Urwałam się ostatnio z domu na chwilę i pojechałam pomieszkać w mojej ukochanej prowizorce. To były piękne dni- pracowicie spędzone na porządkach rozmaitych, ale też na bujaniu się w hamaku./NARESZCIE/
Ale do czasu...
We wtorek nastąpiło tzw oberwanie się chmury i padało straszliwie . I w trakcie tegoż okazało się że natychmiast , już i teraz- muszę wracać do domu i organizować ekipę dekarzy bo zasadniczo w Chacie nie ma miejsca na które się nie leje.
Na dachu leży papa, ale spokojnie mogła by nie leżeć bo rezultat byłby taki sam. Czyli żaden.
Dach jest jak sito i to z bardzo dużymi oczkami.
Wróciłam więc szybciutko i zaczęłam działać.Ekipa się znalazła, gont wybrany i zamówiony, gonty kalenicowe też, orynnowanie, oblachowanie i okna połaciowe.
UFF
Zaczynamy 27 sierpnia plus minus.
I znowu wszystko na wariackich papierach - bo dach miał być robiony ale pod koniec września....
Jednakowoż ... jeśli wszystko pójdzie jak należy - to znowu potężną robotę z długiej listy będzie można wykreślić.
Już się nie mogę doczekać tego dachu normalnie.
A teraz kilka zdjęć z mojego, prowizorycznego raju ...
I trochę zdjęć prowizorki nocą... Normalnie jak w starym zamku...
A teraz zdjęcie poglądowe dachu widzianego z dołu... ... Jest tego 400 m.kw. Będą mieli dekarze co robić choć się odgrażają że w 2 tygodnie skończą. ..
No zobaczymy...
I jeszcze chciałam pokazać jaką cudną patynę na mosiądzu udało mi się uzyskać .
Niechcący zrobiłam bo próbowałam czy się mosiadz do eco- printingu nadaje . / I owszem- nadaje się/
Stara i ohydna ramka od lustra/ ?/ kupiona w miastkowskim skupie złomu.
...posypana solidnie solą kuchenną i polana zwykłym octem. Zawinięta w folię na 3 tygodnie...
...następnie odwinięta i machnięta w kąt na okres zimy..
...pokryła się patyną w tym cudnym turkusowym kolorze.
Proste i tanie.Nie trzeba czekać przez całą zimę bo efekt już po 3 tygodniach widać...
Teraz zabezpieczę lakierem matowym do metalu i będzie git.
I z dachem też będzie git...
I W OGÓLE JEST GIT I OGÓLNIE ZAJEBIŚCIE
O czym Wam donosi ...
Wasza -
Gaja
,,SZUKAŁEM TEGO W PARYŻU, SZUKAŁEM W BERLINIE I RZYMIE. A TO ZA OKNEM BYŁO . I MIAŁO POLSKIE IMIĘ,, JULIAN TUWIM
O DOMU
Chata jest stara, bardzo stara. Na jednej z belek stropowych ma wyciosaną datę 1830. Gazety , którymi wyklejone były jej ściany są równie wiekowe.Pieczołowicie zdjęłam to co się dało zdjąć i zrobię z nich kiedyś piękny collage.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
Blisko dwustuletnia willa stojąca wcześniej u podnóża Bieszczad, została na nowo posadowiona na kawałku ziemi bardzo bliskiej mojemu sercu - otrzymanym w spadku po tej gałęzi rodziny z którą się szczególnie utożsamiam ,a zasady i tradycje w niej panujące stały się w większości moimi tradycjami.
Ziemia ta w której spędziłam dzieciństwo ,jest miejscem , które mnie wychowało i ukształtowało moją artystyczną wrażliwość, gdzie nadal mogę oddychać pełna piersią , jestem u siebie W DOMU i swoja.
Tutaj... mimo, że mam własne nazwisko , odniosłam znaczące sukcesy zawodowe i mam blisko 25 letni artystyczny dorobek - tutaj jestem nadal ,, Beatą od Rogalskich,, . W słowach tych zawiera się datowana od 1780 roku historia i nieposzlakowana opinia mojej rodziny. Jestem z tego dumna i nie ma dla mnie większego komplementu .
Dom stał w Krośnie do lata 2012 - kiedy go kupiłam, rozebrałam i przeniosłam w okolice Garwolina- realizując swoje marzenia o posiadaniu starego, . drewnianego domu, miejscu do własnej pracy twórczej, o szkole rękodzieła i przestrzeni gdzie będę mogła wyeksponować latami zbierane tkaniny, ubiory i inne kobiece utensylia , gdzie da się z tym wszystkim pięknie i spokojnie żyć.
Budowa a raczej odbudowa- trwa i będzie jeszcze długo trwać- bo nie chcę niczego robić pochopnie , mam zamiar starannie wykonać wszystkie etapy a w starym ,drewnianym domu nie da się niczego przyspieszyć.
Idea tej budowy jest taka ,żeby to co się da- było oryginalne , z epoki, ale też drugiej ręki, z recyclingu i używane.
Mam więc pewien ambitny dość program, bo dom ma blisko 400 mkw powierzchni ...
Blog jest poświęcony zmaganiom z w/w materią, ale też mówi o mojej dumie i radości jaką odczuwam uczestnicząc w odtwarzaniu maluśkiego kawałka naszego , mojego, polskiego dziedzictwa- który jest mi dany... Zapraszam.
czwartek, 14 sierpnia 2014
czwartek, 8 maja 2014
BŁĘKITNA MARKIZA
![]() |
| Na ścianie bawełniany dywan z nadrukami,-second hand 20 zł,,wełniany dywanik przy łózku ,-second hand 10 zł. |
A po drugie - galerię internetową swoją, autorską zaraz otwieram i wiecie co? Nie myslałam ze sklep internetowy to jest taka masakryczna robota.... a zasadniczo pracy się nie boję. . Ogarnęłam z trudem... \
No i ten potworny bałagan i wszystko porozp.... bo tu się zdjęcia nie udały , tu słonce za ostro świeciło tam się skasowały przypadkiem...
Rany Boskie.
Ja wiem ze to jest tzw pakiet startowy i się w końcu człowiek wyuczy ale nie było tak łatwo jak myślałam.
No i przy tym ... jak sobie pomyślę ze kolejne lato mam spędzić na budowie i na dodatek z kompem na kolanach to ... chyba sobie zrobię urlop w tym sezonie
Zaplanowałam tylko piaskowanie , elektryczność , hydraulikę i nie chce się rozkręcać.
Ale żeby nie było że juz tak całkiem nic to trochę popracowałam nad tzw sypialnią.
![]() |
| Poduszki second hand po 5 zł. Narzuta - 10 zł. Markiza z bawełnianych zasłon,-Second Hand / 22 zł za kg |
No bo czasem się jednak na budowę jeżdzi i nawet nocuje....więc zaczęłam od uszycia błękitnej markizy nad łózko ... żeby mi się trociny z belek sufitowych na głowę nie sypały....Synkowie wspięli się wysoko i przybili gwożdziami... no i śpię niczym hurysa..
![]() |
| Łózko - Allegro 450 zł, szafka 60 zł. Lampa stojaca 80 zł ze staroci w Otwocku. Lampa ze sceną pasterską - 120 zł. Stara kłkowa firanka- 8 , 50 second hand |
Na tym zdjęciu widać ze ściany potrzebują natychmiastowego piaskowania i naprawdę od tego muszę zacząć....
![]() |
| Star lalka 12 zł. Starocie wOtwocku,Poduchy second hand w Miastkowie. |
,
Z tkanin pozyskanych w okolicznych second handach poszyłam sobie woreczki na bieliznę itp.
![]() |
| Dodaj napis |
Jakie cudne faktury i te niebieskie paski...
Zapraszam na Etsy
Uściski
Gaja
sobota, 22 lutego 2014
,,JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE, JESZCZE BĘDZIE NORMALNIE....,,
Hallo.
Wczoraj paczka przyszła z Ameryki...A w paczce były ślicznosci do Chaty następujące...
Niezwykłej wprost urody czepek z buduaru jakiejś elegantki z lat 30 tych,rękawiczki na drobniuśkie rączki i prześliczny czepeczek dla maluśkiej dziewczynki.No cudo nad cudami , z atłasową wstążką i różyczką-do natychmiastowego włożenia w ramki.
Na dużym czepku stosowne zdobienia i zwisy..
Torebki do kolekcji wieczorowych cacek z lat 50 tych i 60 tych. Ta ze złotą ramką jest szczególna bo ma w środku to małe cudeńko i jest pokrywana 24 karatowym złotem... No Ameryka normalnie.
A kolekcję torebek pokazywałam??? Była ?? czy nie było??
Centralnie widzimy starą lokówkę do robienia fal nad czołem.Z wtyczką elektryczną. Nasze wtyczek nie miały.... a to zdaje się z tego powodu, że światło nie wszędzie było.
Cudne, stareńkie okularki w oryginalnym etui. Delikatna robota i pozłacane oprawki. Na wierzchu logo twórcy...
Półmiski z prasowanego szkła na stół w Chacie. Ten z kropeczkami na brzegu to mój faworyt.
Mam już sporą zastawę z takiego szkła. Jest stare , stylowe , polskie , holenderskie, angielskie i niemieckie , a teraz dojechało z USA.Fantastycznie mi się wpisuje w estetykę mojej starej ,wiejskiej chałupy..
I na dodatek dostałam wiekowy,oryginalny amerykański patchwork z lat 30 -tych. Moje marzenie i kolejna rzecz do natychmiastowego włożenia w ramki gdyż nie godzi się używać obiektów prawie muzealnych.
A teraz słowo o Pani co te dary przysłała...
Anka... moja siostrzana połówka .
Jest przy mnie może ze 3 dziewczyny takie od zawsze i na zawsze , którym nie trzeba tłumaczyć co autor miał na myśli i wszystko interpretują na korzyść oskarżonego.
Anka stanowi trzon tej małej grupy która się z odniesienia stała już pierwotną..
Wyjechała wiele lat temu do Stanów za chlebem ... ale kiedy przylatuje do Polski , do domu - moje życie zaczyna biec innym trybem...
To jest dziewczyna która nie stwarza problemów tam gdzie ich nie ma, Do której można wpaść bez umawiania się tydzień naprzód i wpisywania w harmonogram.Najwyżej będzie w koszuli nocnej ... a i tak przyjmie Cię lepiej niż Królowa Angielska
To jest dziewczyna , która posiadła rzadką umiejętność sprawiania radości ludziom dla samej tej radości..
Panna do tańca i do różańca jak mówią .. tyle ze obie nie przepadamy za różańcem..
Jak nam się pypeć zrobił to obu na prawej nodze i na łydce po zewnętrznej stronie.
Poważnie.
Gdyby przyszło kiedyś konie kraść to Bogu dzięki - mam do kogo zadzwonić.
Anuś Kochana . Dziękuję najserdeczniej .
Przylatuj szybko.
Gaja
Wczoraj paczka przyszła z Ameryki...A w paczce były ślicznosci do Chaty następujące...
Niezwykłej wprost urody czepek z buduaru jakiejś elegantki z lat 30 tych,rękawiczki na drobniuśkie rączki i prześliczny czepeczek dla maluśkiej dziewczynki.No cudo nad cudami , z atłasową wstążką i różyczką-do natychmiastowego włożenia w ramki.
Na dużym czepku stosowne zdobienia i zwisy..
Torebki do kolekcji wieczorowych cacek z lat 50 tych i 60 tych. Ta ze złotą ramką jest szczególna bo ma w środku to małe cudeńko i jest pokrywana 24 karatowym złotem... No Ameryka normalnie.
A kolekcję torebek pokazywałam??? Była ?? czy nie było??
Centralnie widzimy starą lokówkę do robienia fal nad czołem.Z wtyczką elektryczną. Nasze wtyczek nie miały.... a to zdaje się z tego powodu, że światło nie wszędzie było.
Cudne, stareńkie okularki w oryginalnym etui. Delikatna robota i pozłacane oprawki. Na wierzchu logo twórcy...
Półmiski z prasowanego szkła na stół w Chacie. Ten z kropeczkami na brzegu to mój faworyt.
Mam już sporą zastawę z takiego szkła. Jest stare , stylowe , polskie , holenderskie, angielskie i niemieckie , a teraz dojechało z USA.Fantastycznie mi się wpisuje w estetykę mojej starej ,wiejskiej chałupy..
I na dodatek dostałam wiekowy,oryginalny amerykański patchwork z lat 30 -tych. Moje marzenie i kolejna rzecz do natychmiastowego włożenia w ramki gdyż nie godzi się używać obiektów prawie muzealnych.
A teraz słowo o Pani co te dary przysłała...
Anka... moja siostrzana połówka .
Jest przy mnie może ze 3 dziewczyny takie od zawsze i na zawsze , którym nie trzeba tłumaczyć co autor miał na myśli i wszystko interpretują na korzyść oskarżonego.
Anka stanowi trzon tej małej grupy która się z odniesienia stała już pierwotną..
Wyjechała wiele lat temu do Stanów za chlebem ... ale kiedy przylatuje do Polski , do domu - moje życie zaczyna biec innym trybem...
To jest dziewczyna która nie stwarza problemów tam gdzie ich nie ma, Do której można wpaść bez umawiania się tydzień naprzód i wpisywania w harmonogram.Najwyżej będzie w koszuli nocnej ... a i tak przyjmie Cię lepiej niż Królowa Angielska
To jest dziewczyna , która posiadła rzadką umiejętność sprawiania radości ludziom dla samej tej radości..
Panna do tańca i do różańca jak mówią .. tyle ze obie nie przepadamy za różańcem..
Jak nam się pypeć zrobił to obu na prawej nodze i na łydce po zewnętrznej stronie.
Poważnie.
Gdyby przyszło kiedyś konie kraść to Bogu dzięki - mam do kogo zadzwonić.
Anuś Kochana . Dziękuję najserdeczniej .
Przylatuj szybko.
Gaja
czwartek, 12 września 2013
DOM WARIATÓW
Było tak. Przyjechała ekipa montująca okno do głównej lukarny. Panowie są bardzo sympatyczni i uważni . Można zapytać i poradzić się w różnych budowlanych sprawach , co też czynię.
W trakcie prac któryś z panów zauważył ,że jedna belka stropowa nie jest przymocowana i sobie luzno lata ,więc chciał ją przykręcić i się przyjrzał dokładniej. Wówczas się okazało że jest wyrwana z zaczepów niczym ramię ze stawu .I ściana boczna lukarny ma odchylenie 10 cm na 1 metrze / razy 4 /a co za tym idzie - nie wiadomo jakim cudem jeszcze stoi , choć z prawej strony już się zrobiła beczkowata.
A teraz zamieszczę zdjęcie całości żeby było wiadomo jakiej wielkości i proporcji jest ta lukarna
Mogę sobie tylko wyobrazić co by się stało gdyby się przewróciła. Więc wezwałam na cito nadzór techniczny , a ten natychmiast wezwał ekipę która budowała mój dom . Oczywiście nie obyło się bez awantury- bo główny majster był wściekły ,że musi poprawiać swoją robotę i zapytał kto mu za to zapłaci .Wówczas ja z kolei dostałam piany , jako że zapłaciłam w ubiegłym roku okrągła sumkę za montaż mojej chałupy i miałam nadzieję, że trochę postoi ,a tu taka niespodzianka. Dałam wiec wyraz swojemu oburzeniu - co jest mam nadzieję zrozumiałe...No i nadzór techniczny też się wypowiedział,więc nerwowo i stresowo było...
A potem sie zaczęła ganianina , albowiem należało znowu do tartaku po drewno się udać i całą okolicę zwiedziłam w poszukiwaniu okuć.Dość powiedzieć, że w miejscu gdzie była jedna belka - jest ich teraz 6 . Wiec jak się miało to trzymać?
Dzięki Bogu ,że teraz się ta usterka ujawniła- bo jakby tak śnieg duży zimą spadł -to bym dopiero miała dach.
Tak wygląda od środka rzeczona lukarna- która będzie mieścić bibliotekę.
Reasumując . Zanim zbudowałam ten dom - już go muszę remontować, co mnie nie nastraja radością niestety . Jestem też zwyczajnie zmęczona i zgoniona ,bo znowu sporo pary poszło w gwizdek.Uwierzcie- zagrożenie katastrofą budowlaną to jest olbrzymi stres ... więc następnego dnia miałam 38 st. gorączki i objawy ostrego zatrucia.
Ale okno mam cudne.Co?
Uściski
Gaja
W trakcie prac któryś z panów zauważył ,że jedna belka stropowa nie jest przymocowana i sobie luzno lata ,więc chciał ją przykręcić i się przyjrzał dokładniej. Wówczas się okazało że jest wyrwana z zaczepów niczym ramię ze stawu .I ściana boczna lukarny ma odchylenie 10 cm na 1 metrze / razy 4 /a co za tym idzie - nie wiadomo jakim cudem jeszcze stoi , choć z prawej strony już się zrobiła beczkowata.
A teraz zamieszczę zdjęcie całości żeby było wiadomo jakiej wielkości i proporcji jest ta lukarna
Mogę sobie tylko wyobrazić co by się stało gdyby się przewróciła. Więc wezwałam na cito nadzór techniczny , a ten natychmiast wezwał ekipę która budowała mój dom . Oczywiście nie obyło się bez awantury- bo główny majster był wściekły ,że musi poprawiać swoją robotę i zapytał kto mu za to zapłaci .Wówczas ja z kolei dostałam piany , jako że zapłaciłam w ubiegłym roku okrągła sumkę za montaż mojej chałupy i miałam nadzieję, że trochę postoi ,a tu taka niespodzianka. Dałam wiec wyraz swojemu oburzeniu - co jest mam nadzieję zrozumiałe...No i nadzór techniczny też się wypowiedział,więc nerwowo i stresowo było...
A potem sie zaczęła ganianina , albowiem należało znowu do tartaku po drewno się udać i całą okolicę zwiedziłam w poszukiwaniu okuć.Dość powiedzieć, że w miejscu gdzie była jedna belka - jest ich teraz 6 . Wiec jak się miało to trzymać?
Dzięki Bogu ,że teraz się ta usterka ujawniła- bo jakby tak śnieg duży zimą spadł -to bym dopiero miała dach.
Tak wygląda od środka rzeczona lukarna- która będzie mieścić bibliotekę.
Reasumując . Zanim zbudowałam ten dom - już go muszę remontować, co mnie nie nastraja radością niestety . Jestem też zwyczajnie zmęczona i zgoniona ,bo znowu sporo pary poszło w gwizdek.Uwierzcie- zagrożenie katastrofą budowlaną to jest olbrzymi stres ... więc następnego dnia miałam 38 st. gorączki i objawy ostrego zatrucia.
Ale okno mam cudne.Co?
Uściski
Gaja
czwartek, 8 sierpnia 2013
FIKU MIKU
Tytuł posta zapożyczony z dziecięcej wyliczanki o kominiarzu- bo właśnie kominy ukończyliśmy.
Sporo było przy tym zamieszania- bo kamionka do kanałów dymnych, specjalne wsady do przewodów wentylacyjnych itp itd.A poza tym upał był niemożebny..
Pod dachem krytym czarną papą musiało być majstrowi - Pawłowi S. niezbyt komfortowo, ale się nie skarżył i robota postępowała...
I tak oto zbudował dwa piękne, harmonijne kominy z czerwonej cegły i klinkieru.
A zaraz po kominach pan Krzysztof S.wraz z moim synem zabrali siĘ za oszalowanie i wylewkę schodów od strony łąki
Zmęczyło mnie wspinanie się po skarpach , cementu i żwiru też sporo zostało -no to zalaliśmy. Nawet już wchodziłam po nich raz-bardzo wygodne są. Jutro dostaną balustradę, tralki i poręcz od wiosny czekają na montaż.
Szalenie jestem ciekawa efektu końcowego- bo to oznacza że ganek południowy będzie praktycznie skończony. Uff ,kolejną rzecz z długiej listy można odhaczyć, gdyż płytek żadnych na ganku nie będzie. Po montażu balustrady damy zaprawę samopoziomującą i namaluje się perski dywan/ Z szablonów- oczywiście/
Pośród rozp... budowlanej ,pomiędzy podjeżdzającymi samochodami z materiałami typu cegła pełna, czerwona, klinkier, kamionka, cement ... powstały nawet jakieś dzieło-sztuki..
Oto szaliczek pt ,, Czerwone maki,,Wełna owcza ręcznie przędziona plus czesanka. Filcowane.
I gotoweee... Nawet rusztowania się do twórczych działań przydały -bo było na czym dzieło wysuszyć.
Poza tym piekielna susza jest -co owocuje pożarami w okolicy . Ostatnio straż wyjeżdza po 3 razy dziennie i nawet majster z budowy biegiem leciał -bo on strażak jest.
Widok -gdy za wozem strażackim jedzie kilka samochodów i strażacy w pełnym umundurowaniu na motorach lub czym kto ma -bywa wprawdzie dość zabawny , lecz jest to sytuacja mocno przejmująca lękiem , budząca też wielki podziw i szacunek dla tych mężczyzn , którzy na sygnał włączonej syreny rzucają wszystko- robotę , jedzenie ,rozrywkę czy sen i lecą bo,, tam może człowiek ginie,,/ cytat za majstrem Pawłem/
Siedzieliśmy ostatnio na ganku z moimi synami, piliśmy przedwieczorną herbatkę,Dookoła spokój i cisza ,słychać tylko świerszcze i włączone dojarki , siano pachnie -bo świeżo skoszone...
Sielanka...
Nagle alarm i od włączenia syreny do wyjazdu wozu strażackiego minęło 3 minuty...
Oni - strażacy- robią to bezpłatnie i dobrowolnie ,a jako jedyną zapłatę za trud , stres i narażanie życia mają zasłużone uznanie i szacunek ludzki. I czasem jakąś uroczystość , medal albo puchar. Nasi zdobyli ostatnio na zawodach strażackich dwa puchary.Następnego dnia majster nie przyszedł do pracy -bo mówił ,że go strasznie bolał kręgosłup....Normalnie ruszyć się nie mógł.
Wysoce prawdopodobne.
A po pracy na budowie -rodzinka oddaje się zajęciom typu odpoczynek na hamaczku..
Lub spanie na stole.
Albo kąpiemy się w rzece / myjąc naturalnym mydłem- naturalnie/
Matka-czyli ja, to sobie w ramach odpoczynku może rabatkę opielić/ ktoś w końcu robić to powinien../.
Aha ... i światło podłączyła elektrownia w swej wielkopańskiej , garwolińskiej łaskawości.
UFFF.
NARESZCIE...
Tyle nowości...
Uściski.
Gaja
Sporo było przy tym zamieszania- bo kamionka do kanałów dymnych, specjalne wsady do przewodów wentylacyjnych itp itd.A poza tym upał był niemożebny..
Pod dachem krytym czarną papą musiało być majstrowi - Pawłowi S. niezbyt komfortowo, ale się nie skarżył i robota postępowała...
I tak oto zbudował dwa piękne, harmonijne kominy z czerwonej cegły i klinkieru.
A zaraz po kominach pan Krzysztof S.wraz z moim synem zabrali siĘ za oszalowanie i wylewkę schodów od strony łąki
Zmęczyło mnie wspinanie się po skarpach , cementu i żwiru też sporo zostało -no to zalaliśmy. Nawet już wchodziłam po nich raz-bardzo wygodne są. Jutro dostaną balustradę, tralki i poręcz od wiosny czekają na montaż.
Szalenie jestem ciekawa efektu końcowego- bo to oznacza że ganek południowy będzie praktycznie skończony. Uff ,kolejną rzecz z długiej listy można odhaczyć, gdyż płytek żadnych na ganku nie będzie. Po montażu balustrady damy zaprawę samopoziomującą i namaluje się perski dywan/ Z szablonów- oczywiście/
Pośród rozp... budowlanej ,pomiędzy podjeżdzającymi samochodami z materiałami typu cegła pełna, czerwona, klinkier, kamionka, cement ... powstały nawet jakieś dzieło-sztuki..
Oto szaliczek pt ,, Czerwone maki,,Wełna owcza ręcznie przędziona plus czesanka. Filcowane.
I gotoweee... Nawet rusztowania się do twórczych działań przydały -bo było na czym dzieło wysuszyć.
Poza tym piekielna susza jest -co owocuje pożarami w okolicy . Ostatnio straż wyjeżdza po 3 razy dziennie i nawet majster z budowy biegiem leciał -bo on strażak jest.
Widok -gdy za wozem strażackim jedzie kilka samochodów i strażacy w pełnym umundurowaniu na motorach lub czym kto ma -bywa wprawdzie dość zabawny , lecz jest to sytuacja mocno przejmująca lękiem , budząca też wielki podziw i szacunek dla tych mężczyzn , którzy na sygnał włączonej syreny rzucają wszystko- robotę , jedzenie ,rozrywkę czy sen i lecą bo,, tam może człowiek ginie,,/ cytat za majstrem Pawłem/
Siedzieliśmy ostatnio na ganku z moimi synami, piliśmy przedwieczorną herbatkę,Dookoła spokój i cisza ,słychać tylko świerszcze i włączone dojarki , siano pachnie -bo świeżo skoszone...
Sielanka...
Nagle alarm i od włączenia syreny do wyjazdu wozu strażackiego minęło 3 minuty...
Oni - strażacy- robią to bezpłatnie i dobrowolnie ,a jako jedyną zapłatę za trud , stres i narażanie życia mają zasłużone uznanie i szacunek ludzki. I czasem jakąś uroczystość , medal albo puchar. Nasi zdobyli ostatnio na zawodach strażackich dwa puchary.Następnego dnia majster nie przyszedł do pracy -bo mówił ,że go strasznie bolał kręgosłup....Normalnie ruszyć się nie mógł.
Wysoce prawdopodobne.
A po pracy na budowie -rodzinka oddaje się zajęciom typu odpoczynek na hamaczku..
Lub spanie na stole.
Albo kąpiemy się w rzece / myjąc naturalnym mydłem- naturalnie/
Matka-czyli ja, to sobie w ramach odpoczynku może rabatkę opielić/ ktoś w końcu robić to powinien../.
Aha ... i światło podłączyła elektrownia w swej wielkopańskiej , garwolińskiej łaskawości.
UFFF.
NARESZCIE...
Tyle nowości...
Uściski.
Gaja
czwartek, 11 lipca 2013
BABKI Z PIASKU..
Na budowie znowu zagościła koparka. Trzeba było podjazd poprawić i wstępnie zagospodarować teren od łąki. Czyli że skarpy powstały i kamienie duże zostały ułożone . Nawet już zrobiłam sporo nasadzeń.
Pan Koparkowy znowu dał się poznać ze swojej najlepszej strony i precyzyjnie , w wyznaczone miejsce położył spore głazy.Elewacja południowa zupełnie inaczej teraz wygląda. Północna zresztą też- a to za sprawą okien.
Ta wielka góra żółtego żwiru jest podsypką pod schody, które niebawem powstaną- i będą prowadzić do południowego ogrodu i na łąki.
A na północy bez zmian- tyle że cudne okna dodały domkowi charakteru.
Teraz chciałam wam przekazać najnowsze plotki. Poszła wieść po wsi ,że stare okna do domu założyłam.
No czy to nie jest najpiękniejszy komplement?? Widocznie wyglądają na autentyczne. Bardzo, bardzo się z tego cieszę- bo to znaczy ,że warto było czekać od pazdziernika do czerwca, aż stolarz skończy swoją robotę. I tu serdecznie pozdrawiam Pana Adamczyka z Celestynowa , który jest autorem i wykonawcą mojej pięknej stolarki . Niech żyje 100 lat w zdrowiu- bo każda wizyta u niego sprawia, że nie tylko wzbogacam dom o rozmaite wykończenia, ale też dowiaduję się nowych rzeczy o obróbce drewna, co w mojej pracy jest bezcenne.
Niestety kochani sąsiedzi, okna są nowe- albowiem oryginalne zostały przez poprzedniego właściciela wymontowane , porąbane na opał i zastąpione plastikami. Przy zakupie domu zrezygnowałam więc z okien- jako że były okropne i dodatkowo płatne.
W drewnianej chacie sprzed 200 lat- plastików bym nie zniosła. Mam swoje ograniczenia jak widać...
To łukowate cudo , jeszcze w wersji ,, in statu,, jest przeznaczone do największej lukarny nad gankiem -tej na wprost. Wiem... wiem... otwór jest za mały , ale się go powiększy przy montażu. Prawie gotowe ...zabrakło dwóch klamek, a że okres urlopowy wszędzie -więc czekamy na dostawę.
I widok z boku.Przepraszam za pierdolniczek na ganeczku ,ale jak to na budowie. Piły , wiertarki, etc.
Zakończyłam też montaż zewnętrznej części instalacji elektrycznej, zwieńczonej tablicą bezpieczników i gniazdami wtykowymi . Teraz czekamy na licznik, ale chyba się jeszcze trochę zejdzie bo elektrownia w Garwolinie jest reliktem poprzedniej głęboko gomułkowskiej epoki.
Byłam tam ostatnio- przypomnieć panom ,że trzeba prąd podłączyć po 9 miesiącach od podpisania umowy .I odbyła się scena rodem z filmów Barei. Jedna teczka z 3 papierami w jednym kącie. Druga teczka z pięcioma kartkami w innym . Pan szukał. szukał i szukał , a jak znalazł to orzekł że już, myk , natychmiast , do miesiąca zrobią odbiór techniczny przyłącza, a potem też szybciutko po następnym miesiącu podpiszą umowę i zaraz 2 tygodnie po tym fakcie podłączą mi licznik ...
BOŻE ... SPUŚĆ BOMBĘ...
Z ciekawostek ogrodniczo - przyrodniczych pokażę orzechy na czerwonej leszczynie. Mam ich 20/ czerwonych - bo ogólnie posadziłam 100/ i są naprawdę małe -bo widocznie ziemia nie taka jak lubią. Nie nawoziłam dotychczas ,ale zacznę, bo są w tym roku obsypane orzechami , które miały być małe , a są nadspodziewanie duże. Jak smakują nie wiem , ale widać z fotki , że sie jesienią dowiem.
I ptaszyska wypaliłam.Zostaną wmontowane w słupki ogrodzeniowe. To oczywiście pierwsza część bo będzie ich znacznie więcej.
A od poniedziałku stawiamy kominy. W sobotę przywiozą cegłę , cement i piasek i znowu się narobi bałaganu dookoła.
Będzie co sprzątać....
Uściski
Gaja
Pan Koparkowy znowu dał się poznać ze swojej najlepszej strony i precyzyjnie , w wyznaczone miejsce położył spore głazy.Elewacja południowa zupełnie inaczej teraz wygląda. Północna zresztą też- a to za sprawą okien.
Ta wielka góra żółtego żwiru jest podsypką pod schody, które niebawem powstaną- i będą prowadzić do południowego ogrodu i na łąki.
A na północy bez zmian- tyle że cudne okna dodały domkowi charakteru.
Teraz chciałam wam przekazać najnowsze plotki. Poszła wieść po wsi ,że stare okna do domu założyłam.
No czy to nie jest najpiękniejszy komplement?? Widocznie wyglądają na autentyczne. Bardzo, bardzo się z tego cieszę- bo to znaczy ,że warto było czekać od pazdziernika do czerwca, aż stolarz skończy swoją robotę. I tu serdecznie pozdrawiam Pana Adamczyka z Celestynowa , który jest autorem i wykonawcą mojej pięknej stolarki . Niech żyje 100 lat w zdrowiu- bo każda wizyta u niego sprawia, że nie tylko wzbogacam dom o rozmaite wykończenia, ale też dowiaduję się nowych rzeczy o obróbce drewna, co w mojej pracy jest bezcenne.
Niestety kochani sąsiedzi, okna są nowe- albowiem oryginalne zostały przez poprzedniego właściciela wymontowane , porąbane na opał i zastąpione plastikami. Przy zakupie domu zrezygnowałam więc z okien- jako że były okropne i dodatkowo płatne.
W drewnianej chacie sprzed 200 lat- plastików bym nie zniosła. Mam swoje ograniczenia jak widać...
To łukowate cudo , jeszcze w wersji ,, in statu,, jest przeznaczone do największej lukarny nad gankiem -tej na wprost. Wiem... wiem... otwór jest za mały , ale się go powiększy przy montażu. Prawie gotowe ...zabrakło dwóch klamek, a że okres urlopowy wszędzie -więc czekamy na dostawę.
I widok z boku.Przepraszam za pierdolniczek na ganeczku ,ale jak to na budowie. Piły , wiertarki, etc.
Zakończyłam też montaż zewnętrznej części instalacji elektrycznej, zwieńczonej tablicą bezpieczników i gniazdami wtykowymi . Teraz czekamy na licznik, ale chyba się jeszcze trochę zejdzie bo elektrownia w Garwolinie jest reliktem poprzedniej głęboko gomułkowskiej epoki.
Byłam tam ostatnio- przypomnieć panom ,że trzeba prąd podłączyć po 9 miesiącach od podpisania umowy .I odbyła się scena rodem z filmów Barei. Jedna teczka z 3 papierami w jednym kącie. Druga teczka z pięcioma kartkami w innym . Pan szukał. szukał i szukał , a jak znalazł to orzekł że już, myk , natychmiast , do miesiąca zrobią odbiór techniczny przyłącza, a potem też szybciutko po następnym miesiącu podpiszą umowę i zaraz 2 tygodnie po tym fakcie podłączą mi licznik ...
BOŻE ... SPUŚĆ BOMBĘ...
Z ciekawostek ogrodniczo - przyrodniczych pokażę orzechy na czerwonej leszczynie. Mam ich 20/ czerwonych - bo ogólnie posadziłam 100/ i są naprawdę małe -bo widocznie ziemia nie taka jak lubią. Nie nawoziłam dotychczas ,ale zacznę, bo są w tym roku obsypane orzechami , które miały być małe , a są nadspodziewanie duże. Jak smakują nie wiem , ale widać z fotki , że sie jesienią dowiem.
A od poniedziałku stawiamy kominy. W sobotę przywiozą cegłę , cement i piasek i znowu się narobi bałaganu dookoła.
Będzie co sprzątać....
Uściski
Gaja
środa, 19 czerwca 2013
KOLOR NIEBA Z MOICH STRON
Wybrałam się ostatnio na długi spacer po okolicy. Nie tyle dla rozrywki i przyjemności - lecz z konieczności. W poniedziałek , bladym świtem mój samochód miał awarię . Na szczęście tuż za bramą, wiec się obyło bez pomocy drogowej, ale na plac budowy zostałam dowieziona przez ekipę od okien. Ich autem.
Jednakowoż tego dnia przypadała bardzo smutna rocznica . 10 lat temu bowiem w wypadku zginął mój ukochany Brat - Tomek. Należało się udać na cmentarz i stosowne obrządki uczynić- dla upamiętnienia i wspomnienia Jego Kochanej Osoby. Smutna to była okoliczność jak i refleksje ponure- bo na cmentarnej płycie stały 3 małe lampki i koniec .A podobno poprzedniego dnia sporo osób z rodziny jego Matki się zjechało ..Znaczy - chyba w gości przyjechali jak zwykle.
Żal było na ten grób patrzeć i tyle.
Taki fantastyczny , kochany chłopak. Mądry, pracowity jak mrówka,dobry , ciepły , uczciwy sprawiedliwy i troskliwy . Brat, kuzyn , dla niektórych wujek i ojciec chrzestny , trzy lampczyny i ani jednego kwiatka. Żenada normalnie.
Ale jak trzeba się pomądrzyć i mącić to się energię i pieniądze ma.
Sorki za tę prywatę ,ale mi się ulało.
Spacer był długi,powolny... nigdzie mi się nie spieszyło Szłam sama polną drogą pośród dojrzewających zbóż i mogłam sobie spokojnie popłakać za Nim, za Jego Świetlistą Obecnością.
Za tą utraconą miłością moją co to,, nie zazdrości , nie unosi się gniewem i nie szuka poklasku.Prawdziwa jest, łaskawa jest, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje,,- bo ten mój jasny Brat nauczył mnie właśnie tak siebie kochać. Nie dało się inaczej.
Każdego dnia dziękuję Bogu Najwyższemu za to, że był w moim życiu.
Że miałam Brata.
Z włosami w kolorze kłosów
Z oczami jak niebo....
Sól ziemi.
,, JEST W OCZACH TWYCH KOLOR NIEBA Z MOICH STRON,,..
A w tym czasie na budowie sporo się działo...Panowie od montażu okien zabrali się do roboty i...
wypakowali okna z samochodu. Osiemnaście sztuk ,bo jedno jeszcze się robi. To główne , łukowate z biblioteki.
S. pilnuje żeby się nie przewróciły i podziwia.
Najpierw odbyło sie lekkie poszerzanie otworów.
A następmie montowanie nowych futryn i ramiaków.
I ta- dammm.
Gdy tymczasem ja zajęłam się urządzaniem tylnego tarasu...
Ale... ale . Niech ten widok nikogo nie zmyli. To ze hamak wisi to nie znaczy ,że był używany. S zamontował haki, powiesiliśmy i sprawdziłam wytrzymałosc. Bardzo wygodnie jest, ale na bujanie sie muszę jeszce poczekać.
Tym razem nie było czasu, bo sprzątanie terenu i micha dla pracowników być musiała.
Jezu . Tak się cieszę ,że przebrnęłam wreszcie przez te cholerne okna, a na poduchach zdążę jeszcze przecież poleżeć.
Teraz pora na kominy.
Uściski
Gaja
Jednakowoż tego dnia przypadała bardzo smutna rocznica . 10 lat temu bowiem w wypadku zginął mój ukochany Brat - Tomek. Należało się udać na cmentarz i stosowne obrządki uczynić- dla upamiętnienia i wspomnienia Jego Kochanej Osoby. Smutna to była okoliczność jak i refleksje ponure- bo na cmentarnej płycie stały 3 małe lampki i koniec .A podobno poprzedniego dnia sporo osób z rodziny jego Matki się zjechało ..Znaczy - chyba w gości przyjechali jak zwykle.
Żal było na ten grób patrzeć i tyle.
Taki fantastyczny , kochany chłopak. Mądry, pracowity jak mrówka,dobry , ciepły , uczciwy sprawiedliwy i troskliwy . Brat, kuzyn , dla niektórych wujek i ojciec chrzestny , trzy lampczyny i ani jednego kwiatka. Żenada normalnie.
Ale jak trzeba się pomądrzyć i mącić to się energię i pieniądze ma.
Sorki za tę prywatę ,ale mi się ulało.
Spacer był długi,powolny... nigdzie mi się nie spieszyło Szłam sama polną drogą pośród dojrzewających zbóż i mogłam sobie spokojnie popłakać za Nim, za Jego Świetlistą Obecnością.
Za tą utraconą miłością moją co to,, nie zazdrości , nie unosi się gniewem i nie szuka poklasku.Prawdziwa jest, łaskawa jest, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje,,- bo ten mój jasny Brat nauczył mnie właśnie tak siebie kochać. Nie dało się inaczej.
Każdego dnia dziękuję Bogu Najwyższemu za to, że był w moim życiu.
Że miałam Brata.
Z włosami w kolorze kłosów
Z oczami jak niebo....
Sól ziemi.
,, JEST W OCZACH TWYCH KOLOR NIEBA Z MOICH STRON,,..
A w tym czasie na budowie sporo się działo...Panowie od montażu okien zabrali się do roboty i...
wypakowali okna z samochodu. Osiemnaście sztuk ,bo jedno jeszcze się robi. To główne , łukowate z biblioteki.
S. pilnuje żeby się nie przewróciły i podziwia.
Najpierw odbyło sie lekkie poszerzanie otworów.
A następmie montowanie nowych futryn i ramiaków.
I ta- dammm.
Gdy tymczasem ja zajęłam się urządzaniem tylnego tarasu...
| Hamak - nówka z płótna zaglowego - 10 zł second hand. Stare sagany 25 zł skup złomu w Miastkowie |
Tym razem nie było czasu, bo sprzątanie terenu i micha dla pracowników być musiała.
Jezu . Tak się cieszę ,że przebrnęłam wreszcie przez te cholerne okna, a na poduchach zdążę jeszcze przecież poleżeć.
Teraz pora na kominy.
| Poduszki lniane z haftem i szydełkowe- second hand po 2 zł. |
Gaja
Subskrybuj:
Posty (Atom)















