Oto mroczne wnętrze Chaty- rozjaśnione światłem lamp.Jeśli ktoś jednak myśli ,że podłączono mi prąd do domu - to jest w wielkim błędzie. Kupiłam generator i napawam się nastrojowym klimatem mojej chałupy. A poza tym zmrok zapada coraz wcześniej , co oznacza że za szybko muszę spadać z budowy, więc nabyłam urządzenie do wytwarzania pradu. Nie jest ono wielkie - zaledwie 1000 w, ale do podłączenia 10 żarówek wystarczy. To zaś pozwoli na przeczekanie w spokoju wszelkich, przyszłych awarii, wichur i wyłączeń. Bo ja zasadniczo-nie bardzo lękliwa jestem, ale ten dom jest naprawdę stary, a ja mam bujną wyobrażnię i z Białą Damą nie chciała bym się spotkać oko w oko.
. I tak mam nadciśnienie....
Powstaje pytanie - dlaczego generator a nie normalne przyłącze.Otóż w wypadku budowy, na prąd z elektrowni czeka sie ok 6, 7 miesiecy od złożenia podania . W ubieglym roku usłyszałam od nich ,, jak pani dostanie zgode na budowę to prosze złozyc wniosek,, i nikt wówczas nie raczył powiadomic petentki ze mozna podłączyc pole z owsem, ze nie musi miec zgody na budowe ani nic rozpoczetego.... No czy to nie jest swiństwo.? Wychodzi na to ,że zechcą mnie do sieci w styczniu podłączyć...
Tak wiec ze względu na przewrotność zakładu energetycznego, jak również na fakt ze zasadniczo mi się nigdzie nie spieszy- nabyłam generator i mam ich wiadomo gdzie.
No bo w lutym na co mi ten prąd ??? I na pewno nic kopać nie będziemy.
Delikatne światło wydobywa z zakamarków domu takie obrazy ze tylko pędzel do ręki brać...Prawie nie widać, że to budowa , prowizorka i bałagan jest wielki. Tak jakoś domowo, cieplo i przytulnie się zrobiło...
Ogród frontowy został złozony. Koparka wykonała skarpy i podjazdy. Tzn wyryła w zeschnietej , zbitej na kamień glinie - sciezki komunikacyjne i miejsce na drenaż. Mogłam posadzic to co pracowicie sadzonkowałam całe lato i w sumie sporo tego jest. Z bylin - głównie moje ukochane liliowce , które rozmieściłam tak- by tworzyły spore plamy kolorystyczne. Przeniosłam też moją kolekcję kosacców i peonii i spodziwam się, że te zarłoki będą mi wdzięczne za zmianę.
Chociaż latoś liliowce w mieście tez pięknie kwitły - na nadświdrzańskim piasku.
Aż było miło popatrzeć...
Kopię i kopię i nawet się do połowy zbiorów nie zbliżyłam, więc pewnie skończę wiosną- jako, że za chwilę stanie się za póżno na takie nasadzenia.A jeszcze trzeba dosadzić drzewa owocowe i borówki amerykańskie np...
Z ogrodowych tematów - pokażę moje begonie bulwiaste , które od następnego sezonu zamierzam kupować i uprawiać w ilościach hurtowych.
Bo mamy blisko połowę pażdziernika , chłodnawo się nocami robi ,a one jakoś nie zauważyły i na moim otwockim tarasie jest kiejby w maju.
Wiem- przechowywać trzeba , ale sie juz zaopatrzyłam w grube pudło i suche trociny więc damy radę.
I tak sobie to moje życie płynie banalnym tik tak, pomiędzy kopaniem w glinie aż po wielkie odciski na dłoniach, do nadzorowania zwózki drewna pociętego przez bobry , sprzątania lasu po wycince,mielenia gałęzi/ no bo co właściwie z nimi zrobić/. Takie spore przed- zimowe, pobudowlane sprzątanie.
Imprezy modowe jedna za drugą mijają i obywają się bez mojego udziału. Jakieś Fashion Weeki, i Day,sy... a ja mam to gdzieś i czuję się tak jakby to ze mną nie miało nic wspólnego ...
Wiec może nie miało...
Rytm życia wyznaczony przez zmienne pory roku ,a nie kolejne kolekcje... Mój Boże... udało mi sie nawet zauwazyć ze wiosna była . I lato....
Dobrze mi z tym.
Nie musze się już z nikim scigać.Brać udział spotkaniach których większość jest miałka i służy wyłącznie do lansu . Nie muszę oglądać ciągle tych samych ewentowo- celebryckich twarzy.I podziwiac kolekcji kolejnego bardzo zdolnego kelnera , szofera albo fryzjera - wiadomo jakiej orientacji, co to jest tak zdolny, że pierwszy porwany podkoszulek ,który ujęły jego genialne dłonie to już prawdziwe arcydzieło jest.
Nie muszę słuchać i czytać wypocin różnych pseudo-redaktorek modowych i tzw.stylistów różnej maści ,co to traktują czytelniczki jak stado baranów , które nigdy poza Pcim w którym oni dorastali nie wychyliły nosa.I w związku z tym to co czytamy o modzie to jest zwykła przemielona sieczka ...
Nie muszę być częścią tej artystycznej i estetycznej mielizny na której osiadła polska moda i myśl projektancka.
Bo na szczęście - telewizor mogę wyłączyć co też czynię.
Bezcenne.
Dzięki ci Panie że dałeś mi możliwość wyboru, że mogę inaczej zarabiać na chleb......
Aha . I okna zamówiłam . Starego typu, Drewniane , skrzynkowe, ze szprosami. Udało mi sie znależc majstra , który umie po dawnemu okna zrobic. Tyle że to nie bedzie szybko i pewnie częśc będzie się montować zimą. Jak mówiłam zasadniczo mi się nie spieszy, więc nie ma zmartwienia.
A za tydzień relacja z londyńskich targów Stitching and Knitting Show w Aleksandra Palace na które się tradycyjnie wybieram. Uściski.