O DOMU

Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 grudnia 2017

...LECZ SERCU JEST DROŻSZA PIOSENKA NAD WILGĄ I PIASEK MAZOWSZA


Być może, być może, że wszystko gdzieś lepsze
i ptaki, i gwiazdy, i śpiew, i powietrze,
że były gdzieś nawet szczęśliwsze narody
i drzewa wdzięczniejsze od wierzby u wody..

Anny German się dzisiaj nasłuchałam. Słowiczego głosu i tekstów ciągle aktualnych.
Pod filmem z piosenką ,, Czlowieczy Los,,ktoś napisał ,że tacy ludzie powinni życ wiecznie .
I to jest prawda szczera...
Szkoda dziewczyny...
Są  jednak ludzie niezastapieni.

A ja sie na starość robię sentymentalna.. 
Albo to  grypa co ją mój mąż przywlókł z Anglii w prezencie swiatecznym i całą rodzinę rozłozyła....
Nie ma co panikować...
Więc zejdziemy na ziemię . Oto zdjęcia wnętrz z Chaty. 
Jesienne, zabałaganione i zakurzone bo z frontu robót...
Duza pracownia... raczej filcownia plus.Czyli plus inne techniki włokiennicze.
Pod drugą scianą też stoi  stary kredens.Na środku wiekowy, rozkładany stół..
Jakieś  przyzwoite 2,50 i blat w romby.. Szkoda wodę  lać ,ale co poradzisz...
Po kątach jeszcze sporo  porozkładane- bo nie dało sie tak wszystkiego od razu..
Ten sam kąt , ale juz trochę uprzatnięty...Z lampką i podreczną biblioteczką..Za stolik herbaciany służy duży stołek - póki co, bo jak to zwykle bywa akurat niczego stosownego nie było- gdy udałam się po zakupy.A jak bywałam wczesniej na starociach- to stoliczków jak lodu..Więc pojechałam po stół a wrociłam z 2 lampami. 
Normalka
Perskie dywaniki z Sh w Zelechowie.Niektóre ręcznie tkane. Tu widac małe ,ale mam i duże tylko mi na zadeptanie szkoda.
Rozłoze je na górze- w przyszłym roku.

Tu widzimy przymiar pod zasłony do pracowni.I firanki.
Oczywiscie len, róze ,koronki i biała porcelana..a  wzorzysta ceramika to była alternatywna podłoga w pracowni.Skończyło sie na czerwonej cegle jednak ,bo  płytka była nie do kupienia..Ale może to i lepiej..
Oczywiście trzeba zrobić dookoła okien jakies piękne obróbki..
Na tym zdjęciu widać też -jak bardzo, miejscami , zniszczone są ściany w mojej chacie. Nie nie mam zamiaru  przykrywac tego żadnym gipsokartonem albo czyms w tym rodzaju.Wprawdzie odwiedzający moją budowę mają czasem oczy okrągłe ze zdumienia ,że mozna to zostawiać na wierzchu... taką ruinę..
Ale nie,mili państwo,,,nie po to sobie złozyłam stary dom, żeby teraz przykrywac te ściany.
Jakbym chciała mieć nowy -to bym go sobie  zbudowała.

Okno- wersja tkaninowa nr 2.Moze na pięterko?


W Sh. w Zelechowie udało mi się kupić   cudne końcówki karniszy..
Po 5 zł były i w ilosci hurtowej.
Wystarczy na całą pracownię.

Wnętrze skończonej łazienki.Tzn ukończone zostały roboty glazurnicze.

I tkaniny do łazienkowego okna.
 Wydaje mi się ,że niezle dobrane


Dobrą, a nawet bardzo dobrą robotę- zrobiliśmy z drzwiami. Bo udało sie zachować wszystkie oryginalne plus  wiktoriańskie od Ani ze Stanów.
Wewnętrzne wyglądały tak...
Upaćkane farbą  olejną na grubo i po wszystkim..
Nie jest tak ,że mam coś przeciwko starym powłokom malarskim ,ale jest jeden wyjątek.A mianowicie farba z okresu komunizmu w kolorze orzech sredni.
Za czasów mojej młodosci było nią malowane wszystko -bo to był  praktycznie jedyny kolor dostępny wowczas
I ZLE MI SIE KOJARZY.ok?
Tak , tak drogie dzieci, tak było.
Nie mielismy tysiąca kolorów w stylu ,,morska piana rozwiana lekką,słonawą bryzą,,
czy ,,zapach piołunu w promieniach zachodzącego słońca,,
  Nazwy nowych farb są czasem wyrąbane w kosmos...
Był kolor biały,orzech sredni plus czasem orzech ciemny.
Kto pamięta -ręka  w górę.

Więc -niestety- te drzwi zczyścilismy do żywego.
BO TAK.

ZNACIE TEN KAWAŁ?
Dlaczego kobieta w ,,te ,, dni gotuje jedną zupę w 5 garnkach??

BO TAK..

Chyba warto było... należało to zrobić. Czyscił Przemysław D.- syn kuzyna Jarosłwa.
I przyłozył sie do tej roboty,ale to nie dziwota bo Przemek pracowity i akuratny jest.
Zelazne,stare zamki zalsniły nowym blaskiem jak widać.
Drzwi wewnętrzne będą spełniały fukcję dekoracyjną raczej- bo nie sądzę, że ktoś je bedzie zamykał.

Na podwojnych wewnętrznych mamy taką sytuację..

No... i te się przetrze starannie  bo fajne warstwy są..
A na amerykańskich mamy takie krakle..
Syn starszy zabronił ruszać... tylko umyć porzadnie
Ma rację...
Szybki oryginalne nie przeżyły transportu  z Chicago, ale prosze zwrócic uwagę jak są pięknie dobrane nowe. I jak oprawione- w stare, oryginalne listewki.
To oczywiście robota Pana Adamczyka - mojego stolarza, o którym wielokrotnie pisałam.
Użyte szkło pochodzi z lat 30.Pan Adamczyk ma niezłe zapasy...

Bałaganik budowlany  w promienich zachodzacego słonca.A tak na marginesie - niezłe swiatło w pracowni jest. Jakies takie ...intymne, subtelne...
A bałagan się z wiosny posprząta.
I widok na pracownie ceramiczną...  rury to  kwasówka do kominka.
Nie wiem jak mi się udało zmieścić wszystkie farby, pigmenty ,angoby, formy ,szlkliwa-w tym małym ,w sumie-kredensie
Myslę ,że organizację pracowni ceramicznej powinnam omówić szerzej ,ale to z wiosny bedzie.
Mam pewne przemyslenia w tym temacie i ciekawa jestem Waszych komentarzy..
W ceramice - sporo się działo w tym sezonie ,mimo rozlicznych perypetii i robót.
W przyszłym roku bedą tam montować schody i wykańczać piętro ,więc też nie bedzie za slodko. Ale piec, stół i surowce juz są na swoim miejscu.
Wypalałam swoje anielskie głowki i będą dekory na scianę
Zamocowane na starych dechach...
Na których się niezle prezentują nawet banalne tematy...

Zrobiłam tez mnóstwo guzików, reliefowych i złoconych...
Dobrze mi sie w mojej pracowni  tworzy...
Swiatło piękne..
Dom wiekowy,zniszczony, z historią..
Starzy przyjaciele...
Orzechy z tych stu leszczyn , które posadziłam ,zanim jeszcze budowa sie rozpoczeła..
Zapachy znajome ,swojskie.Siano, wiosna, zniwa,lato  i obornik rozlewany na pola np..
Ludzie po których wiadomo czego sie spodziewać..

 Ziemia na której  moi przodkowie ciężko pracowali - przez stulecia..
PIASEK MAZOWSZA
I WIERZBY U WODY...
CZEGO WIĘCEJ MOZNA CHCIEC DO SZCZEŚCIA

NIE... NIE MA WDZIĘCZNIEJSZYCH DRZEW...


Najserdeczniej Was wszystkich pozdrawiam,poświatecznie i noworocznie
Wszystkiego Dobrego Kochani

Gaja








czwartek, 14 grudnia 2017

VIVAT ELKTRYK

Na pracownianym ganeczku

Wczoraj był 13 grudnia...
To tak na marginesie....
Przez 5 sezonów budowy przewinęło się wielu fachowców ze skutkiem rozmaitym.Za niektórymi tęsknię, inym dziekuję za włożony w moją budowę trud i umiejętności...
Paru - mam nadzieję- nie będę musiała więcej na oczy me oglądać. Kilku zostało i myślę, że będą ze mną do końca projektu.
Pan Rafał - Elektryk jest jednym z nich.Okablował i oświetlił duży dom ,podpiął urzadzenia i termy-a myślę ,że nie było to proste zważywszy, że wiązki tzw obwodów miały grubość nadgarstka.
Znosił  moje jęki w stylu ,, O JEZU PANIE RAFALE PO CO TYLE KABLI,, tłumacząc, że tak musi być , bo jak  dziewczyny na kurs zjadą i kąpać się zechcą- to nie będzie można kuchni włączyć bo sieć tego nie wytrzyma.....Cierpliwy gość.
W tym roku okablowaliśmy i podłączyliśmy parter pracowni.Tzn pan Rafał okablował i podłączył..I bardzo pięknie mu to wyszło. Bardzo.
Teraz będą zdjęcia.

Ganeczek podswietlony światłem z metalowego żyrandola otrzymanym w prezencie od Asi- siostry mojej chicagowskiej Ani.
Tak , wiem ,trzeba poprawić mocowanie.Pan Rafal obiecał, że sie tym na wiosnę zajmie.

Widok od ogrodu.Wiązki kabli ,poprowadzone są po ścianach zewnętrznych, żeby w srodku nie było widać żadnych przewodów. I NIE WIDAĆ .I TO JEST NIESAMOWITE..
Te zewnetrzne  przykryje elewacja..
A sciany wewnerzne będą mogły pozostac oryginalne, drewniane, dziurawe, bez gipso- kartonu....

Swiatło na przepięknej hortensji,,Phantom,,
Posadziłam  dwie, wyprowadzone na 2 m w góre. Opalikowałam na razie ,bo wiadomo- hortensja krucha jest..
.

Oswietlenie boczne. Kupiłam  lampy stylizowane na dorożkarskie...Ta wygląda na starą..

Szklano- mosięzna  lampa hinduska. Przywiozłam  ją z Anglii.
Daje niezwykłe ,hipnotyczne wręcz ,niebiesko - turkusowe światło. Wisi przy drzwiach wejściowych.

Lampa dorożkarska nr 2 .Panu Rafałowi ta się bardziej podobała i ubolewał, że nie są z kompletu??
Z KOMPLETU?? U MNIE? no to prędzej wielbłąd przejdzie   przez ucho igielne..
Wielką zaletą tych opraw  było- że zostały przerobione i skonstruowane jako elektryczne i gotowe do podłączenia.No z tym ,,gotowe,, to róznie bywało,ale pan Rafał podłaczył. I ŚWIECĄ 

wieczorem...


Abazurki systematycznie kupowane  w  SH w Żelechowie .KAŻDY INNY . Bo przyda się.
I co??
Przyda się ???

Neonowy Hindus

Tę piękną lampę ze starej kamionkowej butli, z plisowanym kloszem - kupiłam na starociach w Garwolinie.Cudna jest...

Napracowali sie panowie /bo pan Rafał z Ojcem swoim pracuje- czyli z Panem Tatą/nad  moim gankiem ...
Efekt jest taki , ze schodzić się z niego nie chciało, mimo ,że jesień już była , chłodnawo i mokro.


I widok wnętrza...z wieczornym swiatłem...
Moj Boże ... jak to będzie pięknie -gdy się okna pomyje i porządne firanki powiesi.
Z second handu- oczywiscie..
Znaczy- porządnie porwane ...


Henryk S. zbudował murek oporowy..Jeszcze nie jest skoczony. Zostało trochę od strony łąki . Bo ta paskudna jesień niestety popsuła nam szyki i parę robót musi poczekac do wiosny

I obmurowanie tarasu, z kamienia polnego- też zbudował Henryk S.
A ja posadziłam na tej rabacie mnóstwo tulipanów .
W lidlu były- w paczkach po 50 szt.
Nie wiem ile  kupiłam, ale była pełna wielka torba.
 Zobaczy się na wiosnę...
Trzeba będzie ziemię zamówić i wyrównać wszystko...
Ułożylismy z kamienia polnego kawałek tarasu przed drzwiami..
Tzn Henryk S. układał...z moim starszym synem Piotrem.
A pan Krzysztof S. zbudował przed wejściem- kamienne schodki..

I od strony łąk...
I zły na siebie był ,bo jak twierdzi -nierówne mu wyszły..
RÓWNE? 
U MNIE???
No to predzej wielbłąd przez to ucho igielne ...itp. itd
To sa najpiekniejsze schody na świecie.. przez czlowieka ,ręcznie robione. 
Z tłuczonego kamienia. 
Byłam przy tym.. odłamki świstały niczym ostrzał..
Wspaniałe schody... jestem zachwycona..
Jakbym chciała równe to bym sobie z marmuru zamówiła..
Oj przepraszam...zagalopowałam sie trochę. Z lastriko...raczej
Trzeba być realistą..
.

Jest wreszcie gdzie wazony z kwiatami postawić. I mozna wykorzystać miedziane  ,holenderskie wazy kupowane na starociach..

Jesienna pracownia widziana od strony łąki.
Kamienie z orygnalnej podmurowki z miejsca ,gdzie stała chałupa przed rozbiórką.
Zostały  przewiezione i  niestety rozsypane nieco haotycznie. 
Ale nie ma tego złego...na tych wiekszych - zrobię wiosną rabatę. A na drobnych-  mały placyk na stolik i sztalugi- albowiem w tym miejscu, oddalonym od drogi i wysuniętym mocno w pola- panuje zupełna cisza i spokój.
Zrobiłam juz pierwsze nasadzenia...kupiłam perukowce i hortensje.
Pinky Winky jest należycie urocza i zdaje się -lubi u mnie mieszkać.


Oto rabata przed wejściem do pracowni  z podporą pod duży krzak hortensji- zrobioną  ze starego żeliwnego łóżka..Ze złomowiska  w Woli Miastkowskiej-oczywiście.
Kuzyn Jarosław D. dospawał kątowniki i pręty do wbicia w ziemię...
Syn kuzyna - mój ulubieniec , Przemysław D pomalował stelaż białą farbą olejną... 
 Po co? - żeby odprysła i żeby się brocante zrobiło. ..
A że się zrobi- to jest pewne bo celowo było na rdzę malowane.Wiem ,że teraz paskudnie to wygląda ale do wiosny przyroda powinna sie z tym uporać. Po co ja się mam męczyć ...

Sciskam
Wasza
Gaja
PS.Zapraszam na profil Zwoli na Instagramie.
hasztag. kurna_chata_i_beata lub zwolakreatywnie










wtorek, 25 kwietnia 2017

PORCELANOWE KORONKI- CZYLI POST O TYM JAK BEATKA UZUPEŁNIAŁA WYKSZTAŁCENIE I CO Z TEGO WYNIKŁO.

Postanowiłam uzupelnić wiedzę- ostatnio. Z ceramiki. Tak , wiem że mialam o pokazie napisać, ale kolekcja nie zając ,nie ucieknie. Zdjęcia są , film jest ,pokaże się w nastepnym poście.
Więc - ceramika.
Cudowna dziedzina wiedzy. Z gatunku tych , które  można zgłębiać  do śmierci i prawie ignorantem umrzeć.Ja też się już długo uczę i ciągle jeszcze jest przepaść pomiędzy tym co wiem, a co bym chciała umieć.
Ostatnio odbyłam dwa kursy ceramiki w warszawskiej szkole CERAMIQ-prowadzone przez Agnieszkę Barnat.
Muszę przyznać ,że jestem pod dużym wrażeniem wiedzy, kultury, cierpliwosci- słowem profesjonalizmu tej dziewczyny.Agnieszka poza przekazaniem wiedzy będącej przedmiotem kursów, rozprawiła się z wieloma mitami,lękami, które nosiłam w sobie no i oczywiście nauczyła- czego miała nauczyć.

Po pierwsze była masa lejna  i technika resist- dla mnie zachwycająca.Z masami lejnymi pracowałam pierwszy raz w życiu i zdecydowanie będę odlewać. Na zdjęciu widać wazon, jajka i kubek- odlane, wysuszone i pokryte woskiem ceramicznym a potem przetarte- aby uwypuklic reliefowy ornament.
 Zakochałam sie w tej technice - normalnie. Zagadała do mnie  że hej. I będe to robić aż się będzie kurzyć-jak tylko majster od sufitów zabierze na piętro  deski , które nieopatrznie zostały położone w przejsciu i blokują wejście do pracowni ceramicznej... Ale już niedługo....
Relief można jeszcze pokryć przeżroczystym szkliwem - co go dodatkowo wybłyszczy i ,uwypukli. Ale jak znam siebie - pewnie po złoto sięgnę i będę miała złote jajo i kubek ze złotą królewną.
Bo wazon- poszedł pod majolikę.


Mogłam i powinnam go zostawic w bieli,ale chciałam na czymś większym  majolikę poćwiczyć.
Bo w programie szkolenia miałam też farby podszkliwne,naszkliwne i majolikowe.
To jest fantastyczna, szeroka i głęboka dziedzina wiedzy.Ja się wprawdzie od jakiegoś czasu bawię farbami ceramicznymi , ale chciałam zobaczyć jak się to powinno robić profesjonalnie.
I zobaczyłam
Koniec z amatorką.

Tu widać wazon jeszcze przed pierwszym wypałem, wysuszony, pokryty woskiem i przetarty...
Prace stoją w komorze do szkliwienia natryskowego- gdzie zostaną pokryte białym szkliwem- czego technika majoliki wymaga.Aha , bo zapomniałam napisać na wstępie , że w CERAMIQ u Agnieszki- jest znakomicie wyposażona pracownia. Wszystko tam mają, komory,piece,koła , walcarki...Jak ksiażka pisze.
A tutaj widać, że zakończyłam malowanie. Teraz czas na  ostatni wypał... no może przedostatni bo  pewnie jeszcze złoto pójdzie na koniec...
Zachwycona jestem ...Nie ,nie swoimi pracami,ale możliwościami twórczymi ,jakie mi się otworzyły w zwiazku z zaposiadaną wiedzą.
Ale to jeszcze nie koniec.
Teraz bedzie najlepsze.
Oto wisienka na torcie.
Bo......
Wczoraj byłam na kursie porcelany..
Czekałam na ten kurs ze dwa lata.Ciągle mi coś wypadało,terminy sie nakładały ale udało się i byłam  wreszcie....
I.....
Normalnie szok...
Porcelana jest trudniejsza w obróbce w stosunku do zwykłej , ceramicznej gliny ale ma jedną , cudowną dla mnie właściwość- pamięć kształtu.
Odworzy każdy dotyk ręki,odpowie deformacją , ale... /i tu mnie wmurowało/   każda delikatna,higroskopijna, organiczna  substancja zanurzona w porcelanie- zostanie wypalona i zachowa swój kształt.

CZYLI - ŻE WYPALAJĄC  BAWEŁNIANĄ  KORONKĘ- ZANURZONĄ WCZEŚNIEJ W PORCELANIE LEJNEJ- OTRZYMUJEMY KORONKĘ Z PORCELANY

..................................................................................................................................................
NO LUDZIE KOCHANI - ODLECIAŁAM.

To na wierzchu  miski -  jest starą koronką na siatce ,namoczoną w porcelanie.
I jeszcze można podziałać  kolorami, pigmentami,szkliwami, złotem.
Bo bez złota to życie nie ma sensu , prawda?
No to ja sie teraz dopiero pobawię- zważywszy na moje koronkowe zbiory a raczej - składy.
Niech no tylko drzwi od pracowni ceramicznej otworzę...
Albo - mogę wejsć oknem - przecież..

Sciskam
-WASZA
NAWIEDZONA GAJA
/ W ostrym ataku ceramicznego ADHD/


Ps. Jak sie uczyć ceramiki to tylko w CERAMIQ   u Agnieszki Barnat.
Piszę o tym  bo pytacie czasem-  drodzy kursanci . Zdecydowanie to  było najlepsze szkolenie jakie odbyłam. Tyle , że nie dla początkujacych - raczej. Ale początkujacych też tam ucza.
Aha i żeby nie było,to nie jest krypto-reklama. Normalnie płaciłam .
Napisałam bo było świetne- i już





sobota, 31 grudnia 2016

CODZIENNIE MOCNIEJ W CIEBE WRASTAM...

Dziś konczy się 2016- wspaniały rok.
Spełniały mi się marzenia..
Plan budowlany zrealizowałam w 100 procentach.
I JESZCZE ŻYJĘ...
Zdrowie generalnie dopisuje , mogę nawet powiedzieć ,że od dawna nie czułam sie tak dobrze, sprawna i silna.
Całą wiosnę, lato i część jesieni spędziłam w czystym  srodowisku, posród znanych, przyjaznych mi osób ,w miejscu które kocham  .
Jadłam proste , ekologiczne pożywienie - wyhodowane samodzielnie lub korzystałam z darów z okolicznych sadów i ogrodów.
Bo u nas w Zwoli -to już tak jest, że człowiek rzadko do domu z pustymi rękami wraca.
Chciałam kiedyś zaplacić jednej z zaprzyjaznionych pań za rozmaite  dobra z jej ogródka ,wypelniajace cały bagażnik mojego auta - i   usłyszałam,, NO CO TY, DAJ SPOKÓJ, PRZECIEZ RAZEM TU ŻYJEMY..
Piekne , prawda?
Taką Zwolę pamietam, taką pokochałam pierwszą dziecięcą miłością i już została w moim sercu... na zawsze..

MÓJ DOM
MOJE MIEJCE NA ZIEMI
NAJPIEKNIEJSZE, NAJDROŻSZE  NA ŚWIECIE

UKOCHANE .

POLSKA


Ziemio ojczysta, ziemio jasna.
Nie będę powalonym drzewem
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
Radością, smutkiem ,dumą , gniewem.

...............

Wiec teraz, zimą- odcinam kupony od wspaniałego , upalnego lata i cieszę się na następny rok.. w którym to będę zasuwać przy wykończeniówce  jak lokomotywa ,ale to przecież nic nowego- był czas przywyknąć.
Jak widać- weranda została odeskowana i wszystko pokryto papą, która z roku na rok produkowana jest w  gorszej jakosci. Ale trudno - na jeden sezon musi wystarczyć.



Tak wyglada weranda teraz Wiosną trzeba zrobić podsypkę która będzie sięgała do granicy betonowych słupów , no i ułożyć podłogę.
Myslę, że zrobię bruk drewniany  bo mi mnóstwo kantówki zostało i niektora dębowa jest. A że  weranda  została zadaszona   to może bruk trochę poleży...



Odeskowanie zrobilismy z osikowego drewna- dlatego takie  białe. Sosny mi sie powoli kończą, Dębów jest w opór wprawdzie , są wielkie i stare, ale nie wysezonowane, wiec użyliśmy  osiki.
Leśniczy kazał wycinać -bo to podobno chwast dla lasu jest , a że  grube były - to się przydały.
Generalnie to dosyć miekkie  drewno  i do celów budowlanych rzadko stosowane.Pierwszy raz widziałam jak belka ,przy mnie  , na tartaku, świeżo  i prosto scięta- po zdjęciu z prowadnic odgięła sie o 30 stopni.
Ale na powietrzu osika, topola twardnieje jak kamień i jest bardzo wytrzymała.
Tyle literatura i podania ludowe , a jak bedzie to się zobaczy..




A poza tym dar wspaniały dostałam .Mianowicie od cioci z Hameryki Zwola otrzymała 8 sztuk , oryginalnych, wiktoriańskich drzwi- co to będą wisienką na torcie w mojej  starej chałupię.
I tu pozdrawiam  najserdeczniej Chicago i Ankę najmilejszą, ktora te drzwi wypatrzyła  na farmie u swojego sasiada w Wisconsin. wynajeła kontener i wysłała  przez ocean w prezencie swojej przyjaciółce Beatce.
Do Polski, pod Garwolin.
Ma dziewczyna gest...zawsze miała...
ANIA. PRZEPIEKNE SA.Autentyczne, drewniane, z gałkami i starymi okuciami. Niektóre podwojne
Jak pięknie będą wyglądać w Kurnej Chacie...po zdjeciu łuszczacej sie farby- zawoskowane moim preparatem z pszczelego wosku i terpentyny....
Okucia oczyścimy z rdzy i będą niczym antyczna  biżuteria,,
CUD- MIÓD..





A oscieżnice  się dorobi. Drzwi juz u stolarza stoja. bo futryny wspomniane, no i trzeba troszke pokleic .W w transporcie dwie płyciny pękły ,ale mistrz Adamczyk to tak naprawi, że sladu nie bedzie
Najserdeczniej ci dziekuję kochana. Ciężko by było znależć bardziej wyszukany dar.
Wspaniały prezent..
Dziekuję jeszcze raz.

Mamy dziś dzien szczególny. I w zwiazku z tym chciałam  podziękowac czytelnikom bloga za  obecnosć, , komentarze, odwiedziny, Za Wasze niezwykle dla mnie ważne - cieple słowa i wsparcie, dzieki temu widzę znów światełko w tunelu , które czasem znika.
I zyczę Wam  ZDROWIA ,spełniajacych sie marzeń , miłości, przyjaciół takich jak moi i łez wruszenia , które rzezbią bruzdy na policzkach.
Ot  ... jedna zmarszczka wiecej, ALE JAKA PIEKNA.

Wszystkiego najlepszego - Kochani



Gaja