O DOMU

Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ceramika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ceramika. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lutego 2018

PALĘ GUMĘ..


Nie ..no ..spoko... Nie dosłownie.
Tylko jak zwykle na przedwiosniu nie mogę się doczekać kiedy się zacznie...
A sezon będzie masakryczny w tym roku.
Elewacje na dwóch budynkach.
Dach na pracowni.
Podjazdy i melioracja terenu.
Orynowanie.
Sufity.
Schody..
Że o drobiazgach typu taras,wykończenie garażu czy okładzina ścian z kamienia- nie wspomnę.
Ale jestem pełna dobrych mysli i dobrej energii.
I tu po raz kolejny chciałam podkreslić leczniczą siłę rekodzieła. Bo chorowałam tej zimy- długo i ciężkawo.Wprawdzie tylko na grypę, ale juz wcześniej nie czułam sie najlepiej.
A kiedy po trzech tygodniach wstałam wreszcie z łozka-  miałam wrażenie kompletnego, skrajnego wyczerpania i zmęczenia.Dopadła mnie opryszczka,afty, łamały mi sie paznokcie/ a ja mam szpony/..
Ogólnie fatalnie było.
Więc wdrożyłam  program naprawczy.
Starałam się bardzo dobrze odzywiac i byłam w tym wyjątkowo/ jak na mnie/ konsekwentna i uważna.
Kupiłam sobie np. naczynie do kiełkowania nasion i spożywałam skiełkowaną rzodkiewkę ,fasolkę mung ,słonecznik ,por w jakiś mega ilościach.
  Pomyslałam  też o duszy i zapisałam się na szereg kursów reodzielniczych - żeby nie mieć czasu myslec o moim fatalnym samopoczuciu.Nie pochylać sie zanadto nad tym stanem i nie kontemplować go..
I wiecie co??????
Zadziałało genialnie.
Bo minął miesiąc z okładem , a ja jestem jak skowronek.Siły wróciły i nózkami żwawo przebieram .
Jak młódka - normalnie.
Zapisałam sie na zajęcia z ikonopisania,bo chcę wrócic do malarstwa olejnego i trzeba rekę rozmalowac.Przy okazji odbyłam jeszcze szkolenie ze złoceń na pulment i szlifowałam nożem agatowym wzory na złocie .
Nie mam jeszcze nic zrobionego na gotowo, bo kończę dopiero pierwszą ikonę.  W domu trochę szkiców na papierze jest-bo raz w tygodniu jeżdząc na Mokotów to się wiele wyćwiczyć nie da.

Wiec startuję w czwartki na 9. 30 do Warszawki .Ja?????????? o 9 , 30???????????
O tej porze to  się spać kładę zazwyczaj.Ale jak widać -jak trzeba to można..
I po zajeciach w Sztukarni - lecę sobie do Ceramiq na Chełmską i tam też się znakomicie bawię.
Porcelanę wypalam, tę z koronek -o której kiedys pisałam,że sie uczę jak swoje koronkowe składy wykorzystać.

Oto porcelanowo-koronkowy klosz w fazie biskwitu. Kremowa pocelana i ażury..czyste piękno.
Tu żyrandol z zamontowaną oprawą,powieszony i podswietlony...

I koronkowe przeswity...
Nie pamietam kiedy tak podobało mi się coś co sama zrobiłam. Zazwyczaj jestem bardzo krytyczna dla swoich działan twórczych i ich skutków.
Najwiekszy komplement  i notę jaką sobie  sama mogę  wystawić to jest,, no niezle,, lub ,, obleci,,
Ale temu abażurowi dałam 6,0
Kedy go po raz pierwszy trzymałam w rękach ,po wyjęciu z pieca- dosłownie mowę mi odjęło.
Ta subtelność,kruchość, delikatność. 
Ta kremowa porcelanka...
 Bardzo, bardzo, bardzo podoba mi sie ten klosz.
I jeszcze wiem jak i gdzie go można zastosowac .. i trzeba.
BO WŁASNIE WYMYSLIŁAM SOBIE OSWIETLENIE DO PRACOWNI..
Wiecie ...ja nie pisze tutaj o wszystkich problemach jakie sie pojawiaja w zwiazku z budową moją.
Miejsca by nie starczyło, a i nie chce mi sie ciagle trudne tematy omawiać
Ale w ubiegłym sezonie przez cały czas wałkowalismy z Panem Rafałem - Elektrykiem jeden problem
Jak oswietlić pracownię- żeby było estetyczne, dobre swiatło.
I ćwiczylismy ledy, swietlówki i rózne inne,
Pan Rafał wieszał, zdejmował, wieszał i zdejmował i nic sie nie nadawało.
Bo powszechnie dostępne swiatło tzw techniczne jest paskudne..
A teraz juz wiem-zrobi sie porcelanowe ample albo zwisy nad stołami - tak po 2-3.
Cudnie będzie  i widno bo biała porcelana pokryta lekko błyszczacym szkliwem daje fantastyczne, jasne , ciepłe- ludzkie światło.
No miodzio - normlnie.
I jak tu sie zle czuc?
Sciskam
Wasza Gaja
/w ostrej fazie przygotowywania do nastepnychs szkoleń/



sobota, 23 września 2017

SŁOWO SIĘ RZEKŁO...


Pisałam kiedyś , że w Duzym Domu  pod stołem, centralnie  zrobię  ceramiczny dywan. Majster zostawił na to dziurę w terakocie, a ponieważ  przeszkadzała w sprzataniu ,w użytkowaniu- to nie było rady. Musialam sie w końcu zabrać i dywan wypalić.
Oto kolejne etapy pracy.


Terakota fabryczna , ze sklepu, przycięta na wymiar na maszynie do cięcia płytek firmy DEDRA .
Odtłuściłam denaturatem. Zrobiłam szkic flamastrem wodoodpornym ...
Niektóre elementy podkreśliłam woskiem ceramicznym i nałożyłam szkliwa..
Tu lepiej widać linie z wosku. Po wypale dały dodatkowy, subtelny rysunek i kolor terakoty.
Poszkliwiłam całość, włożyłam do pieca i...
...załozyłam nózkę na nózkę- czekając az sie wypali....

I gotowe. 
Ciekawostka jest taka, że terakota skurczyła sie w wypale, co sie pokazało wyraznie , bo majster przyciał płytki na ciasno a powyjęciu z pieca  mieliśmy spore szpary.Oczywiscie miałam fuge więc nie było problemu , ale ze zdumieniem zakonotowałam ten fakt.
A poza tym jedno ze szkliw okazało sie niestabilne i w zaleznosci od poziomu pieca wypalało sie od beżu przez zielonkawe do terakoty. 
Nie przeszkadza mi to jakoś dramatycznie, ale warto wiedzieć.

Zastanawiałam się poważnie , czy układać w kuchni  ten dywan bo mi się z lekka buduarowy zrobił. Mogłam go zostawić do górnej łazienki, a tu zrobić nastepny...ale synuś starszy przyleciał na trochę do domu i mówi  że,, no co ty Matka - świetny jest-kładz,,
No to kazałam ułożyć.
A skoro sie raz udało - to jeszce na tarasy dywany wypalę.
W przyszłym roku..
Prościocha.
Sciskam 
WASZA- GAJA

środa, 20 września 2017

BO Z WARIATAMI NIGDY NIE WIE , OJ NIE WIE SIĘ....CZY DOBRZE JEST, CZY MOZE JEST JUZ ZLE .czyli post o tym jak Beatce kominek robili

Ale może od poczatku..
To bedzie bardzo długi post- zdaje się.
No więc wybrałam cegłę na podłogi i w tym tygodniu zakonczę wszystkie/ WSZYSTKIE/roboty glazurnicze.
Jezu..trzy miesiące
Z ceglanymi  plytkami - była niezła zabawa. Drobne to, nierówne, bo z róznych cegieł cięte.Dobrze, że grubość  chociaż  taka sama. Ale za to urocze i po zafugowaniu- niesmiertelne.


 W całej pracowni zrobiłam ceglane podłogi i efekt jest znakomity .A potem się rozkręciłam i kazałam jeszcze w korytarzu w dużym domu ułozyć..

I w małym przedpokoju również
  Lecz te płytki poszkliwiłam.W moim 100 litrowym piecu  musiałam zrobić z 6 wypałów, ale efekt wart jest zachodu.I tak  mi się spodobał , że własnie tworzę okładzinę kominka do pracowni..

Płytki miały być w zieleniach, ale przecież  jestem bardzo konsekwentna i co zaprojektuję i zaplanuję to zawsze dokładnie wykonam - jak widać
.Całkiem zielone?? prawda??
Jeśli pracowniany kominek bedzie sie dobrze prezentował -to sie z wiosny zabiore za wypalanie okładziny do kominków w dużym domu, a na razie robiona jest proba. Jak sie nie uda to się skuje okładzinę i juz.
A,propos kucia -ułożyłam ściankę z resztek powypałowych  i prób rozlicznych- ceramicznych, ale juz mnie rączki świerzbią i za młoteczkiem się rozglądam.
Skuję- wkurza mnie.
No bo tak patrzeć cały czas na te niedoróbki...


Ale skoro ścianka została oklejona to najpierw musiała być zbudowana... jak sie można domyslić.
Te które mialy zostać otynkowane zbudowaliśmy z suporeksu.

Ale  część ścian jest z czerwonej cegły -odzyskanej z rozbiórki komina..
I okienka zostały wmontowane.Mówiłam ze zycie bez nich nie ma sensu??
Cudnie wygladają i tworza klimat.
No więc ściany stoją,tynk lezy tam gdzie powinien, podłoga jest, łazienka zrobiona jak również..
Płytki Rondoni Bianco Paradyż.Wybrałam te właśnie-  bo wygladają jak bym je sama robiła. A miało być na jasno -bo łazienka mała .
Utensylia tez juz zakupiłam , ale chyba nie bede podpinac  w tym roku. Zaczekam do wiosny.

Rondoni plus drewniana ściana. Machnąć ściankę na  na biało czy zawoskować i dać jej spokój?

Podpięte zostały też wszystkie instalacje. Hydrauliczna- wiec mam wodę i elekryczna w tym tzw uziomy i róznicówka .



Koparka za oknem rozkopujaca po raz tysieczny mój podjazd....
 Bezcenne.
Jak ja będę żyć bez takich widoków


Ale skoro wszystko zostało podłączone to korzystamy i świecimy.
I powoli aranżuje się wystrój ganku, ale co z tego kiedy pogoda nie daje na nim posiedzieć...
Oświetlenie gankowe opiszę szczegółowo w nastepnym poście bo mi się pan Rafał -elektryk popisał i bardzo pieknie ganeczek oświetlił.No i Pan S . zrobił mi schody z kamienia. Nawer od łąki już mam. Zdjęcia wkrótce . 
A dzisiaj tylko informacja co zostało wykonane.

Ja zaś doszłam do tego  ulubionego, długo wyczekiwanego momentu, że mogę sie pobawić tkaninami,gałeczkami, zasłoneczkami i poaranżować wnetrza.

BO
4 SIERPNIA
WPROWADZIŁAM SIE DO PRACOWNI
I TO BYŁO DLA MNIE PRAWDZIWE ,WIELKIE , OSOBISTE ŚWIETO.
Ten moment kiedy spełniają sie marzenia i mozna ich dotknać bo własnie sie zmaterializowały... no to jest cos dla czego warto żyć.
Podziekowałam sobie samej za ten mój piekielny upór ...no i Panu Bogu , że dał doczekać, że jeszcze żyję..
Bo łatwo nie było, nie myślcie sobie. 
Nie zliczę rozlicznych wpadek budowlanych- jak chocby zabudowy rur kanalizacyjnych tak skutecznej ze zabrakło miejsca na sedes,czy dachu z papą jak sito.
 Lecz na  koniec tego przydługiego posta zostawiłam  ostatni, najświeższy numer kabaretowy.
Bo kominek trzeba jeszcze zbudować, w pracowni, z dystrybucja goracego powietrza tzw DGP.
Z   Panem  Marcinem - majstrem rozmawiam od kwietnia.Gość z polecenia, wysokie kwalifikacje, referencjeitp,itd.
 Przyjechał tu ,był  na tzw obiekcie, czyli na budowie ,omowiliśmy wszystko szczegółowo , cena ustalona, termin etc. Od kwietnia było 150 rozmów tel i spotkań, Kupowałam  u niego rury kwasowe do komina ,trójniki. No normalnie prawie rodzina.
Teraz Henryk S buduje komin - bo już pora najwyższa i zbliżamy się do pierwszego stropu.
Usiadłam któregos wieczoru na wprost  i  sobie  patrze...
 Dolot zimnego powietrza jest, trójnik,wyczystka, podejscie pod turbinę też jest, ale kurde? Jak majster chce dogrzac parter bo jak na mój gust czegoś tu brakuje....
/Nie nie znam sie , ale tak na logikę , a poza tym to juz 4 kominek jaki sie w mojej przytomnosci buduje/....
No więc wziełam ci ja za telefon i pytam Pana Marcina w jaki sposób zrobi DGP na parterze ?
A Pan Marcin na to że ,, O PARTERZE TO NIE BYŁO ROZMOWY ,,


???

Wiec niestety musiałam pilnie zamienić pana Marcina na pana Irka , albowiem nie będę się wiecej męczyć z wariatami . Nie za 15 000 zł.
Sciskam
Wasza- Gaja
Ps, I zdjecie końcowe budujacego sie komina. W srodku pracowni, centralnie.
FAJNIE SIE FILCUJE POSRÓD CEGIEŁ I CEMENTU

wtorek, 25 kwietnia 2017

PORCELANOWE KORONKI- CZYLI POST O TYM JAK BEATKA UZUPEŁNIAŁA WYKSZTAŁCENIE I CO Z TEGO WYNIKŁO.

Postanowiłam uzupelnić wiedzę- ostatnio. Z ceramiki. Tak , wiem że mialam o pokazie napisać, ale kolekcja nie zając ,nie ucieknie. Zdjęcia są , film jest ,pokaże się w nastepnym poście.
Więc - ceramika.
Cudowna dziedzina wiedzy. Z gatunku tych , które  można zgłębiać  do śmierci i prawie ignorantem umrzeć.Ja też się już długo uczę i ciągle jeszcze jest przepaść pomiędzy tym co wiem, a co bym chciała umieć.
Ostatnio odbyłam dwa kursy ceramiki w warszawskiej szkole CERAMIQ-prowadzone przez Agnieszkę Barnat.
Muszę przyznać ,że jestem pod dużym wrażeniem wiedzy, kultury, cierpliwosci- słowem profesjonalizmu tej dziewczyny.Agnieszka poza przekazaniem wiedzy będącej przedmiotem kursów, rozprawiła się z wieloma mitami,lękami, które nosiłam w sobie no i oczywiście nauczyła- czego miała nauczyć.

Po pierwsze była masa lejna  i technika resist- dla mnie zachwycająca.Z masami lejnymi pracowałam pierwszy raz w życiu i zdecydowanie będę odlewać. Na zdjęciu widać wazon, jajka i kubek- odlane, wysuszone i pokryte woskiem ceramicznym a potem przetarte- aby uwypuklic reliefowy ornament.
 Zakochałam sie w tej technice - normalnie. Zagadała do mnie  że hej. I będe to robić aż się będzie kurzyć-jak tylko majster od sufitów zabierze na piętro  deski , które nieopatrznie zostały położone w przejsciu i blokują wejście do pracowni ceramicznej... Ale już niedługo....
Relief można jeszcze pokryć przeżroczystym szkliwem - co go dodatkowo wybłyszczy i ,uwypukli. Ale jak znam siebie - pewnie po złoto sięgnę i będę miała złote jajo i kubek ze złotą królewną.
Bo wazon- poszedł pod majolikę.


Mogłam i powinnam go zostawic w bieli,ale chciałam na czymś większym  majolikę poćwiczyć.
Bo w programie szkolenia miałam też farby podszkliwne,naszkliwne i majolikowe.
To jest fantastyczna, szeroka i głęboka dziedzina wiedzy.Ja się wprawdzie od jakiegoś czasu bawię farbami ceramicznymi , ale chciałam zobaczyć jak się to powinno robić profesjonalnie.
I zobaczyłam
Koniec z amatorką.

Tu widać wazon jeszcze przed pierwszym wypałem, wysuszony, pokryty woskiem i przetarty...
Prace stoją w komorze do szkliwienia natryskowego- gdzie zostaną pokryte białym szkliwem- czego technika majoliki wymaga.Aha , bo zapomniałam napisać na wstępie , że w CERAMIQ u Agnieszki- jest znakomicie wyposażona pracownia. Wszystko tam mają, komory,piece,koła , walcarki...Jak ksiażka pisze.
A tutaj widać, że zakończyłam malowanie. Teraz czas na  ostatni wypał... no może przedostatni bo  pewnie jeszcze złoto pójdzie na koniec...
Zachwycona jestem ...Nie ,nie swoimi pracami,ale możliwościami twórczymi ,jakie mi się otworzyły w zwiazku z zaposiadaną wiedzą.
Ale to jeszcze nie koniec.
Teraz bedzie najlepsze.
Oto wisienka na torcie.
Bo......
Wczoraj byłam na kursie porcelany..
Czekałam na ten kurs ze dwa lata.Ciągle mi coś wypadało,terminy sie nakładały ale udało się i byłam  wreszcie....
I.....
Normalnie szok...
Porcelana jest trudniejsza w obróbce w stosunku do zwykłej , ceramicznej gliny ale ma jedną , cudowną dla mnie właściwość- pamięć kształtu.
Odworzy każdy dotyk ręki,odpowie deformacją , ale... /i tu mnie wmurowało/   każda delikatna,higroskopijna, organiczna  substancja zanurzona w porcelanie- zostanie wypalona i zachowa swój kształt.

CZYLI - ŻE WYPALAJĄC  BAWEŁNIANĄ  KORONKĘ- ZANURZONĄ WCZEŚNIEJ W PORCELANIE LEJNEJ- OTRZYMUJEMY KORONKĘ Z PORCELANY

..................................................................................................................................................
NO LUDZIE KOCHANI - ODLECIAŁAM.

To na wierzchu  miski -  jest starą koronką na siatce ,namoczoną w porcelanie.
I jeszcze można podziałać  kolorami, pigmentami,szkliwami, złotem.
Bo bez złota to życie nie ma sensu , prawda?
No to ja sie teraz dopiero pobawię- zważywszy na moje koronkowe zbiory a raczej - składy.
Niech no tylko drzwi od pracowni ceramicznej otworzę...
Albo - mogę wejsć oknem - przecież..

Sciskam
-WASZA
NAWIEDZONA GAJA
/ W ostrym ataku ceramicznego ADHD/


Ps. Jak sie uczyć ceramiki to tylko w CERAMIQ   u Agnieszki Barnat.
Piszę o tym  bo pytacie czasem-  drodzy kursanci . Zdecydowanie to  było najlepsze szkolenie jakie odbyłam. Tyle , że nie dla początkujacych - raczej. Ale początkujacych też tam ucza.
Aha i żeby nie było,to nie jest krypto-reklama. Normalnie płaciłam .
Napisałam bo było świetne- i już





sobota, 9 lipca 2016

OSIOŁKOWI W ŻŁOBY DANO- CZYLI POST O TYM JAK BEATKA PRZESZKLIWIAŁA PŁYTKI CERAMICZNE I CO Z TEGO WYNIKŁO.

Przyszła wreszcie pora na realizację dywanu pod stół kuchenny- co to miał być z bazowych, przeszkliwianych pytek.I trzeba było posprzątać pracownię, stoły  żeby ten dywan do szkliwienia rozłożyć i wzór jakiś ładny popełnić.
Jezu.. i po co mi to było.....
Znalazłam przy okazji klinkier w płytkach, klinkier w parapetach, gres i glazurę na ściany ...więc  poprzeszkliwiałam wszystko/ no prawie/
I teraz mam klęskę urodzaju...

Szkliwa Welte i TC na klinkierowym parapecie.Dobra wiadomość jest taka, że będę miała cudne parapety/ kiedyś/
Na klinkerze,,schodowym,, i szarej glazurze..
Na zółtym klinkierze/ niebieska/ i zwykłym gresie..
Na gresie jasno-szarym. Jakiś kawałek z łazienki miałam i zrobiłam próbę.
Gres jest niezawodny. Przeszkliwia się idealnie a na jasnym efekt jest spektakularny..
A może by tak patchwork pod stołem ułożyć?
Na parapecie z jasnego i klasycznego klinkieru...
Parapety i okładzina klinkierowa...
A tu widać numer stulecia- czyli pocięte i przeszkliwione stare, czerwone cegły.
Cięłam osobiście na maszynie ,,Dedra,,która dowodzi ,że nie zawsze dobre jest tylko to co drogie .Kupiłam w Zelechowie  za 200 zł- bo innej nie było a majster potrzebował  glazurę ciąć .I tniemy już trzeci rok.
Cegłę też- jak widać
Cieszy mnie to bardzo,,, zwłaszcza ,że trzeba  się zabrać za planowanie podłóg w pracowni - jako że budowa intensywnie postępuje..

A na tym zdjęciu widać pierwsze  podejście  pod projekt ,, ŚCIANKA,, czyli pracownianą, odpadową zbieraninę, próbki majoliki, przeszkliwień, etc.
Może zostanie naklejone na ścianę, może obłożę tak kominek w pracowni....
Albo  zrobię ceramiczne collage...


A tu widać mój własny projekt autorski. To coś robiłam od początku do końca - czyli zero gotowców.Mam taki pomysł na uzupełnienie dziur w moich drewnianych ścianach...

Jak widać doszłam już do siebie mimo,że intensywne prace murarskie trwają i znowu pól swojego lasu musiałam wyciąć. Przyjechał ostatnio szef ekipy stolarskiej i stwierdził, że ,,za mało będzie,,
Co by tu nie mówić -tak własnie   działa lecznicza siła rękodzieła i pracy twórczej.
 Pobyt we własnym świecie zawsze jest  dla mnie najlepszym lekarstwem... Nawet gdy byłam w czarnej d.. mówiłam sobie ,,nie myśl o pierdołach tylko idz do pracy...
Zawsze   działa.
Ściskam
Gaja

PS dla mojej chicagowskiej Ani
Anus to jest Twoja praca - pamietasz byłysmy na zajeciach u Joasi Duckiej - Dembeckiej.
Piekna ,prawda? 
Poszkliwilam Ci i nie wiem czy wysyłać? czy jak
Ucałowania
Tęsknię..