Oto zarys mozaiki do dolnej łazienki w Chacie.Temat oczywiście będzie kontynuowany, bo teraz już mniej -więcej wiadomo jaką ma mieć wielkość.A ponieważ wykonane zostały ostatnie wylewki - należy dokonać wyboru terakoty i glazury.
Zestaw nr jeden . Szara terakota z wzorem w deski oraz beżowa glazura. Wszystko matowe i zgrzebne.Kolor podłogi i wzór znakomicie nawiązuje do surowych bali na jednej ze ścian.Drewno jest na razie brudne, ale nie wiem czy będę zdzierać tę szarą patynę. Może umyję tylko.
Tu widać lepiej o co mi chodzi. Sciana z bali u góry zdjęcia. Na środku terakoty i lale ,a po lewo glazura.
Zestaw w beżu- jak dla mnie zbyt monotonny. Ale małżonkowi się ten najbardziej podoba..
Zestaw w bieli . Nieco szpitalnie - ale obleci. Glazura musi być matowa bo w połysku wygląda fatalnie ...
No i co wybrać? Serce moje mówi, że szarość na podłodze i beż na ścianach... tylko może troszkę jaśniejszy. Stary dla odmiany chce to udawane, naturalne drewno ,a biel daje najlepsze tło dla mozaiki...
Nie jest łatwo wybrać...
No i ściany znowu były kute pomimo, że tynk świeżo położony.Należało bowiem dodać gniazd wtykowych ,bo ile by ich nie zrobić- zawsze brakuje. A poza tym trzy pokoje można już użytkować i natychmiast było wiadomo gdzie należy gniazda dorobić . Instalacja elektryczna świeżo zrobiona a już przedłużacze trzeba ciągnąć,więc elektrycy kilka gniazd dodali.
A poza tym założyli przełączniki - które mój małżonek z Anglii dostarczył..
Dlaczego z Anglii??? A widzieliście ile kosztują w Polsce włączniki stylizowane na stare???
Wyszukałam trzy dostępne rodzaje.Jedne piękne, Porcelana ,miedz i drewno.
Bajka.
190 zł za włącznik.
Drugie nawiązujące do dawnych- bakielitowych , z plastiku, paskudne po 150zł.
I przepiękny włącznik marki Fontini za jedyne 422 zł
No... są granice szajby...więc małżonek szanowny udał się do supermarketu w Kettering i nabył te widoczne na zdjęciu po 7, 50 funta. Czyli za ok 40 zł . Różnica finansowa znaczna...
Wiem , wiem ... bardzo są błyszczące , ale zaraz się troszkę przykurzą -jako ze budowa w trakcie .
Muszą być stylizowane włączniki... zwykłe plastikowe wyglądają tu fatalnie , tragicznie.A ścianę elektrycy kuli -bo angielskie kontakty mają inne puszki. Dużo większe od naszych i kwadratowe..
Teraz o rezultatach czyszczenia..
Oto jeden z kątów w mojej sypialni już opracowany,ale jeszcze przed woskowaniem.
I ten sam kąt przed czyszczeniem z brudem i smołowaniem.
Zrezygnowałam z piaskarki . Czyścimy szlifierką kątową i drucianymi szczotkami.Rezultat jest bardzo dobry w mojej ocenie- lecz na wszystkim mam gruby kożuch kurzu. Następnym zakupem do chaty będzie odkurzacz...,
Tyle dobrych wiadomości.
Ostatni news jest taki ,że wody w rurach jak nie było - tak nie ma. Albowiem pojawiła się jakaś nieszczelność, bliżej nie wiadomo dlaczego i gdzie.. I żeby ustalić to ,, gdzie,, należy wszystko przekopać od początku.
Nosz k..mać..
Pisałam ostatnio o zakończeniu kopania?? ? Pobożne życzenie...
Ide się zastrzelić...
Sciskam
Gaja
ps No to jaką łazienkę mam zrobić? Beż? szary? czy matowej bieli szukać?
,,SZUKAŁEM TEGO W PARYŻU, SZUKAŁEM W BERLINIE I RZYMIE. A TO ZA OKNEM BYŁO . I MIAŁO POLSKIE IMIĘ,, JULIAN TUWIM
O DOMU
Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
niedziela, 26 lipca 2015
niedziela, 19 lipca 2015
TO SIĘ WYYTNIE...
I się wycięło. Scieżki w betonowej wylewce - żeby położyć kanalizację.Takiego kurzu jaki powstał przy tej robocie - to ja jeszcze w swoim życiu nie widziałam. Prawdziwy ,,siwy dym,,
Musiałam przyspieszyć prace przy dekorach do łazienki .Tu widać głowę od lali -która zamieszka pod prysznicem. Jeszcze jest przed wypałem - wiec bardzo delikatna.
Końcowa wysokość ok 140 cm. Robiona jest w częściach i potraktowana jak mozaika- czyli że będzie partami klejona do ściany i fugowana. Oczywiście najpierw wypał, szkliwienie i złocenie....
W czasie gdy ja się rozkosznie babrzę w glinie - Pan Koparkowy znowu rozkopuje mój ogród . Tym razem trzeba było położyć kable elektryczne do domofonu i bramy..To jest widok dla kogoś kto ma stalowe nerwy.Ja nie wytrzymałam i uciekłam do pracowni...
Oprócz wykopów układano we właściwym miejscu - kręgi do studni,które ważyły tonę..
I jeszcze jedna rzecz niezwykle ważna została wykonana..Wkopano rury zaopatrujące cały ogród w wodę I nawet są już zamontowane krany.
Albowiem zdarzyło się tak ,że przyleciał na krótki urlop mój maż, a ponieważ susza jest okropna - to został poproszony o pomoc i podlanie kilku miejsc- w tym ogródka z borówkami amerykanskimi, co to na końcu ogrodu są....
Po kilku rundkach- małżonek szanowny zażądał wezwania koparki i rozłożenia rur w najdalszym nawet ogrodzie , bo jak powiedział ,, nie będzie z konewkami latał.,,
POMOGŁO???
Wygląda na to, że na razie koniec kopania. Jeśli się nic nowego nie urodzi to dopiero w nastepnym sezonie będziemy robić wykopy pod fundamenty i przyłącza do pracowni.
Nie powiem że będę tęsknić..
I jak widać zaczęlismy ogrodzenie. Tzn pan Jozef S.zaczął. Od ulicy jest na razie 6 słupków z kamienia naturalnego, ale chyba 3 jeszcze trzeba dobudować- bo optycznie będzie lepiej i przęsła pomiędzy będą krótsze. PODMURÓWKI NIE BĘDZIE BO NA CMENTARNE PARKANY MAM UCZULENIE.
Przestrzenie pomiędzy słupkami - zostaną wypełnione klasycznymi, wiejskimi sztachetami, pomalowanymi na biało.
A,propos pana JÓZEFA S. ze Zwoli Poduchownej.. Pierwszy raz mam majstra ,co jest tak uważny dla roślin.
To co rozmaici panowie wyprawiali w ogrodzie, skrajny brak poszanowania dla otoczenia, przyrody i cudzej pracy- to przechodzi ludzkie pojecie...
Parkowanie ciężkiego sprzętu na magnolii, wylewanie wapna gaszonego pod iglaki przy ganku czy parkowanie motoroweru na rabacie z liowcami sprowadzanymi ze Stanów po 100 dolarów za sadzonkę- to są przykłady tylko z tego sezonu. I zaznaczam że wszystkie w/w roślny rosną z dala od tras przelotowych a wydzielonego terenu na parkowanie jest z hektar..
A pan Józef S . budując w rabacie z liowcami -słupki z kamienia o parametrach 40 na 60 złamał JEDEN pęd kwiatowy.
MOŻNA??
I jeszcze powiedział,, ze widzi jak ja kocham te kwiaty i on by nie mógł zniszczyć tego ,co jest dla mnie takie ważne..
MOZNA KURDE??
Muszę się udać do monopolowego po tzw ,, flachę,, dla Pana Józefa S
Należy mu się.
Tu widać rabatę z liliowcami w trzecim roku od posadzenia.Kwiatowe szaleństwo się powoli robi . O to mniej więcej chodziło ,żeby dookoła domu było morze kwiatów, ale ta rabata trzy tygodnie temu została kompletnie rozkopana bo podłączano kanalizację. Rośliny zostały wykopane z pędami kwiatowymi ,a następnie posadzone powtórnie. I JAK WIDAĆ NIE ZUWAZYŁY... bo kwitną jak wariaty. To są własnie liliowce i za to je kocham.
Ale róże angielskie też są niezłe.. Teraz znowu poszukuję angielskich- pnących żeby mi się przewalały przez ogrodzenie i moje białe sztachety .Nie jest łatwo...
Taki widok mnie powitał gdy przyjechałam ostatnio. a jeszcze nie ma szczytu kwitnienia i sucho...
Dobrze...dobrze , kończę już tego przydługiego posta bo mnie przestaniecie czytać..
ALE - LUDZIEEEE -JA W SOBOTĘ WODĘ W DOMU ODPALAM...
Ściskam
Gaja
Oto zdjecie łazienki. Podłoga jest jak sitko. W kuchni tez nie lepiej i salon rozcięty na pół. Wiem wiem ... trzeba to było kanalizację zrobić przy budowie fundamentu- tyle ze wówczas ja nie miałam bladego pojecia gdzie bedzie łazienka . a majstrzy mówili ,, to się pózniej wytnie,,
Dobra wiadomośc jest taka ,że piasek z izolacji pod pierwszą wylewką nie opadł nawet na centymetr. Nie na darmo jezdziłam do Ryk po zagęszczarki.
Jak widać zrobilismy spore postępy,Kanalizacja i woda praktycznie skonczona, Jeszcze tylko polożą ostanią izolacje i wyleją warstwę betonu i można płytki układać. Jutro jadę wybierać terakotę...
TRZY SEZONY CZEKAŁAM NA TEN MOMENT I JESTEM W NIEBIE.
Musiałam przyspieszyć prace przy dekorach do łazienki .Tu widać głowę od lali -która zamieszka pod prysznicem. Jeszcze jest przed wypałem - wiec bardzo delikatna.
Końcowa wysokość ok 140 cm. Robiona jest w częściach i potraktowana jak mozaika- czyli że będzie partami klejona do ściany i fugowana. Oczywiście najpierw wypał, szkliwienie i złocenie....
W czasie gdy ja się rozkosznie babrzę w glinie - Pan Koparkowy znowu rozkopuje mój ogród . Tym razem trzeba było położyć kable elektryczne do domofonu i bramy..To jest widok dla kogoś kto ma stalowe nerwy.Ja nie wytrzymałam i uciekłam do pracowni...
Oprócz wykopów układano we właściwym miejscu - kręgi do studni,które ważyły tonę..
I jeszcze jedna rzecz niezwykle ważna została wykonana..Wkopano rury zaopatrujące cały ogród w wodę I nawet są już zamontowane krany.
Albowiem zdarzyło się tak ,że przyleciał na krótki urlop mój maż, a ponieważ susza jest okropna - to został poproszony o pomoc i podlanie kilku miejsc- w tym ogródka z borówkami amerykanskimi, co to na końcu ogrodu są....
Po kilku rundkach- małżonek szanowny zażądał wezwania koparki i rozłożenia rur w najdalszym nawet ogrodzie , bo jak powiedział ,, nie będzie z konewkami latał.,,
POMOGŁO???
Wygląda na to, że na razie koniec kopania. Jeśli się nic nowego nie urodzi to dopiero w nastepnym sezonie będziemy robić wykopy pod fundamenty i przyłącza do pracowni.
Nie powiem że będę tęsknić..
I jak widać zaczęlismy ogrodzenie. Tzn pan Jozef S.zaczął. Od ulicy jest na razie 6 słupków z kamienia naturalnego, ale chyba 3 jeszcze trzeba dobudować- bo optycznie będzie lepiej i przęsła pomiędzy będą krótsze. PODMURÓWKI NIE BĘDZIE BO NA CMENTARNE PARKANY MAM UCZULENIE.
Przestrzenie pomiędzy słupkami - zostaną wypełnione klasycznymi, wiejskimi sztachetami, pomalowanymi na biało.
A,propos pana JÓZEFA S. ze Zwoli Poduchownej.. Pierwszy raz mam majstra ,co jest tak uważny dla roślin.
To co rozmaici panowie wyprawiali w ogrodzie, skrajny brak poszanowania dla otoczenia, przyrody i cudzej pracy- to przechodzi ludzkie pojecie...
Parkowanie ciężkiego sprzętu na magnolii, wylewanie wapna gaszonego pod iglaki przy ganku czy parkowanie motoroweru na rabacie z liowcami sprowadzanymi ze Stanów po 100 dolarów za sadzonkę- to są przykłady tylko z tego sezonu. I zaznaczam że wszystkie w/w roślny rosną z dala od tras przelotowych a wydzielonego terenu na parkowanie jest z hektar..
A pan Józef S . budując w rabacie z liowcami -słupki z kamienia o parametrach 40 na 60 złamał JEDEN pęd kwiatowy.
MOŻNA??
I jeszcze powiedział,, ze widzi jak ja kocham te kwiaty i on by nie mógł zniszczyć tego ,co jest dla mnie takie ważne..
MOZNA KURDE??
Muszę się udać do monopolowego po tzw ,, flachę,, dla Pana Józefa S
Należy mu się.
Tu widać rabatę z liliowcami w trzecim roku od posadzenia.Kwiatowe szaleństwo się powoli robi . O to mniej więcej chodziło ,żeby dookoła domu było morze kwiatów, ale ta rabata trzy tygodnie temu została kompletnie rozkopana bo podłączano kanalizację. Rośliny zostały wykopane z pędami kwiatowymi ,a następnie posadzone powtórnie. I JAK WIDAĆ NIE ZUWAZYŁY... bo kwitną jak wariaty. To są własnie liliowce i za to je kocham.
Ale róże angielskie też są niezłe.. Teraz znowu poszukuję angielskich- pnących żeby mi się przewalały przez ogrodzenie i moje białe sztachety .Nie jest łatwo...
Taki widok mnie powitał gdy przyjechałam ostatnio. a jeszcze nie ma szczytu kwitnienia i sucho...
Dobrze...dobrze , kończę już tego przydługiego posta bo mnie przestaniecie czytać..
ALE - LUDZIEEEE -JA W SOBOTĘ WODĘ W DOMU ODPALAM...
Ściskam
Gaja
niedziela, 5 lipca 2015
Z PORADNIKA STAREGO CHEMIKA....
CZYLI POST O TYM JAK BEATKA WOSK DO DREWNA ROBIŁA I CO Z TEGO WYNIKŁO.
Najpierw kilka zdjęć z ogrodu- który kwitnie jak szalony i cieszy oko.Dobrą ziemię tu mam, cięzką i dosyć żyzną . To nie są otwockie piaski...
Lilie, liliowce, iglaki i byliny kochają to miejsce , tyle że paskudna susza jest w okolicy . Rury do wody- są już wprawdzie wyprowadzone do ogrodu, ale woda na razie tylko z węża, z głównego ujęcia.Może za jakieś dwa tygodnie, po zamontowaniu hydroforu- pojawi się w rurach.
Ale nie o tym miało być...
Do rzeczy...
Wosk do drewna , do mebli ostatnio robiłam. O przyczynach tego desperackiego kroku - za chwilę. Teraz przepis , jako, że się proces powiódł.
Należy posiadać.
Wosk pszczeli naturalny/ kupujemy u pszczelarza mniej więcej po 30 zł za kg./
Terpentyna lub terpentyna balsamiczna - w sklepie z farbami po 22 zł za litr/ W Otwocku/
Najpierw kilka zdjęć z ogrodu- który kwitnie jak szalony i cieszy oko.Dobrą ziemię tu mam, cięzką i dosyć żyzną . To nie są otwockie piaski...
Ale nie o tym miało być...
Do rzeczy...
Wosk do drewna , do mebli ostatnio robiłam. O przyczynach tego desperackiego kroku - za chwilę. Teraz przepis , jako, że się proces powiódł.
Należy posiadać.
Wosk pszczeli naturalny/ kupujemy u pszczelarza mniej więcej po 30 zł za kg./
Terpentyna lub terpentyna balsamiczna - w sklepie z farbami po 22 zł za litr/ W Otwocku/
Pięknie pachnący, pszczeli wosk rozgrzewamy w garnku. Trwa to 5 minut.Zaleca się przecedzenie wosku w celu usunięcia paprochów, ale ja przelałam ostrożnie do drugiego garnka,pozostawiając brudy na dnie.Następnie dolewamy terpentynę ... i .....
Po zastygnięciu - w zależności od proporcji użytych składników , mamy wosk w płynie lub w paście.
Użyto
na wosk w płynie-
1 część wosku pszczelego / 3 części terpentyny
na wosk w paście
330 gr wosku pszczelego/ 0,5 l terpentyny.
Przepis na wosk płynny pochodzi od mojego ulubionego stolarza. Zaś wosk w paście- jest wynikiem tego ,że nie zauważyłam że trzymam w reku butelkę 0,5 litra a nie litrową. Pasta sprawuje się świetnie do tego stopnia , że zaraz zrobię z tego przepisu wosk postarzający i wybielający... Po co mi jakieś Autentico albo Anne Sloane ...
Ściany w Chacie- czyszczone były ostatnio.Tu widać je w pełnej starej krasie.Resztki gazet, farby, koszmarne , grube, czarne smołowanie i brud.
Tu widzimy ścianę po oczyszczeniu , z dziurami po kornikach i śladami po gwożdziach, ale ta ciemniejsza deska, z charakterem - jest pokryta MOIM woskiem . Fakt- drewno trochę ciemnieje , ale pasta pięknie podkreśla słoje i z defektów tworzy dekorację ,zaś ściana przyjemnie pachnie.
Wnioski.
Zrobię samodzielnie wosk do zabezpieczenia ścian w mojej chacie PONIEWAŻ...
1 Nie będę wdychać, ani mieszkać z całą tablicą Mendelejewa-bo wiem czego używam.
Przy okazji testowania wosku- sprawdziłam także luksusowy , drogi, zakupiony w dobrym sklepie z farbami- olej do drewna tzw naturalny. Nooo. to na pewno nie jest produkt eko sądząc po zapachu / smrodzie/
2 Wosk i terpentyna znakomicie działają anty- kornikowo. Stolarz twierdzi ,że to wystarczy na długie lata.
3. Ekonomia . To jest stosunkowo tanie zabezpieczenie - co jest dla mnie ważne .
Bo proszę sobie wyobrazić, wielkie powierzchnie starych ,drewnianych ścian wewnętrznych , wymagających starannego wykończenia. Postanowiłam bowiem,że pomimo totalnych dziur , 200 letnie bale mają pozostać odsłonięte.I zwiazaną z tym konieczność zakupu kilogramów wosku w marketach budowlanych , lub craft sklepie- po 60 zł za puszeczke 0,5kg
Nawet nie chce mi się liczyć..... i po co...
Sciskam
GAJA
Ps. Wady też są.Dosyć długo to schnie, a zanim wyschnie jest lepkie. I lepiej wygląda wypolerowane ale o tym wkrótce.
wtorek, 30 czerwca 2015
PRACOWNIA POD RÓŻOWYM KUNDLEM.
Szukałam kreatywnej, dzwięcznej i wpadającej w ucho nazwy dla pracowni.
Miało być ,,Pod Różowym Pudlem,, Trudno o bardziej kobiecą nazwę -co to lampucerska jest jak trzeba. Ale przyjaciółce Iwonce się przejęzyczyło, zastąpiła pudla- kundlem i zaraz potem umarłyśmy ze śmiechu....
Lampucerski jest, swojski i wiejski..I pewnie tak już zostanie.
Chałupę nową, drugą kupiłam na pracownię. Starą, stuletnią,małą. Nijak się nie ma do mojego 400 metrowego potwora. Oryginalna, bez przeróbek,
Zachowana cała wewnętrzna stolarka i część zewnętrznej także. Mam nadzieję, że nie ulegnie destrukcji przy przenoszeniu. Może ..jeśli zatrudnię miejscową, zwolską ekipę ,która zna moją paranoiczną cześć i uwielbienie dla staroci,, może uda się ocalić oryginalne okna, drzwi i okiennice.
Generalnie nieżle zachowane są ściany z bali.Ku mojemu zdumieniu częsci pod oknami praktycznie bez spróchnień. Od północy tradycyjnie najgorzej , ale tam na szczęście nie było okien. Podwaliny do wymiany i zdaje sie ze trzeba będzie podniesc do góry o bal lub dwa bo niskawo jest.
Albo może i normalnie - tyle że w Chacie sufit jest bardzo wysoko i potężne drzwi, futryny,więc teraz w tej małej chałupce dostaję klaustrofobii.
Prawdziwie,, Rózowy Kundel.,,
Od wiosny zaczynam od początku tę polkę... pozwolenia, fundamenty, rozłozyć, przewieżć, złożyc,,, itp.itd
Wprawdzie Pan Krzysztof S już sie zabrał za rozbiórkę , bo poprosiłam o jak najostrożniejsze zdjęcie szalówki z frontu i strony od podwórka/ foto/
Słońce, deszcz , żywica i czas - utworzyły na niczym nie zabezpieczonych, sosnowych deskach piękne wzory i dały patynę nie do podrobienia. Szalówka zostanie starannie zabezpieczona woskiem pszczelim i położona jako sufit w moim pokoju w Chacie.
Mam w tablecie piękne zdjęcie tej ściany... Ale tablet jest nowy i twierdzi, że nie mam uprawnień do obsługiwania swojego bloga.Jutro poproszę synusia o pomoc i może się uzupełni materiał zdjęciowy.
W ,, Różowym Kundlu,, zachowała się piękna , gruba podłoga i sufit -myślę że do uratowania.Wnętrze jest tradycyjne -dwie izby , komora i mała sionka.
Cieszyłam się że Chatka jest tak blisko.Miałam nadzieje ,że uda się ją przestawić w całości. Ale teraz widzę ,że chyba będziemy rozbierać i zestawiać na nowo, uzupełniając uszkodzenia i zniszczenia.
Jezu, trzeba będzie do lasu po drzewo i znowu spotkanie z Szalonym Leśniczym...
Nie opowiadałam o Szalonym Leśniczym???
NAPRAWDE??
Moi kochani sąsiedzi, wiem ze czytacie mojego bloga i jest mi z tego powodu baardzo miło.
Więc uprzejmie proszę ,,nie pukać mi się w głowę .Już sie napukaliscie gdy przywiozłam i zestawiałam Chatę . A teraz co?Stoi ?
ANO STOI ... I TO JAK....
Zdaje się że wołam na puszczy.....
Ściskam
Wasza
Gaja
Miało być ,,Pod Różowym Pudlem,, Trudno o bardziej kobiecą nazwę -co to lampucerska jest jak trzeba. Ale przyjaciółce Iwonce się przejęzyczyło, zastąpiła pudla- kundlem i zaraz potem umarłyśmy ze śmiechu....
Lampucerski jest, swojski i wiejski..I pewnie tak już zostanie.
Chałupę nową, drugą kupiłam na pracownię. Starą, stuletnią,małą. Nijak się nie ma do mojego 400 metrowego potwora. Oryginalna, bez przeróbek,
Zachowana cała wewnętrzna stolarka i część zewnętrznej także. Mam nadzieję, że nie ulegnie destrukcji przy przenoszeniu. Może ..jeśli zatrudnię miejscową, zwolską ekipę ,która zna moją paranoiczną cześć i uwielbienie dla staroci,, może uda się ocalić oryginalne okna, drzwi i okiennice.
| OKIENNICE I STARE,KUTE ZAWIASY |
Generalnie nieżle zachowane są ściany z bali.Ku mojemu zdumieniu częsci pod oknami praktycznie bez spróchnień. Od północy tradycyjnie najgorzej , ale tam na szczęście nie było okien. Podwaliny do wymiany i zdaje sie ze trzeba będzie podniesc do góry o bal lub dwa bo niskawo jest.
Albo może i normalnie - tyle że w Chacie sufit jest bardzo wysoko i potężne drzwi, futryny,więc teraz w tej małej chałupce dostaję klaustrofobii.
Prawdziwie,, Rózowy Kundel.,,
Od wiosny zaczynam od początku tę polkę... pozwolenia, fundamenty, rozłozyć, przewieżć, złożyc,,, itp.itd
Wprawdzie Pan Krzysztof S już sie zabrał za rozbiórkę , bo poprosiłam o jak najostrożniejsze zdjęcie szalówki z frontu i strony od podwórka/ foto/
Słońce, deszcz , żywica i czas - utworzyły na niczym nie zabezpieczonych, sosnowych deskach piękne wzory i dały patynę nie do podrobienia. Szalówka zostanie starannie zabezpieczona woskiem pszczelim i położona jako sufit w moim pokoju w Chacie.
Mam w tablecie piękne zdjęcie tej ściany... Ale tablet jest nowy i twierdzi, że nie mam uprawnień do obsługiwania swojego bloga.Jutro poproszę synusia o pomoc i może się uzupełni materiał zdjęciowy.
W ,, Różowym Kundlu,, zachowała się piękna , gruba podłoga i sufit -myślę że do uratowania.Wnętrze jest tradycyjne -dwie izby , komora i mała sionka.
Cieszyłam się że Chatka jest tak blisko.Miałam nadzieje ,że uda się ją przestawić w całości. Ale teraz widzę ,że chyba będziemy rozbierać i zestawiać na nowo, uzupełniając uszkodzenia i zniszczenia.
Jezu, trzeba będzie do lasu po drzewo i znowu spotkanie z Szalonym Leśniczym...
Nie opowiadałam o Szalonym Leśniczym???
NAPRAWDE??
Moi kochani sąsiedzi, wiem ze czytacie mojego bloga i jest mi z tego powodu baardzo miło.
Więc uprzejmie proszę ,,nie pukać mi się w głowę .Już sie napukaliscie gdy przywiozłam i zestawiałam Chatę . A teraz co?Stoi ?
ANO STOI ... I TO JAK....
Zdaje się że wołam na puszczy.....
Ściskam
Wasza
Gaja
niedziela, 21 czerwca 2015
WIEJSKO, SIELSKO, ANIELSKO
W Chacie ostatnio- spory ruch .Pomijając działania koparkowe,wykonane zostały instalacje elektryczne wewnętrzne i zewnętrzne ,a ja z rozpędu poprosiłam o zamontowanie kinkietów i żyrandoli.
Tak , wiem -trzeba to będzie zdjąć przy montażu elewacji, ale trudno... Muszę mieć w życiu jakieś przyjemności, a do nich zaliczam oglądanie mojego domu w ślicznym oświetleniu. Jakoś łatwiej wizualizuje mi się wówczas efekt końcowy.
Jednakowoż dom jest totalnie okablowany ,a to jeszcze nie koniec. Na jesieni dojdą przewody od instalacji p- poż i monitoringu.
| Kinkiety otrzymane w prezencie od Joanny- siostry mojej przyjaciółeczki Ani. Abażurki lekko buduarowe z second handu- wygladają świetnie ale pewnie zostaną zastąpione porcelanowymi. |
Jak widać powoli acz skutecznie zmierzam ku wylewkom i tzw - wykończeniówce.
Wybudowane zostały ścianki działowe parteru i położone wewnętrzne tynki pokojów .
Pozostałe ściany zostaną otynkowane - gdy zakończone będą instalacje. Nie chcę się śpieszyć zanadto - bo już zdarzyło się, że trzeba było skuwać świeżo położony tynk . A podobno wszystko zostało zrobione...
Moja sypialnia jest już prawie gotowa. Mam betonową podłogę- bo zrobiliśmy ostatnią wylewkę . Ściany są wykonczone pięknym, grubym tynkiem i pomalowane na biało. Druty sterczące ze ścian - wyznaczają miejsce na kinkiety co to ich jeszcze nie ma..
Wiecie jak trudno było zamówić taki gruby, chropowaty tynk???. Było kilku majstrów i nasłuchałam się tekstów pt,, ja tak nie zrobię,, , ludzie powiedzą ze ja tynkować nie umiem,,,, dziadostwo takie- ja bym to cekolem pociągnął.,,.
NIE
NIE
NIE
Żadnych cekoli i gładzi gipsowych tu nie będzie. Piasek gruby i nierówne zatarcie- to jest moja estetyka. Tak chcialam i tak mam w końcu zrobione. Ale nie było łatwo.
Bardzo jestem zadowolona z tego że kazałam od sypialni zacząć Ilekroć odczuwam zmęczenie - zamykam moje piękne ,stare drzwi i znikam u siebie.
Szafę sobie kupiłam ostatnio. Starą z kryształowym lustrem i inkrustacją. W środku - na przepięknych , ręcznie malowanych wieszakach- autorstwa Grażynki Kulig, wiszą moje lniane ubrania.
Ta kremowa koszula- to Gudrun Sjoden - vintage .Moja ukochana Gudrun - kupiona za 6 zł w miastkowskim second handzie.
Sypialniana szafa cd- dekoracja z forniru i macicy perłowej.Ładnie. prosto i elegancko.Dobry to był zakup i potrzebny, nie żadna fanaberia bynajmniej , Ubrania się nie kurzą mimo, że dookoła kują i siwy dym.
Mam tylko zagwozdkę jak wykończyć okna w sypialni. Błękitnymi paskami czy lnem w róże?
Z paskami spokojniej i eleganciej, ale serce moje zdecydowanie bliżej róz. One tak pięknie prześwitują pod światło.
I tak słodko wygladają z bawełnianymi zasłonkami. Sielsko , wiejsko, anielsko.
Wszystkie tkaniny pochodzą z second handu w Żelechowie/ 22 zł za kg//
A to jest zdjęcie tarasu od łąki. Róza Flamentanz kwitnie jak szalona i dostała dwie jasno- różowe koleżanki do kompanii.
A tu widzimy mały, stary mebelek. Z pewnością usiądzie na nim jedna z moich elegantek z kolekcji lalek. Kupiłam na starociach. Zaplaciłam 40 zł. Pokrycie trzeba będzie zmienić....
Ostatnio oglądałam stare zdjęcia z początków bloga.
Ku pokrzepieniu serc.
Bo jak się patrzy z boku - to dość powoli idzie moja budowa.
Tyle że ...4 lata temu,,, w tym miejscu gdzie stoi dom -było czyste , szczere pole.
Ściskam
Gaja
niedziela, 14 czerwca 2015
ŁADNE KWIATKI....
Wielkie i głębokie rowy były kopane . Podłączaliśmy wodę i kanalizację ,więc cały dzień spędziłam wysłuchując jazgotu wielkiej , zółtej maszyny.
Ale byli tacy co mieli gorzej...
Majster główny Michał S, spędził pół dnia usiłując pokonać fundament mojego domu. Na tym zdjęciu widać jakiej głębokości zrobiono wykopy żeby szczęśliwie w końcu wodę podłączyć.
To było na froncie robót za domem.Wszystko totalnie rozgrzebane , rowy, rury i studzienki.
Pod koniec dnia wszystko zostało zasypane, ale znowu mam okropny bałagan.
Serce mnie bolało i zeszłam z pola rażenia. Nie mogłam na to patrzeć... Trochę karp wykopaliśmy , ale nie wszystkie dało się ocalić.
| ZWOLA NEW LOOK |
W ogrodzie zaczęło się już pięknie robić, Zakwitły ślicznie kosaćce i piwonie . Róże wyjątkowo bujne w tym roku i otulona ich zapachem- czekam na liliowce.
Dobry to był pomysł żeby ogród założyć w trakcie budowy- bo choć niektóre rośliny chłopcy zniszczyli , to jednak większość ocalała i pozwala się cieszyć kwiatami.
Oto pnąca róża herbatnia- prezent od Haneczki . Kwitnie i pięknie pachnie , tyle ze muszę jej zafundować podporę bo wzrost ma bujniejszy niż się spodziewałam.
I niezwykłej wprost urody, staroświecka róża angielska- którą posadziłam przy rzeżbionej, drewnianej kolumnie na ganku. Pozwoliłam się jej wspinać i wygląda to uroczo. Kwiaty ma przepiękne. Czerwono różowe gdy są świeżo rozwinięte , potem przebarwiające się do żółtego i kremowego.
| Tylko pędzel do ręki brać.... |
Wróciłam do domu wykończona i zakurzona tak ze tylko oczy było mi widać ..
.
Ale już,,, tuż ,tuż- będę mogła zmyć ten kurz...
U siebie - na miejscu.
Uściski
Gaja
Ps
No i sprawy toaletowe tez nabrały znaczenia jako ze w domku z sedruszkiem zagościły szerszenie i gniazdo takie piękne zbudowały ze nie miałam sumienia kazać zniszczyć .
Ale to się może zmienić niestety bo bestie - GRYZĄ
Subskrybuj:
Posty (Atom)

