podania ludowe , a jak bedzie to się zobaczy..




A poza tym dar wspaniały dostałam .Mianowicie od cioci z Hameryki Zwola otrzymała 8 sztuk , oryginalnych, wiktoriańskich drzwi- co to będą wisienką na torcie w mojej  starej chałupię.
I tu pozdrawiam  najserdeczniej Chicago i Ankę najmilejszą, ktora te drzwi wypatrzyła  na farmie u swojego sasiada w Wisconsin. wynajeła kontener i wysłała  przez ocean w prezencie swojej przyjaciółce Beatce.
Do Polski, pod Garwolin.
Ma dziewczyna gest...zawsze miała...
ANIA. PRZEPIEKNE SA.Autentyczne, drewniane, z gałkami i starymi okuciami. Niektóre podwojne
Jak pięknie będą wyglądać w Kurnej Chacie...po zdjeciu łuszczacej sie farby- zawoskowane moim preparatem z pszczelego wosku i terpentyny....
Okucia oczyścimy z rdzy i będą niczym antyczna  biżuteria,,
CUD- MIÓD..





A oscieżnice  się dorobi. Drzwi juz u stolarza stoja. bo futryny wspomniane, no i trzeba troszke pokleic .W w transporcie dwie płyciny pękły ,ale mistrz Adamczyk to tak naprawi, że sladu nie bedzie
Najserdeczniej ci dziekuję kochana. Ciężko by było znależć bardziej wyszukany dar.
Wspaniały prezent..
Dziekuję jeszcze raz.

Mamy dziś dzien szczególny. I w zwiazku z tym chciałam  podziękowac czytelnikom bloga za  obecnosć, , komentarze, odwiedziny, Za Wasze niezwykle dla mnie ważne - cieple słowa i wsparcie, dzieki temu widzę znów światełko w tunelu , które czasem znika.
I zyczę Wam  ZDROWIA ,spełniajacych sie marzeń , miłości, przyjaciół takich jak moi i łez wruszenia , które rzezbią bruzdy na policzkach.
Ot  ... jedna zmarszczka wiecej, ALE JAKA PIEKNA.

Wszystkiego najlepszego - Kochani



Gaja












sobota, 29 października 2016

KIEJBY JAŁOWICA..

Chłodno i mokro sie ostatnio zrobiło , więc spadam powoli z budowy. Kominek niestety nie wystarcza , żeby ogrzać te moje wielkie, otwarte przestrzenie.Dużo mi sie w tym roku udało ale elewacji nie zdążyłam zrobić. Zresztą nie bardzo do tego parłam. Fakt ze miałam inne rzeczy /budowlane/ na głowie ...ale też ciagle walczyłam ze sobą, bo nie wiedziałam jaką elewacje mam dać. Wiec nie przyspieszałam  i chyba dobrze ,bo nie zrobimy jednak tynku akrylowego . Bedzie drewniana, niczym nie zabezpieczana , dębowa i w przyszłym roku . Dęby jeszcze w lesie , stoją i mają sie dobrze.
Wiec w  domu zimno jest i wróciłam do miasta ,a na budowę dojezdzam tylko żeby rozliczyć majstrów i podziwiać co zrobli.
I tak oto.
Wykonane zostało pokrycie dachu i konstrukcja pod werandę. Niezłe sprzatanie mnie czeka na wiosnę...
Konstrukcja  nad wejściem
Wejście - cd plus świetlik,
Kupiłam kiedyś na Allegro stare okno. Miałam robić autorski witraż czy fusing , ale w koncu dałam do oszklenia i poprosiłam żeby każdą płaszczyznę wykonano z innego szkła. I wyszło świetnie.
Bardzo ładnie nawiazuje do innych przeszkleń. choćby w drzwiach w dużym domu .gdzie też jest każda szybka inna.
Cudny ten świetlik. Prawda?
Jeszcze nie koniec prac przy werandzie -bo trzeba odeskowac i pokryc papą , ale stolarze już prace zakonczyli i zeszli z budowy.
Poza tym panowie S załozyli okna , okiennice i drzwi wewnętrzne.
Zła wiadomosć jest taka, że niestety wszystkie okna są do wymiany. Szkoda wielka- bo myślałam, że sie uda zachować oryginalne , ale przy rozkładaniu , składaniu i PROSTOWANIU chałupy , komletnie zmieniły się parametry i szpary są po 5 cm.
Widać?
Kurcze... bardzo żałuję.Mialam nadzieję ...
Będę musiała je jakoś we wnetrzu wmontować ,bo przecież porąbać nie dam.
Jednakowoż -jak to mówią,, kazdy kij ma dwa końce,, i się zamówi okna ,ktore  będę otwierać jednym palcem.
Nie bójta się - drewniane będą. Ze szprosami..
Tyle że muszą być funkcjonalne bo to pracownia będzie i różne dziwne substancje czasem śmierdzą.
Na szczęscie drzwi są względnie proste , wejściowe też. Dostały nową futrynę, ale jeszcze nie są zamontowane bo odpadł stary zawias i szukamy drugiego oryginału.
Wszystkie zdjecia do sklepu na Etsy -ostatnio robię w chacie .I chyba sie podobają - sądząc po sprzedazy.. Tak, ma  pracownia klimat , co dobrze rokuje.
A w second handzie w Zelechowie - udało mi się kupić takie dwie , blisko stuletnie firanki .
Haftowane ręcznie, wykończone koronką na siatce . Duże- idealne do saloniku w Chacie.

Zapłaciłam 11.90- bo tam tkaniny po 12 zł za kg są. Normalnie oczom i szcześciu swojemu nie wierzę..

Odgrażałam się  w tamtym roku ,że  już mi tylko gałeczki i firaneczki zostały, a tu przyszło pracownię budować i wszystkie damskie duperele musiałam odłożyc na pólkę.

Trudno...

A wiecie ?Razem z werandą pracownia będzie miała 300 m kw.
O matko, ale wypas.
Rozbuchałam sie ,,kiejby jałowica na koniczynie,,

Uściski
-Gaja
Ps.
 Jałowica- to był ulubiony tekst moich kolegów z klasy z liceum , którzy nasze dziewczęce wygłupy zwykli kwitować  cytatem z Reymonta.
Gdzie sa chłopcy z tamtych lat.....

sobota, 3 września 2016

DETEKTYW INWEKTYW- CZYLI POST O TYM JAK BEATCE DRZEWO Z LASU UKRADLI I CO Z TEGO WYNIKŁO


Stan z dzisiejszego popołudnia
Jednego popołudnia przyjechała na rowerze G.-przyjaciółeczka moja serdeczna i zdyszana woła od progu..
Słuchaj ,, mój kuzyn widział dziś  rano jak w twoim lesie jeden facet z Zabruzd wycinał sosnę, a potem załadował ją i wywiózł traktorem.Kuzyn poznał jego traktor i wie co to za człowiek.
On mieszka tam pod lasem i jest ogólnie znany z tego ,że wycina cudze drzewa....

Nic z tego kochana - mówię.  Onegdaj pan S.-wyciął wszystkie moje sosny.Zobacz- tam leżą pocięte na bale, bo  dopiero co był tartak i pocięliśmy.Więc to ukradzione drzewo nie należy do mnie.To sosna sąsiada...

Ale G , nie odpuszcza .
Idz -mówi- do pana S.i się go zapytaj . Niech sprawdzi ,bo to nie może być tak ,że ci drzewo z lasu na bezczelnego wycinają a ty nic nie robisz..

Dobra,pódę i pogadam... odpowiadam dla świętego spokoju,ale pewna jestem, że to pomyłka , bo moje sosny  wycięte  jak jedna.
 I przy okazji dowiem się jeszcze ,jakim cudem pan S przywiózł 15 drzew a odznaczylismy 8.
Nie tylko Jezus Chrystus umiał dokonać cudownego rozmnożenia, bo pan S też to  potrafi jak widać...
Ciekawe który sąsiad przyleci z krzykiem...

Wiec idę i roztłumaczam panu S- jak jest... że była G, że kuzyn, że sosna , ple, ple ple...
Pan S.mówi  ,że  to ukradzione -stanowczo nie moje , tylko pana B.
A te 15 drzew rozmnożone z ośmiu -to dlatego, że zle policzyliśmy.
Ok ,,, no to luz,,, wracam do domu , myśląc, ze mam wolne popołudnie..

Oj naiwna ,naiwna, naiwna jak dziecko we mgle...

Bo panu S coś nie dawało spokoju..Wsiadł na swój  czerwony motor marki Honda, wcisnął na głowę biały kask , starannie zapiał pod brodą skórzane paski, dociagnął sprzączki i pojechaaaaaaał na drugi koniec wsi porozmawiać z panem G
 .Bo pan G ma  84 lata ,posiada las obok mojego i dokładnie wie gdzie przebiegają granice naszych działek.
I z tej rozmowy  wynikły dwa fakty...
Że po pierwsze primo- ja mam dwa razy tyle lasu niż myślałam,że mam.
A PO DRUGIE PRIMO -ŻE TO BYŁA JEDNAK MOJA SOSNA.

I wówczas pan S. oczien wnerwiłsia/jak mawiał jeden znajomy aktor - któremu się zdawało ,że zna rosyjski/
Bo nie będzie tu jakiś ch...j z Zabruzd pluł nam w twarz...
Wsiadł pan S ponownie na swój czerwony motor marki Honda i wcisnął biały kask na głowę.. Pojechał do tego gościa spod lasu i nie wiem co mu nawinął ,ale  po godzinie facet znalazł się na  moim ganku , przeprosił i wypłacił mi należność za drzewo.
Cała akcja trwała nie więcej niż 6 godzin..

Policja?  a po co Policja ...?
Wystarczył jeden detektyw inwektyw ... plus czerwony motocykl marki Honda i biały kask.na mądrej głowie pana S.

Ściskam
wasza - bogatsza o sto złotych i pół hektara lasu.

-GAJA

ps
Kuzyna przyjaciółeczki w życiu na oczy moje nie widziałam. W sąsiedniej wsi mieszka./ podobno/.Za lasem.Nie mam pojęcia najmniejszego co i gdzie posiada.
On zaś zna mój stan posiadania o wiele dokładniej niż ja- jak się okazuje.
A wniosek z tego taki płynie, że jak by się tu, w Zwoli- człowiek z kimś zadał... no z mężczyzną jakimś, intymne- dla przykładu... To po godzinie  - w Zabruzdach, Swidrze i Baczkowie wiedzieli by ile razy gość szczytował..
Oj ,muszę, kurde- uważać..
Oto piętro pracowni.Widać na co poszły sosny?








piątek, 12 sierpnia 2016

OPOWIEŚCI Z KRYPTY...

O rany, o rany o rany...
Buduje mi się najpiękniejsza pracownia na świecie..
Żaden tam - Różowy  Kundel, ale Pałac Kultury - normalne..
Jestem świeżo po ukończeniu parteru. belki stropowe  już  są na swoim miejscu . Majstrzy  ułożyli sobie prowizoryczny strop z desek - i nagle zbudowało mi się wnętrze.

Nie powiem ze mi się podoba - bo to nie określi stanu mojego ducha...
Jestem zachwycona i szczęśliwa ...ze ściśniętym gardłem... tak do łez ,
Zrobić z tej starej ruiny  taką cudną chałupę... kolejną... No to trzeba mieć nerwy ze stali ,wyobraznię i hart... No i majstrów tez trzeba znależć odpowiednich.
Oto moja ekipa
Pan Tadeusz i pan Robert.
Cudowni faceci.
Cisza i spokój na budowie,profesjonalizm i wdzięk.
Ściany poskładane co do centymetra,prościutkie , w linii.
Wymienione co musi być wymienione. I tylko tyle. Co stare i w dobrym stanie- to pozostało.
Tu widzimy panów na podłodze pietra - i suficie parteru.
Bo piętro dopiero się buduje..

Belki stropowe były tak ciężkie ,ze kuzyn Jarosław D musiał przyjechać traktorem z podnośnikiem..

Część garażowa- czyli to co zostało  zbudowane z suporeksu- zaczyna  wyglądać po ludzku ,bo ściana dostała kamienną okładzinę...
A oto moja najnowsza przyjaciółka- szlifierka firmy Makita,którą się fantastycznie czyści stare bale  do tzw gołego drewna.
Dostałam od męża w prezencie....
 Długo myślałam co zrobić ze ścianami...Czy ten shabby chic zdzierać czy nie. Ale zeszlifuję wszystko bo się   stara malatura ledwo trzyma i brud jest..

Poza czyszczeniem ścian i jeżdzeniem po śruby i gwożdzie - zajmuję sie dopieszczaniem mojego nowego ogrodzenia od fontu , które również zostało zrobione . I teraz czeka na pomalowanie kremowym impregnatem
O żadnej pracy twórczej nie ma mowy, ale farbowanki się zrobić udało i nawet niezłe kolory mi wyszły

Sciskam-
wasza
zapracowana Gaja

ps
Taki będzie widok z okna lukarny na piętrze... mniaaam...