Pan Koparkowy znowu dał się poznać ze swojej najlepszej strony i precyzyjnie , w wyznaczone miejsce położył spore głazy.Elewacja południowa zupełnie inaczej teraz wygląda. Północna zresztą też- a to za sprawą okien.
Ta wielka góra żółtego żwiru jest podsypką pod schody, które niebawem powstaną- i będą prowadzić do południowego ogrodu i na łąki.
A na północy bez zmian- tyle że cudne okna dodały domkowi charakteru.
Teraz chciałam wam przekazać najnowsze plotki. Poszła wieść po wsi ,że stare okna do domu założyłam.
No czy to nie jest najpiękniejszy komplement?? Widocznie wyglądają na autentyczne. Bardzo, bardzo się z tego cieszę- bo to znaczy ,że warto było czekać od pazdziernika do czerwca, aż stolarz skończy swoją robotę. I tu serdecznie pozdrawiam Pana Adamczyka z Celestynowa , który jest autorem i wykonawcą mojej pięknej stolarki . Niech żyje 100 lat w zdrowiu- bo każda wizyta u niego sprawia, że nie tylko wzbogacam dom o rozmaite wykończenia, ale też dowiaduję się nowych rzeczy o obróbce drewna, co w mojej pracy jest bezcenne.
Niestety kochani sąsiedzi, okna są nowe- albowiem oryginalne zostały przez poprzedniego właściciela wymontowane , porąbane na opał i zastąpione plastikami. Przy zakupie domu zrezygnowałam więc z okien- jako że były okropne i dodatkowo płatne.
W drewnianej chacie sprzed 200 lat- plastików bym nie zniosła. Mam swoje ograniczenia jak widać...
To łukowate cudo , jeszcze w wersji ,, in statu,, jest przeznaczone do największej lukarny nad gankiem -tej na wprost. Wiem... wiem... otwór jest za mały , ale się go powiększy przy montażu. Prawie gotowe ...zabrakło dwóch klamek, a że okres urlopowy wszędzie -więc czekamy na dostawę.
I widok z boku.Przepraszam za pierdolniczek na ganeczku ,ale jak to na budowie. Piły , wiertarki, etc.
Zakończyłam też montaż zewnętrznej części instalacji elektrycznej, zwieńczonej tablicą bezpieczników i gniazdami wtykowymi . Teraz czekamy na licznik, ale chyba się jeszcze trochę zejdzie bo elektrownia w Garwolinie jest reliktem poprzedniej głęboko gomułkowskiej epoki.
Byłam tam ostatnio- przypomnieć panom ,że trzeba prąd podłączyć po 9 miesiącach od podpisania umowy .I odbyła się scena rodem z filmów Barei. Jedna teczka z 3 papierami w jednym kącie. Druga teczka z pięcioma kartkami w innym . Pan szukał. szukał i szukał , a jak znalazł to orzekł że już, myk , natychmiast , do miesiąca zrobią odbiór techniczny przyłącza, a potem też szybciutko po następnym miesiącu podpiszą umowę i zaraz 2 tygodnie po tym fakcie podłączą mi licznik ...
BOŻE ... SPUŚĆ BOMBĘ...
Z ciekawostek ogrodniczo - przyrodniczych pokażę orzechy na czerwonej leszczynie. Mam ich 20/ czerwonych - bo ogólnie posadziłam 100/ i są naprawdę małe -bo widocznie ziemia nie taka jak lubią. Nie nawoziłam dotychczas ,ale zacznę, bo są w tym roku obsypane orzechami , które miały być małe , a są nadspodziewanie duże. Jak smakują nie wiem , ale widać z fotki , że sie jesienią dowiem.
A od poniedziałku stawiamy kominy. W sobotę przywiozą cegłę , cement i piasek i znowu się narobi bałaganu dookoła.
Będzie co sprzątać....
Uściski
Gaja