O DOMU

Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.

niedziela, 4 października 2015

DOZYNKI 2015


Zamykam powoli tegoroczny sezon budowlany. Sporo zrobiłam ...nie powiem ,ale też mocno zmęczyli mnie chłopaki w tym roku.A to  cementu im brakowało na 3 minuty przed zamknięciem składu budowlanego.,,,
Jak to jest na Boga...lata mijają , czas płynie , a majstrom się zawsze ten cement kończy tak nagle....
A to elektrycy i murarze tak budowali słupek na piekarnik i mikrofalę ,ze od maja do teraz nie było jak urządzeń podłączyć. Dopiero w ubiegłym tygodniu poradzili sobie z tym problemem.
I to nie jest tak ,że ja nie kontroluję i nie sprawdzam albo nie mam pojęcia...


 Nosz   kurde  ? od narzekania zaczęłam??A zawsze mówię ze moja szklanka jest w połowie pełna....


Pan Leszek praktycznie zakończył tynkowanie...Tu na tej ścianie będą małe poprawki bo powychodziły jakieś ciemne plamy a ja nie chcę tego tynku malować. Ludzie sobie robią malatury , przecierki -a u mnie samo wyszło... niechcący.To był ostatni kawałek nieotynkowany .. teraz to juz tylko kosmetyka.

Izolacje skończone.Ściany poczyszczone praktycznie... Tylko ta jedna została i będzie robiona w poniedziałek.
Przy wylewkach nie korzystałam z miksokreta. Zrobiliśmy to ,, ręcznie,, używając  betonu z betoniarki.Koszty takiej izolacji są o połowę tańsze.A poza tym można to było robić etapami , przenosząc meble i inne nazbierane graty na miejsca poprzednio  utwardzone.

Nawet meble niektore rozstawiłam juz poza kuchnią i mam namiastkę domu...


Podłoga w kuchni została ukończona i trzeba  zdecydować jak  ma wyglądać dywanik  na środku...U góry  widać przeszkliwione bazowe płytki  a poniżej moją własną majolikę na białej glinie.

Na bazie wzór wychodzi subtelniej , majolika jest totalnie folkowa i wyrazista...
Którą wersje wybrać. ??? Wzór oczywiście można zmienić , pewnie że zmienię , zrobię jakis prosty  rytm czy print z koronki ,ale który efekt jest lepszy??

Kuchenne biele wyjęte wreszcie z pudeł i przygotowane do rozstawienia..
Czy wiecie że to wszystko pochodzi ze staroci z second-handów i sklepów Ćzerwonego Krzyża?
Zbierałam przez lata. chowałam do pudeł nawet wtedy kiedy dom był jeszcze marzeniem...Gdy pisałam o Domu Którego Nie Ma, choć on był  , tylko- że w mojej duszy..
Każdy  przedmiot  kupiony do niego , DLA NIEGO... przybliżał mnie do celu.
To były takie małe kroczki ,,, małe dla ludzkości, ale wielkie dla człowieka.
A poza tym  program tej budowy   wszak jest taki, żeby to co się da było z odzysku, z drugiej reki i używane, bo Matka Ziemia jest już wystarczająco zaśmiecona.
Nawet pierwsze w tej kuchni przetwory się udało popełnić..Rzeczywiście w tym roku wysyp borowików niesamowity jest..
Kuchnia zyskała kilka nowych przydasi - jak widać... i staje się coraz bardziej przytulna.

Taak...piękny to był sezon...Z wielkiej prowizorycznej stodoły - zrobiłam dom. Jakkolwiek  masę pracy mam jeszcze.. to już jest dom.
Tu na tym zdjęciu świetnie widać jak było i jak jest.

W przyszłym roku czeka mnie monataż sufitów, elewacja,  podłogi , schody na piętro...i pracownia. Łatwizna.Ale w tym roku z betonami i kurzem już skończyłam.
A teraz ,, do zimy jeszcze do zrobienia  monitoring ,instalacja p-poż i chyba popełnię kominki.Wczoraj byli  majstrzy i poczyniliśmy pierwsze ustalenia w sprawie  kominków z dystrybucja gorącego powietrza / DGP/ -jakie mi się tu marzą  .
Temat jest, że tak powiem, gorący- bo zima za pasem..
Mój syn Stefan w czasie zabawy z psem  i jesienne mgły nad Wilgą.


A zdjęcie otwierąjące ten post przedstawia piękny chleb dożynkowy jaki kupiłam w małym sklepiku w mojej wsi. Wpadłam tam  któregoś dnia wieczorem,, tuż przed zamknięciem .. sklepik ma parametry trzy na dwa metry... A na półce taki chleb.
Czy ja mówiłam już że będę mieszkać w raju?? Mówiłam??
ŚCISKAM
WASZA
GAJA

poniedziałek, 28 września 2015

CZY TO JAWA CZY SEN?

Fragment starej tacy ze złomowiska w Miastkowie/ 1 zl/

Było tak.
Pojechałam na wieś posprzątać po glazurnikach i włączyć piec do ceramiki. Nie chcę  zostawiać  urządzenia rozgrzanego do 1200 stopni  bez nadzoru - jako że dom jest drewniany . Staram się więc przy tym być.
Wypał trwa kilka godzin, było dosyć zimno -więc owinęłam się śpiworem i zasnęłam snem kamiennym.
 O wpół do dwunastej w nocy obudziło mnie wściekłe , ostrzegawcze szczekanie mojej Niuni/ no coś podobnego .. nasz pies potrafi szczekać ostrzegawczo/
A przez psi jazgot przebijało sie wołanie..
,,Pani Beato..pani Beato...
Półprzytomna wstałam , chwilę trwało zanim załapałam gdzie jestem i co się dzieje, Owinęłam się w koc i z duszą na ramieniu podchodzę do drzwi..
Przez szybę widzę młodego/ choć nie tak już bardzo/pana O...  - syna staszego pana O - który mi  kiedyś budował podmurówkę ..
Gość stoi na ganku i opierając sie twarzą o szybę woła..
Pani Beato... czy chce pani kupić harmonię??
Zbaraniałam...
Nie przypominam sobie żebym zgłaszała takie zapotrzebowanie a zwłaszcza z dostawą o północy do domu.
Nie -mówie -w zadnym razie nie jestem zainteresowana..
Ale pan O. się nie poddaje...
 No to może maszynę do szycia pani kupi.
Ja na to..
Nie- dziekuje najmocniej . Mam komplet i wszystkie sprawne.
Na to gosć usiadł sobie na fotelu na ganku i mówi
 No to zagramy coś pani... MARIAN, MARIAN CHOĆ TU I COŚ  ZAGRAJ DLA PANI BEATY
I rozległo   się donośne  ...
Szumi doookoooła laaas
czyyy tooo jawa czy seeeen..
Głos harmonii    rozlewał  się szeroko.. w nocy, w ciszy ,po rosie..
Pół wsi słyszało.
A jak skończyli Okę -to odspiewali  jeszcze,, Rozszumiały sie wierzby płaczace ,,a na konec  słynną balladę ,,Dzis do ciebie przyjsć nie moge...
Nooo ... wariatów w Zwoli nie brakuje..
Sąsiedzi mieli ubaw.
Ja zresztą też.. nie mogę powiedzieć..

A oprócz tego wydarzyło się kilka innych rzeczy z pogranicza snu i jawy...Otóż pan Leszek kuchnię ukończył i ja jestem zachwycona
Bardzo, bardzo mi się podoba moja podłoga a szczególnie krajka na brzegach . No bo jak to tak... Domek rękodzielniczki i artystki ludowej bez krajki?Dekorów  na podłodze nie będzie? Nie może to być..

Więc se na brzegach machnęłam bordiurę i jeszcze zrobiłam dywanik pod stół kuchenny.
Środek się zrobi z płytek przeszkliwionych w jakiś autorski wzór.. Sprawdzałam już - da się .
Szczęśliwie  - nieżle to wygląda w zestawieniu z białymi ,piecowymi kaflami na ścianie,z podziurawionymi ,starymi balami. Samo mięso...
Zakochałam sie w mojej kuchni normalnie..
I nawet pierwszy mebel się rozstawić udało.Pozostałe muszą jeszcze chwilę poczekać bo pan Leszek resztę podłogi fugował.Ten kawałek pod kredensem był zrobiony wcześniej i nie wytrzymałam..
Rozstawiłam kredens i stół, Zrobiłam sobie herbatę , śniadanie i nikt ,żaden majster mnie nie przeganiał..Pierwszy raz w tym sezonie.
Normalnie szok.
A w przyszłym roku to dopiero będzie zabawa i radocha . Te wszystkie koroneczki , firaneczki, lampeczki ,gałeczki...
 Ludzie .. doczekałam się wreszcie...
Czy to jawa czy sen??

,, W pole wyjdz pewnego ranka
na snop żyta dłonie złóż
i ucałuj jak kochanka...,,

W moim wieku? takie rzeczy?

Sciskam
Wasza-
 szczęsliwa Gaja

piątek, 4 września 2015

KONSEKWENCJA BRAKU KONSEKWENCJI

Łazienka jest skończona. Praktycznie - technicznie, bo pozostały jeszcze- nasze z synem działania twórcze .Ale już pomontowaliśmy co trzeba i korzystamy.
Uff, co za ulga.
Oto look ogólny ,a pod spodem będą detale.Jak widać odeszłam od zaplanowanej wcześniej kolorystyki i.... jest fajnie.. żeby nie powiedzieć- zajebiście.
Udało mi się uzyskać wnętrze w stylu modern vintage ,z subtelnymi - kamienno beżowymi ścianami ,które z powinny się nieżle zestawiać  z moimi autorskimi   mozaikami.
Pod oknem od łazienki, na rabacie leży  taki  kamień- dokładnie w kolorystyce łazienkowej glazury  . Pomyślałam sobie, że jeśli chcę żyć w harmonii  i otrzymać naturalne, harmonijne wnętrza- to powinnam się opierać o kolory i znaki z otoczenia domu.Stąd taki wybór.

Ale bez mojego klamociarstwa i zbieractwa- nie udał by mi się żaden modern ,ani tym bardziej vintage.
Tu widać stare pedały od maszyn do szycia-kupione na złomowisku w Miastkowie Nieżle ornamentowane co?

Oszlifowaliśmy z rdzy- tak do stali,na błysk. I kazałam wmontować  w ścianki prysznica żeby doświetlały kabinę -co się zresztą  znakomicie sprawdziło. Temat wychlapywania  wody  na zewnątrz  został wyjaśniony  po pierwszej kąpieli. Nie wychlapuje się- pomimo, że dekory to ażury. Kabina zostanie zamknięta szklanymi drzwiami ,ale to za chwilę- bo dopiero złapałam  końcowe wymiary otworu i muszę teraz stosowne drzwi zamówić.
Pod oknem stoi sobie taka cudna etażereczka . To jest prezent od- uważacie - Koparkowego,który twierdził ,że pochodzi z pałacu  z Żelechowa .Zwracać nie będę ,bo nie bardzo pałacowa jest i nie sądzę żeby szukali . To nie jest zabytek klasy zerowej ..
Półeczka odpękała swoje na tarasie, gdzie stała ze dwa lata... Ale teraz się przydała.Była czarna i odrapana.Pomalowałam na stalowo , postarzyłam ,zawoskowałam  i wyjęłam troszkę trochę moich stalowych klamocików. Na klamce / ze złomowiska/,widocznej  na pierwszym planie  po prawo-będą wisieć ręczniki. Powinna się znależć przy umywalce, ale chwilowo nie ma koncepcji jak ją umocować do ściany. Ja bym zakotwiła na żebrowanym pręcie ,ale to chyba za proste jest  i majster szuka innego rozwiązania...Drugi tydzień szuka...
Moja kolekcja ręcznie tkanych ręcznikow znalazła wreszcie swoje miejsce , tylko szkoda że kurz straszny wszędzie ,ale trudno... upierze się.
Umywalka jest nablatowa , ale stolik chyba do wymiany- bo ten jest zrobiony ze starych desek i nóg od maszyny do szycia . To raczej nie zda egzaminu .. zbyt toporne i trzeba będzie poszukać jakiegoś starego mebelka.
Zegar w klamociarni  się udało dokupić.. Za 10 zł,  cynowy- ale kolorystycznie idealny.
Pod zegarem widać pięknie oszlifowaną drewnianą ścianę....
 Powiesiłam  już pierwszy  zestaw toaletowy. Mam ich kilka -więc  wystawka się powiększy, lecz  są pochowane w niezliczonych pudłach. Będę dowieszać w miarę odnajdywania.
Tyle nowości z łazienki ...a  teraz pora na kuchnię.

Ściana pod kuchnię i okap - praktycznie cała wyłożona płytkami. Fajnie się udało z tą białą fazowaną glazurą- bo mi piec kaflowy przypomina. To zdjecie robiłam za dnia. A gdy wyjezdzałm wieczorem - pan Leszek ścianę własnie ukończył. Super... kolejny etap z głowy.
Zasadniczo - miałam szukać kremowych płytek, ale popatrzywszy sobie na swoją kolekcje białych dekorów, dzbanków, domków , talerzy... zadecydowałam, że pozostaniemy przy bieli.

,, TO,, jest miejsce gdzie zamontowane zostaną kolejno od dołu- zmywarka, piekarnik ,mikrofalówka.Ja mikrofali nie używam ,ale kursantki być może zechcą używać... Wieś - wsią , ale nowoczesność w domu i zagrodzie musi być.
W związku z,, TYM,, zaistniała okoliczność taka, że  udało się uzyskać tynk w niezwykłym - piaskowo - beżowym kolorze.A to dzięki temu ,że nie chciało mi się zamawiać białego piasku rzecznego - tylko kazałam przywieżć piasek z własnego wąwozu- miałki i żółty. Tynk jest przesliczny w kolorze, dosyć gładki, naturalny,CUDO.
NIGDY ŻADNYCH INNYCH TYNKÓW, Strzał w dziesiatkę za trzecim podejściem.
Właśnie pan Leszek tynkuje pozostałe ściany.

LEEEECZ... NIESTETY -wygląda na to ,że pomysł z kuchenną mozaiką  z krowami i pastuszkami wziął w łeb.Albowiem z racji tej, że za chwilę będę mogła meble w kuchni rozstawiać- wyjęłam  z pudeł i kazałam powiesić lampy. ,obejrzałam sobie kredensy etc. I okazało się że na większości z nich widnieją ornamenty  kwiatowe - stylizowane na secesyjne wręcz.



W związku  z tym -muszę zaprojektować  mozaikę z motywem roślinnym ... może wazon z kwiatami. ..może...Czystej secesji bym nie chciała ,bo to nie jest moja ulubiona ornamentyka.Zdecydowanie wolę -gdy dekor coś opowiada, lub jest prostym rytmem. Wzory secesyjne są dla mnie zbyt nerwowe, co mnie - nerwusa  bardzo denerwuje
Przy tej okazji też,, oczień wnerwiłas ,,/ jak mawiał jeden mój znajomy aktor , któremu się zdawało ze zna rosyjski. .. wnerwiłas-bo to  będzie już trzeci projekt mozaiki do kuchni. Były juz krowy , pastuszki i okrągłe kafle z wzorami roślinnymi.

Krowy są mocno zaawansowane wykonawczo, wypalone i poszkliwione- tylko układać .Okrągłe płytki  od trzech lat leżą gotowe i d... blada trzeba zaczynać od początku. Jak widać jestem baardzo konsekwentna i TA MOJA KONSEKWENCJA MNIE WYKOŃCZY

Ściskam


WASZA
GAJA




czwartek, 20 sierpnia 2015

BRYLANTOWE GARDŁA..

Nareszcie...Łazienka jest na finiszu. W sobotę odpalamy prysznic , umywalkę i mam nadzieję- sedes.Intensywnie pracujemy z moim synem przy mozaikach i jest nadzieja, że  cała ta zadyma ,trwająca przeszło 4 tygodnie-nareszcie się zakończy.
Złapałam się we własne sidła. Mam tak  niestety, że w każdym majstrze widzę utrudzonego człowieka... a powinnam widzieć kogoś ,kto przyszedł do pracy i tę pracę ma wykonać w rozsądnym terminie.
Ja żaś lubię bardzo się litować i się zaczyna.
Może kawy , herbaty,kanapeczkę zrobić. ?może zaliczkę?
I pan majster kawkę wypija, bierze zaliczkę  a potem przychodzi do pracy o 11,następnie  o 12 , a o 13 idzie do sklepu na piwko i pozostaje tam do 16...
Znacie???
Na skutek takiego rozwoju sytuacji musiałam zmienić pana Józka na pana Leszka ,bo się pan Józek rozbuchał kiejby jałowica na koniczynie  i układał 12 płytek tygodniowo.
U nas na wsi mówi się ,że kto ma złote ręce - ten ma brylantowe gardło i to się niestety sprawdziło..Jest  pewna niedogodność w tym, że nie da się pracować siedząc pod sklepem w gronie zaprzyjażnionych pijaczków i plotąc o d...Maryni. FAJNY SWOJSKI KLIMAT, ALE ZA TO JA NIE PŁACĘ.
I niniejszym zakończyłam etap kawek, kanapeczek oraz zatrudniania rożnych okolicznych ,złotych rączek z brylantowym gardłem.Szkoda czasu na bałwanów , a remisja w pijaństwie- to rzecz przejściowa , która mija wraz z dopływem gotówki.

Jednakowoż z łazienką dobijamy do mety. Chyba też się w tę sobotę czegoś mocniejszego napiję....

Teraz przyszła pora na kuchnię.Muszę w trybie pilnym podjąć decyzję co do koloru podłogi i płytek na ścianę bo pan Leszek ma teraz czas i można by już kuchnię zrobić.
 NIESAMOWITE...Co?
Szybko poszło...
Piękne..
Zabraliśmy się więc za przymiary.

Tu widać mojego syna Piotra ,który razem z S. przymierzają okap nad kuchnię. Niestety zestaw jest zbyt monumentalny , kolumny trzeba będzie skrócić i znowu mnie czeka kurs do stolarza.

Mozaikę do kuchni juz pokazywałam- wiem. Ale teraz dostała czarną fugę. Nawet mi się to podoba ... zwłaszcza ,że kupiłam czarny,kamienny zlewozmywak i czarną płytę kuchenną.

Meble będą jasne .Cała ta moja zbieranina- okap,kredensy, komody, zostanie pomalowana na jeden, , być może kremowy kolor , a następnie postarzona.
Płytki na ścianę nad kuchnią wybrałam fazowane i subtelne.Myślę o kremowych, przymierzałam białe i jest średnio. Szare od Zienia - sprawiają wrażenie brudnych. Odpadają- niestety.
Podłogę widzę raczej ciemną... może w tym odcieniu zieleni po prawo... Albo jeszcze poszukam.Nie mam wiele czasu bo od poniedziałku wchodzimy do kuchni z ostatnią  wylewką..ale poszukam.

Zaczęłam urządzać drugą sypialnię. I to będzie koniec pomieszczeń mieszkalnych chwilowo -bo jeden pokój zajęliśmy na pracownię. Oczywiście w przyszłym roku wszystko powędruje do ,,Różowego Kundla,, ale teraz jeszcze się musimy pomęczyć...
Kupiłam więc wygodne , pojedyncze, stare  łózko, materac. Ubrałam pościel i...

... Niunia natychmiast je pokochała..Musi być faktycznie wygodne...

Nie trzeba  specjalnie psa szukać gdy tak sobie znika. Wiadomo gdzie jest... Zwyczajnie robi  przerwę  i śpi snem sprawiedliwego...

Aha..i byli jeszcze elektrycy. Skończyli podłączać kuchnię na co nalegałam z uwagi na zbliżającą się ostatnią izolacje i wylewkę.Sporo mieli roboty przy tym , bo za wszelka cenę chciałam uniknąć przedłużaczy i póżniejszych ,wszędobylskich kabli. W związku z tym na każdej ścianie mam po kilka gniazd wtykowych.
A oprócz tego - pan Rafał , / elektryk/ założył mi   i podłączył w sypialni stary żyrandol- totalne vintage. Szklane body z rupieciarni za 20 zł plus  kinkieciki po dwa złote .Efekt mnie pozytywnie zaskoczył , ale szanownym odwiedzającym chciałam zaprezentować niezwykłe, profesjonalne podłączenie  obiektu. PRAWDZIWIE KORONKOWA ROBOTA PRAWDA??Kocham to męskie zamiłowanie do prowizorki.
Jak widać na trzeżwo niektórym też nieżle wychodzi...Może powinni się napić zawczasu.

Trzymajcie kciuki za sobotę.
Sciskam
Wasza- Gaja


niedziela, 26 lipca 2015

TRA- LA-LALA..

Oto  zarys mozaiki do dolnej łazienki w Chacie.Temat oczywiście będzie kontynuowany, bo teraz już mniej -więcej wiadomo jaką ma mieć wielkość.A ponieważ wykonane zostały  ostatnie wylewki  - należy dokonać wyboru  terakoty i glazury.
Zestaw nr jeden . Szara terakota z wzorem w deski oraz beżowa glazura. Wszystko matowe i zgrzebne.Kolor podłogi i wzór znakomicie nawiązuje do surowych bali na jednej ze ścian.Drewno jest na razie brudne, ale nie wiem czy będę zdzierać tę szarą patynę. Może umyję tylko.
Tu widać lepiej  o co mi chodzi. Sciana  z bali u góry zdjęcia. Na środku terakoty i lale ,a po lewo glazura.
Zestaw w beżu- jak dla mnie zbyt monotonny. Ale małżonkowi się ten najbardziej podoba..
Zestaw w bieli . Nieco szpitalnie - ale obleci.  Glazura musi być matowa bo w połysku wygląda fatalnie ...
No i co wybrać? Serce moje mówi, że szarość na podłodze i beż na ścianach... tylko może troszkę jaśniejszy. Stary dla odmiany chce to udawane, naturalne drewno ,a biel daje najlepsze tło dla mozaiki...
Nie jest łatwo wybrać...

No i ściany znowu były kute  pomimo, że tynk świeżo położony.Należało bowiem dodać gniazd wtykowych ,bo ile by ich nie zrobić- zawsze brakuje. A poza tym trzy pokoje można już użytkować i natychmiast było wiadomo gdzie należy gniazda dorobić .  Instalacja elektryczna świeżo zrobiona a już przedłużacze trzeba ciągnąć,więc elektrycy kilka gniazd dodali.
A poza tym założyli przełączniki - które mój małżonek z Anglii dostarczył..

Dlaczego z Anglii??? A widzieliście ile kosztują w Polsce włączniki stylizowane na stare???
Wyszukałam trzy   dostępne rodzaje.Jedne piękne, Porcelana ,miedz i drewno.
Bajka.
190 zł za włącznik.
Drugie  nawiązujące do dawnych- bakielitowych , z plastiku, paskudne po 150zł.
I przepiękny włącznik marki Fontini za jedyne 422 zł

No... są granice szajby...więc małżonek szanowny udał się do supermarketu w Kettering i nabył te widoczne na zdjęciu po 7, 50 funta. Czyli za ok 40 zł . Różnica finansowa  znaczna...
Wiem , wiem ... bardzo są błyszczące , ale zaraz się troszkę przykurzą -jako ze budowa  w trakcie .
Muszą być stylizowane  włączniki... zwykłe plastikowe wyglądają tu fatalnie , tragicznie.A ścianę elektrycy kuli -bo angielskie kontakty mają inne puszki. Dużo większe od naszych i kwadratowe..
Teraz o rezultatach czyszczenia..
Oto jeden z kątów w mojej sypialni już opracowany,ale jeszcze przed woskowaniem.
I ten sam kąt przed czyszczeniem z brudem i smołowaniem.
Zrezygnowałam z piaskarki . Czyścimy  szlifierką kątową i drucianymi  szczotkami.Rezultat jest bardzo dobry w mojej ocenie- lecz  na wszystkim mam gruby kożuch kurzu. Następnym zakupem do chaty będzie odkurzacz...,
Tyle dobrych wiadomości.
 Ostatni news jest taki ,że wody w rurach jak nie było - tak nie ma. Albowiem pojawiła się jakaś nieszczelność, bliżej nie wiadomo dlaczego i gdzie.. I żeby ustalić to ,, gdzie,, należy wszystko przekopać od początku.
Nosz   k..mać..
Pisałam ostatnio o zakończeniu  kopania?? ? Pobożne życzenie...
Ide się zastrzelić...

Sciskam
Gaja
ps No to jaką łazienkę mam zrobić? Beż?  szary? czy matowej bieli szukać?